Zapraszamy do Wieruszowa!

Użytkownicy
· Gości online: 5


· Użytkowników online: 0

·Ostatnio widziani:

· Łącznie użytkowników: 1,197
· Najnowszy użytkownik: Mariola Lewandowska- Czekala
Losowa fotografia
ul. Młyńska
ul. Młyńska
Kiedyś i dziś... - Kępno (tylko miasto)
Szybkie linki
Internat, obóz dla młodzieży niemieckiej w Kępnie.
Mail od użytkowniczki:


Witam,
podczas II wojny światowej moja babcia pracowała w Kępnie w jakimś internacie, obozie dla młodzieży niemieckiej. Czy przychodzi Państwu może jaki to mógł być budynek, czy jeszcze istnieje?
Będę wdzięczna za pomoc.
Komentarze
2 #7 Mustava 27/02/2019 11:28   
Ogólny opis RADów, co to? po co to?...
Reichsarbeitsdienst w skrócie RAD, po pol. Służba Pracy Rzeszy, była masową organizacją przystosowania obywatelskiego i wojskowego młodzieży w III Rzeszy, która w trakcie II wojny światowej wykonywała funkcje pomocnicze wobec Wehrmachtu. W 1933 po dojściu do władzy przez NSDAP, jej kierownictwo zainteresowało się działalnością Konstantina Hierla, który prowadził działalność wśród młodzieży na rzecz kształtowanie postaw obywatelskich poprzez naukę i pracę. Konstatntin Hierl na polecenie Adolfa Hitlera został mianowany sekretarzem ds. pracy (Staatssekretär) w Ministerstwie Pracy (Reichsarbeitsministerium). Stworzył on wtedy organizację o nazwie Reichsarbeitsdienst i został jej przywódcą przyjmując tytuł Reichsarbeitsführer. Celem organizacji było kształtowanie postaw młodzieży wobec państwa poprzez pracę. Początkowo do organizacji wstępowali ochotnicy. W dniu 26 czerwca 1935 wprowadzono w III Rzeszy zarządzenie o obowiązku sześciomiesięcznej pracy na rzecz państwa, a obowiązek miał być wypełniony poprzez pracę w Reichsarbeitsdienst. Zarządzeniu temu podlegali mężczyźni w wieku od 18 do 25 lat, a od 4 września 1939 także kobiety. Wprowadzenie obowiązku pracy spowodowało gwałtowny rozwój organizacji, której struktury w szybkim czasie powstały we wszystkich landach III Rzeszy, a organizacja przybrała charakter organizacji masowej. Zaczęto też wydawać oficjalny organ prasowy organizacji Der Arbeitsmann. Organizacja wykonywała pracę na rzecz państwa w różnych dziedzinach życia gospodarczego wyznaczanych przez Ministerstwo Pracy.

Po wybuchu II wojny światowej głównym zadaniem Reichsarbeitsdienst stało się wykonywanie prac na rzecz Wehrmachtu, wtedy też RAD zaczęto traktować jako formację pomocniczą Wehrmachtu. Wykonywała ona szereg pracy na rzecz Wehrmachtu, a zwłaszcza zajmowała się budową umocnień. Dziełem tej organizacji był m.in. system umocnień Wału Atlantyckiego i Linii Zygfryda. Oddziały RAD wykorzystywane w pracach na froncie wschodnim, gdzie niektóre oddziały wzięły udział w walkach z Armią Czerwoną. W 1944 część oddziałów RAD zaczęto wykorzystywać do obsługi baterii przeciwlotniczych. W 1944 do RAD zaczęto wcielać coraz młodszych mężczyzn w wieku od 15 lat i używano ich do budowy okopów i umocnień. Zaczęto ich również włączać do Volkssturmu. 30 marca 1945 z oddziałów RAD utworzono 4 dywizje piechoty, które w kwietniu i maju 1945 walczyły w składzie 3 Armii Pancernej i 12 Armii: Dywizja Piechoty Schlageter (1 Dywizja RAD), Dywizja Piechoty Friedrich Ludwig Jahn (2 Dywizja RAD), Dywizja Piechoty Theodor Körner (3 Dywizja RAD) oraz Dywizja Piechoty Güstrow (4 Dywizja RAD).

