Zobacz temat
 Drukuj temat
Niemiecka polityka historyczna i polscy pożyteczni idioci.
slawomir wieczorek
#1 Drukuj posta
Dodany dnia 12-07-2015 19:29
Użytkownik



Postów: 166
Data rejestracji: 29.06.11

Niemiecka polityka historyczna i polscy uzyteczni idioci.

Dawno nie pisałem, ale ostatnie popisy najwyższych naszych władz nie pozowliły mi zachować milczenie. Chodzi oczywiście o historię. Tekst może przydługi, ale czasami nie da rady streścić się do kilku zdań komentarza. Większość dotyczy wydarzeń znanych i wielokrotnie już opisywanych. Nie ma w nim niczego odkrywczego. Może poza zestawieniem pewnych faktów i skojarzeń. Tekst powstał, ponieważ poczułem się osobiście dotknięty.

Poczułem się dotknięty uczestnictwem prezydenta Komorowskmiego w uroczystosciach poświęconych rocznicy zamachu na Hitlera ku czci rotmistrza Clausa von Stauffenberga.

Dlaczego poczułem się dotknięty? Ponieważ Claus von Staffenberg był jednym z tych, którzy uczestniczyli w zrównaniu z ziemią Wielunia, miasta, skąd pochodzą moi przodkowie, gdzie mam rodzinę. Miasta o którego gehennie we wrześniu 1939r dużo słuchałem od moich przodków. Miasta, którego mieszkańców Claus von Stauffenberg porównał do motłochu, który się przyda w niemieckim rolnictwie. Miasta z którego moja babcia, kilkunastoletnia dziewczynka został wywieziona na roboty do Niemiec. Do niemieckiego bauera i na nogach wróciła po wojnie do domu po wielotygodniowej tułaczce.

Ale do rzeczy.

22 sierpnia 1939, Adof Hitler, przemówienie do oficerów niemieckich przed planowanym atakiem na Polskę:

,,Naszą siłą jest nasza szybkość i brutalność. Dżyngis Chan pognał miliony kobiet i dzieci na śmierć, świadomie i z radosnym sercem. Historia widzi w nim wyłącznie wielkiego założyciela państw. To, co sądzą o mnie słabe cywilizacje zachodnioeuropejskie, jest obojętne. Wydałem rozkaz — i każę rozstrzelać każdego, kto wyrazi choć jedno słowo krytyki — że celem wojny nie jest osiągnięcie jakiejś określonej linii, lecz fizyczna eliminacja przeciwnika. Dlatego umieściłem, chwilowo tylko na wschodzie, moje oddziały SS-Totenkopf z rozkazem bezwzględnego i bezlitosnego zabijania mężczyzn, kobiet i dzieci polskiego pochodzenia i języka. Tylko tak zyskamy przestrzeń życiową, której potrzebujemy. Kto dziś mówi jeszcze o zagładzie Ormian?”


31 sierpnia 1939 (wieczorem)
Dowódca 4 Floty Powietrznej gen. Wolfram von Richthofen spotyka się z dowódcami 2 i 76 eskadry bombowców nurkujących tzw. „stukasów” i zapoznaje ich z celem zaplanowanego na następny dzień rano ataku. Miał być nim Wieluń. Godzinę startu wyznaczono na 5 rano.

Noc z 31 sierpnia na 1 września 1939. Krzepice k/Wielunia gdz. ok. 3.30
Pierwsze oddziały Wehrmachtu zaczynają przekraczać granicę polsko-niemiecką. Niemieccy żołnierze, którzy przekroczyli granicę z Polską, ostrzelali patrol kolarzy - zwiadowców nadjeżdżających od strony Starokrzepic.