Organizacja składała się z dwóch pionów: dla mężczyzn – Reichsarbeitsdienst Männer (RAD/M) i kobiet – Reichsarbeitdienst der weiblichen Jugend (RAD/wJ). Na czele organizacji stał Reichsarbeitsführer, którą to funkcję pełnił Konstantin Hierl przez cały okres jej istnienia w latach 1933-1945. Na szczeblu landów istniały dowództwo RAD o nazwie Arbeitsgau. W skład Arbeitsgau wchodziło od 6 do 8 oddziałów Arbeitsgruppen (pol. grupa robocza – batalion), liczące od 1200 – 1800 ludzi (każdy). Arbeitsgruppen dzieliły się na kompanie, których było 6. Żeńskie obozy Służby Pracy Rzeszy na Dolnym Śląsku podlegały pod Arbeitsgau X Niederschlesien z siedzibą we Wrocławiu. Dowództwo dzieliło się na 7 batalionów Arbeitsgruppen 100-107. W źródłach spotykamy się także z określeniem Lagergruppe (pol. grupa obozowa/obozów). Obóz w Imbramowicach nr 8 przynależał do Lagergruppe 56. W jej skład wchodziły także obozy RADwJ – 1/56 Breslau-Zimpel (Wrocław-Sępolno), 2/56 Groß-Heidau (Błonie, pow. średzki), 11/56 Bienendorf (Łowkowice, pow. kluczborski), 12/56 Oberkunzemdorf (Górne Kujakowice, pow. kluczborski), 13/56 Reesewitz (Radzowice, pow. oleśnicki). Ta "grupa obozów" RADwJ nie została przyporządkowana do konkretnego powiatu Kreisu. Wspomnieć tutaj możemy, że do innej grupy, tzw. Lagergruppe 51 (Schweidnitz und Glatz) – Świdnica i Kłodzko, należał sąsiedni obóz w Dzikowej - 6/51 Ebersdorf und Eisdorf (Dzikowa, pow. Wrocław i Żelazów, pow. Świdnica). Członkowie RAD nosili mundury w kolorze brązowym. Na rękawach i czapkach mieli symbole RAD: łopatę i kłosy zboża ze swastyką. Po upadku III Rzeszy organizacja Reichsarbeitsdienst przestała istnieć.

źródło
8 #6 sirena32 06/03/2015 19:31   
WSPOMNIENIA SIEGFEIDA KITTELMANA 1943 r -
.. W polowie stycznia1943 r. otrzymalem powolanie do sluzby.Po przeczytaniu przezylem szok.
Powinienem 9.lutego 1043 r. zameldowac sie w RAD-abt ll/402 w Bralinie pow. Képno w Kraju
Warty.Sluzba Pracy,co za pech !.Czy to nagroda za to ze zglosilem sie na ochotnika do sluzby?
No ale nie bylo zadnej mozliwosci by sie wykrecic od niej.Trzeba bylo sluchac rozkazow przelozonych.
9 luty to byl dzien urodzin mojej owczesnej przyja****ki,wiec dodatkowe rozczarowanie.
Bralin lezal niedaleko granicy w Kraju Warty.Trzeba bylo jechac przez Wroclaw,olesnice,Sycow. To bylo male,,zadupie"gdzie na skraju sosnowego lasu znajdowal sie oboz RAD-u z barakami.
Gdy zjawilem sie tam punktualnie 9. Lutego nie znalazlem przy bramie zadnego posterunku i pomyslalem sobie-cos takiego! Na placu byli juz inni wiec zaczalem pytac gdzie trzeba sie zameldowac.Dostalem odpowiedz ze nikt nic nie wie I wszyscy zbieraja sie w stolowce. Wlasciwie to cale dwa dni walesalismy sie bez celu az 11 lutego nas przyjeto.A gdy mi powiedziano ze powinienem przyjechac dopiero 10 lutego to sie troche zdenerwowalem.
Tu na miejscu dowiedzialem sie ze wszyscy ktorzy tu musieli sie stawic byli ochotnikami. Oczywiscie wszyscy byli bardzo rozczarowani ze wyladowali na pracach Sluzby Pracy.
Teraz rozpoczelo sie prawdziwe zycie. Czwarty pluton. Dowodca Obergruppenfurer Breurer. Dowodca /brygadzista Plathez Werningerode. Poza tym dowodcami byli jeszcze Hinz i Assmussen.
Nasz plan sluzby byl podzielony na dwie czesci.Pol dnia podstawowe szkolenie wojskowe a druga polowa dnia praca przy budowie drogi.Szkolenie wojskowe odbywalo sie bez broni,tylko musztra i jak wtedy mowilismu ,,wywijanie lopata".Rozkazy brzmialy:-lopaty podniesc! ,-lopaty w dlon!-a wkoncu -prezentuj lopaty!. Przy rozkazie lopaty na ramie ,trzeba bylo uwazac by nie traffic kolegi obok w twarz.
Dla RAD-u lopaty byly tak samo wazne I niebezpieczne jak bron dla zolnierza.Musialy blyszczec,kazdy musial o nie dbac by nie podpasc przelozonym. W innym przypadku cierpiala cala grupa.
Istniala zasada jeden za wszystkich-wszyscy za jednego. Moglo sie zdazyc ze wieczorem podczas kontroli kwater, brygadzista z latarką przegládal wiszace w baraku lopaty i jezeli jakas wydawala mu sie niewystarczajaco blyszczaca to polewal wszystkie woda z weza przeciwpozarowego. A to oznaczalo ze trzeba bylo wstac z pryczy iwytrzec lopaty do sucha by rano nie bylo na nich sladow rdzy. Zdazalo sie rowniez ze ktorys z przelozonych rozwalal wszystkie lopaty i trzeba bylo wstawac by je uporzadkowac.
Nasze mundury musialy byc ulozone na taborecie obok pryczy.Rowniutko I schludnie.Buty zas pod taboretem.Temat butow jest ciekaw sam w sobie. Musielismy pastowac nasze buty pasta i ugniatac kulakami i zginac by byly miekkie tak by upuszczony na nie ostry olowek nie pozostawil najmniejszego sladu na nich.
Oczywiscie bylo dla nas czyms nowym zyc w duzej grupie i akceptowac przyzwyczajenia jeden drugiego.Chociaz wiekszosc miala juz jakies doswiadczenia z obozowania pod namiotem w HJ.
Jezeli komus przytrafila sie wpadka która miala wplyw na cala grupe to musial sie liczyc z konsekwencjami od calej grupy.Robiono to w nocy przy zgaszonym swietle.Otrzymywal ,,kocowe" albo plecy smarowano takiemu pasta do butow aby rano musial wczesnie wstawac by umyc plecy przed porannym apelem.
Mielismy w naszym oddziale volksdojcza.Nazywal sie Waldemar Sonenberg i moczyl sie on w nocy bezwiednie.I pewnego razu gdy jak zwykle stawialismy sie do porannej gimnastyki Waldemara nie bylo. Znow zmoczyl swoje lozko i ze wstydu nie stawil sie do apelu. Caly oddzial musial ustawic sie w rzedzie i tylariera przeszukac caly oboz i teren lacznie z lasem i to do tego w sniegu.Po skonczeniu bezowocnych poszukiwan i powrocie do obozu okazalo sie ze Waldemar juz tam jest.Schowal sie na strychy baraku i tam zasnal. Umieszczono go po tym zdarzeniu na oddziale szpitalnym.
Pamietam jeszcze kilka nazwisk-Heinz Trutman, Werner Wegehaupt,Heiz Volkman nawiasem mowiac moj szkolny kolega ktory pozniej wstapil do wojsk desantowych i zaginal gdzies w Rosji.