1 września 1939, gdz. 4.02 czasu polskiego
Z lotniska Nieder-Ellguth (obecnie Ligota Dolna), pomiędzy Wrocławiem a Opolem startuje 29 „stukasów”. Za sterami „stukasów”, siedzieli piloci I dywizjonu II Pułku Bombowców Nurkowych im. Immelmanna pod dowództwem mjr Oskara Dinorta, który był znanym niemieckim pilotem sportowym, lotnicy I dywizjonu 76 Pułku Bombowców Nurkowych pod dow. Waltera Siegela oraz lotnicy eskadry 77 Pułku Bombowców Nurkowych pod dow. mjr. Guntera Schwarzkopfa i płk. Baiera. Lotnisko dywizjonów dowodzonych przez Dinorta i Siegela znajdowało się w Nieder-Ellguth, zaś pułku pod dow. Schwarzkopfa i Bariera w Neudorf koło Opola. Wszystkie te jednostki podlegały, wspomnianemu już, dowódcy lotnictwa do zadań specjalnych, gen. Wolframowi von Richthofen.

Szymanków k/Wielunia, o godz. 4.15,
Niemiecka straż graniczna zamordowała 21 Polaków.
Tymczasem do Wielunia zaczęły zjeżdżać się furmanki chłopskie, aby zająć dogodne miejsce na placu targowym, albowiem 1 września 1939 r. wypadał w piątek, który był dniem kupieckim. Nad ranem cywilne służby dozoru lotniczego LOPP ostrzegły posterunek w Wieluniu o zbliżających się w jego kierunku, od strony Praszki, niezidentyfikowanych samolotów. W mieście zawyły syreny alarmowe. Mieszkańcy byli przekonani, że to alarm ćwiczebny dla Ligi Obrony Powietrznej i Przeciwgazowej, gdyż już od kilku dni pojawiały się informacje o mającym nastąpić właśnie w piątek alarmie próbnym. Po chwili okazało się jednak, że to nie są ćwiczenia.

1 września 1939, gdz. 4.35
pierwsze samoloty pojawiają się nad Wieluniem. Zaraz potem spadły pierwsze bomby na miasto. Atak na Wieluń nastąpił pięć minut przed pierwszym strzałem niemieckiego pancernika Schleswig-Holstein na Westerplatte.
1 września 1939, Pilot Luftwaffe, opis ataku na Wieluń
„Przede mną na ukos grupa domów, jakieś zabudowanie dworskie albo mała wieś. Dym unosi się stamtąd i powleka ciemną smugą żółte pola i połyskującą rzekę. Wieluń – nasz cel! W mieście kilka domów stoi w wielkim ogniu. Jednak wysoko ponad tym ciemne punkty na tle niebieskiego nieba z błyskawiczną szybkością tu i ówdzie śmigające jak ważki nad lustrzaną taflą wody: to niemieckie myśliwce, które oczekują i mają ochraniać nasz atak… Mój pierwszy atak na żywy cel! Przez ułamek sekundy błysk świadomości: tam w dole jest żywe miasto, miasto pełne ludzi… Wprawdzie są to żołnierze, a ja atakuję tylko żołnierzy… Ulice w dole wyglądają jak obrazek z pocztówki, a ciemne punkty, które się na nich poruszają są celem. Niczym tylko celem. Na wysokości 2500 metrów życie na ziemi traci swoją wagę… Wysokość – 1200 metrów… pierwsza bomba spada!... A teraz spojrzenie w dół. Bomba upadła dobrze, wprost na ulicę. Wybucha dym, a czarna masa, która sunęła wzdłuż ulicy, zatrzymuje się. Na miejscu, w które trafiłem, powstało ciemne kłębowisko. I w to kłębowisko padają serie bomb z innych samolotów. Słaby ogień przeciwlotniczy z lasku od strony północnej. Zdaje mi się, że wzięto na cel Perkuna. Wokół jego maszyny błyskają strzały. Lecz my kierujemy lot zgodnie z rozkazem ku północnemu wylotowi miasta. Znowu bomby! Tuż za miastem jakaś zagroda zapchana wojskiem i zaprzęgami. Jesteśmy na wysokości zaledwie 1200 metrów, opadamy na 800. Bomby spadają, a zagroda tam w dole znika w ogniu i dymie razem ze wszystkim, co się w niej znajduje. Odwrót! Ostatni ładunek, ten najcięższy spada na rynek. Fontanna płomieni, dymu i odłamków wyższa niż wieża małego kościoła… ostatnie spojrzenie: z polskiej brygady kawalerii nie pozostało nic…”

Zaprezentowany opis zawiera nie prawdziwe informacje dotyczące polskiego wojska.
W przededniu wojny Wieluń był 15-tysięcznym miasteczkiem położonym 21 km od granicy polsko-niemieckiej. Nie było tu żadnego przemysłu, wielunianie utrzymywali się z rolnictwa, handlu i rzemiosła. W mieście nie było wojska, informacje o przebywających w Wieluniu żołnierzach polskich czy polskiej brygadzie kawalerii zawarte w relacji lotnika Luftwaffe (cytowanego niżej) biorącego udział w ataku, nie są prawdziwe. Prawdopodobnie miały one na celu usprawiedliwienie nalotu na ludność cywilną.
Wieluń nie stanowił także zaplecza aprowizacyjnego dla polskich oddziałów ze względu na bliskość granicy z Niemcami i nie był także węzłem drożnym o strategicznym znaczeniu.
Nic nie wskazywało więc na to, że stanie się on celem niemieckiego ataku wczesnym rankiem 1 września 1939 r. Niewiadomo też dokładnie, dlaczego zostało zaatakowane wówczas akurat to bezbronne miasto. Przypuszcza się, że Niemcy chcieli wzbudzić chaos i panikę wśród ludności cywilnej, wytworzyć atmosferę strachu i niepewności. Uciekający bowiem z miasta do innych miejscowości ludzie opowiadali o tym, co się działo w Wieluniu i wiadomości o ataku przenikały w głąb kraju.
Niemiecki dziennikarz Joachim Trenkner stwierdził, że Luftwaffe z premedytacją wybrała bezbronne i otwarte miasteczko, by przetestować nowy bombowiec Ju 87 B.

Jeden ze świadków relacjonując tamte wydarzenia powiedział: „Za chwilę zawyła syrena miejska (…) zobaczyłem jak samoloty zatoczyły rundę nad miastem, po czym obniżyły lot. Usłyszałem okropny świst i za chwilę szyby w naszym lokalu wyleciały na podłogę, futryna jednego z okien wpadła do środka, a brunatno-szary pył przesłonił wszystko”.

Pierwszy zbombardowano szpital pw. Wszystkich Świętych, mimo że był on oznaczony znakami Czerwonego Krzyża i zgodnie z konwencjami międzynarodowymi podlegał szczególnej ochronie. W szpitalu zginęły 32 osoby, w tym 26 chorych. Ofiar byłoby zapewne o wiele więcej gdyby dyrektor placówki dr Z. Patryn, przewidujący możliwość rozpoczęcia się wojny, nie wypisał w ostatnich dniach sierpnia wielu pacjentów pozostawiając tylko tych, którzy wymagali bezwzględnie hospitalizacji. Najwięcej chorych zginęło w piwnicach szpitala, w których schronili się oni przed bombami. Zniszczony został także budynek oddziału położniczego znajdujący się obok głównego gmachu szpitalnego oraz szpital zakaźny przy ul. Piłsudskiego.
Dr Patryn w ten oto sposób opisał to, co wówczas działo się w szpitalu:

„Spadła bomba na ogród szpitalny w pobliżu domu, w którym zajmowałem mieszkanie na pierwszym piętrze. Dom zachwiał się. Zbiegłem boso, z ubraniem w ręku na parter. Zauważyłem tam kilka osób z personelu szpitalnego nakazałem im ucieczkę do ogrodu. Gdy leżeliśmy w ogrodzie pod drzewami, samoloty niemieckie ukazały się znowu nad zabudowaniami szpitalnymi i zrzuciły drugą bombę tuż przy budynku mieszkalnym. Budynek ten zawalił się tym razem.(…) spadła trzecia bomba bardzo blisko głównego gmachu. Zostaliśmy zasypani piaskiem. Podniosłem się szybko i pobiegłem wówczas do chorych. Zdążyłem jednakże dobiec tylko do drzewa orzechowego rosnącego przy ścianie głównego gmachu, a czwarta z kolei bomba zrzucona na teren szpitala, zdruzgotała prawie połowę tego gmachu. (…) Wbiegłem do gmachu, którego cześć południowo-wschodnia leżała w gruzach. Tam przybiegła do mnie z budynku dla zakaźnie chorych siostra pielęgniarka z urwaną częścią dłoni. Pobiegłem do budynku położniczego, który był również zawalony. Wracając do głównego gmachu natknąłem się na zwłoki dwóch zabitych.(…) Sale – operacyjna i opatrunkowa były w gruzach. Kazałem siostrom drzeć bieliznę i opatrywać rannych. (…) Matki i noworodki położyliśmy na furmankę i odesłaliśmy także do Sieradza. Położna odebrała dwa porody w parku szpitalnym.”