Zaprzysiezenie odbylo sie w Kepnie w Kraju Warty. Na miejskim rynki stalismy w pelnym sloncu tak ze az jeden z nas, z pierwszego szerego zemdlal I upadl prosto na twarz. Szybko wciagnieto go do drugiego rzedu i ceremonia zaprzysizenia sie odbyla.
Jedno z nieprzyjemnych zdarzen ktore widzialem to to ze Polacy gdy przechodzili obok naszych oddzialow musieli pozdrawiac dowodcow na czele oddzialow. Byl przypadek ze obok nas przejezdzal na rowerze kominiarz z drabinka na ramieniu. Nie mogl wiec pozdrowic naszego dowodcu Breuer-a.
Ten zatrzymal go i zapytal dlaczego tego nie zrobil. Ten odpowiedzial ze nie rozumie. Wtedy dowodca uderzyl go w twarz. Kominiarzowi spadl cylinder z glowy i kilka jajek ktore ten mial pod nim schowane.
Wyobrazam sobie ze ten mezczyzna gdzies,kiedys zemscil sie za to na jakims niemcu… . Zaopatrzenie w obozie Sluzby Pracy bylo dobre i rozpoczynalo sie rano slotka zupa mleczna, chlebem z marmolada albo sztucznym miodem. Drugie sniadanie to chleb z margaryna i kielbasa lub serem.Ten ser szybko nam sie przejadl. Obiad byl bardzo urozmaicony, jakkolwiek nie zawsze starczalo dla wszystkich w pelnym wyborze.
No i do tego dawano papierosy, zdaje sie 6 sztuk na dzien. I do tego praca przy budowie drogi za jakies 25 pfenigow dziennie. Wspaniale, co? Po nas te droge konczyli nastepni… . Pewnego weekend odwiedzila mnie matka, ktora nie mogla doczekac sie mego powrotu ze sluzby.
I tak oto trzy miesiace, w doli i niedoli spędzilismy w Sluzbie pracy. Zwolniono nas 12 maja i powiedziano przy tym ze w kazdej chwili mozemy spodziewac sie powolania do Wehrmachtu … .
445 #5 jan-taylor 03/03/2015 22:12   
Osrodkiem mlodziezowym byl tez Hanulin(Birkenwalde) tam odbywaly sie conajmniej obozy dla BDM
101 #4 bonobo 27/02/2015 11:54   
Obóz o którym mowa nie był obozem Hitler Jugend (HJ) lecz obozem junaczej pracy RAD-u czyli Słuzby Pracy Rzeszy.(Reichsarbeitsdienst) (.Podobnie jak oboz w Borku Mielęckim-Koloni.Obóz w Chojęcinie nazywał sie RAD.Ateilung 2/402 in Bralin kreis Kempen a obóz w Borku RAD -Abteilung 2/406 Borken. Były to słynne obozy młodzieżowe ,,łopaciarzy" którzy oprócz cwiczenia musztry,podstaw wojskowych(bez broni) wykonywali prace budowlane (w przypadku Chojęcina budowa drogi) lub w gospodarstwach rolnych (Borki-Kolonia).Nazywanie tych obozów obozami HJ wzieło sie stąd że jak wiadomo prawie wszystka młodzież niemiecka należała do HJ a ci mieli obowiązek noszenia mundorów HJ.
Temat tych obozów jest dość znany ,pozostały po nich duże archiwa.
Dla znających niemiecki ciekawa strona z indeksem RAD-Abteilungów.
http://forum.balsi.de/index.php?topic=2060.0
8 #3 sirena32 25/02/2015 17:32   
Dziś dostałam maila z Niemiec i załącznik ( po niemiecku) który zawiera wspomnienia Siegfreida Kittelmanna przebywającego tam w 1943 r.
6 #2 Dominik Makosch 24/02/2015 22:26   
Tak, o tym chciałem też napisać. stały dokładnie tam, gdzie dziś jest zakład Pana Mosia. Mój ś.p. tato opowiadał mi o nich. Były to drewniane baraki.
8 #1 sirena32 24/02/2015 19:41   
Z opowiadań rodziców wiem że w lasku za motelem ,,Za miedzą "stały drewniane baraki ( jugend....?)gdzie przebywała młodzież niemiecka . Potwierdziła mi to w rozmowie telefonicznej znajoma mająca 92 l.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Ankieta
Czy Kopiec im. Józefa Piłsudskiego powinien zostać w Kępnie odbudowany:

Tak
Tak
43% [25 głosów]

Tak, ale patron powinien być inny, związany z Wielkopolską
Tak, ale patron powinien być inny, związany z Wielkopolską
21% [12 głosy]

Nie
Nie
36% [21 głosów]

Ogółem głosów: 58
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 25/12/2018 11:03

Archiwum ankiet
Pracowity koniec roku.[0]
Zaproszenie
Kalendarz

Brak wydarzeń.

Złap nas w sieci NK  FB  BL  TVN24
Ostatnio na forum
Najnowsze tematy
· Wrak
· Myjomice
· GWARA WIELKOPOLSKA
· Kępno.Historia.
· Feliks Gruszka "Gene...
· 19-ty wiek w Kępnie.
· Erinnerungen an Kemp...
· Obóz zagłady w Chełm...

Losowe tematy
· Wesele- stare zdjęcie
· Kępno
· Herb i flaga gminy ...
· Kępno.Kościół paraf...
· Mieszkańcy powiatu ...
Najwyżej oceniane zdjęcie
Zdjęcie miesiąca Maj
Razem
Liczba ocen: 3
Punktów: 15
Archiwum
24,689,184 unikalne wizyty