„Po drugim nalocie – mówił świadek tamtych wydarzeń – zniszczenie miasta było ogromne. Widziałem szpital doszczętnie zburzony. Obok szpitala na gałęziach drzewa widziałem zwisające zwłoki. Na ulicach leżało sporo zabitych i rannych. (…) Popłoch w mieście panował nie do opisania. Ludzie uciekali z miasta, wielu biegło tylko w bieliźnie. Zaskoczenie było tak wielkie, że niektórzy odchodzili od zmysłów”

Niemcy bombardowali Wieluń z małej wysokości, metodycznie, z dużą dokładnością. Umożliwił im to brak obrony przeciwlotniczej w miasteczku. Do zrzucających bomby "stukasów" dołączyły myśliwce ostrzeliwujące z broni pokładowej uciekających z walących się budowli mężczyzn, kobiety, dzieci i starców.


Tylko podczas pierwszego nalotu, kiedy zbombardowano zachodnią część miasta zrzucono 29 500 kg bomb burzących i 11 250 kg bomb taktycznych. W trakcie drugiego i trzeciego nalotu (odpowiednio około godz. 6 i 9) na miasto spadło 380 bomb o sile wybuchu 46 000 kg niszcząc wschodnią część Wielunia. W dzienniku bojowym bombardującej Wieluń eskadry 77 Pułku, już pod godz. 6 zanotowano Wielun brennt– Wieluń płonie.

1 września 1939r, gdz. 14.00
Zakonczenie dywanowych nalotów na Wieluń. Owego tragicznego dnia zniszczone zostało całe śródmieście, okolice Nowego i Starego Rynku, ulice śródmiejskie: Sienkiewicza, Narutowicza, Królewska, Różana, Augustiańska, Okólna, Śląska, Reformacka, Krakowskie Przedmieście. Bombowce nie oszczędziły także zabytków architektury polskiej: kościoła farnego z pocz. XIV w. przy ul. Sienkiewicza, klasztoru poaugustiańskiego będącego Zgromadzeniem Księży Misjonarzy Św. Rodziny, klasycystycznej synagogi z poł. XIX w., klasycystycznego budynku ratusza z Bramą Krakowską. Zburzono jedno ze skrzydeł XIX wiecznego pałacu, który był siedzibą starostwa powiatowego. Wskutek nalotu poważnie ucierpiały pozostałości XIV-wiecznych murów fortecznych między basztami Męczarnią i Swawolą. Całkowicie zniszczono kilkanaście stylowych kamieniczek mieszczańskich z XVIII i początku XIX w. w centrum miasta oraz najstarszy dom mieszkalny u styku ulic Okólnej i Barycz.
W wyniku bombardowania 75% zabudowy miasta legło w gruzach, życie straciło 1200 mieszkańców, tj. 8% ogółu wielunian. Wśród zabitych było wielu Żydów, stanowiących w przedwojennym Wieluniu 1/3 ludności. Mnóstwo osób zostało zasypanych gruzami walących się budynków. Większość mieszkańców uciekła z miasta, wróciła dopiero po kilku tygodniach.

2 września 1939r.
Do miasta wkracza niemiecka 1 Dywizja Lekka (przemianowana później na 6 Dywizję Pancerną).
Wśród rozentuzjazmowanych i podnieconych widokiem zburzonego miasta żołnierzy i oficerów Wehrmachtu znajduje się wraz ze swoim oddziałem Claus Schenk Graf von Stauffenberg służący w sztabie dywizji w randze rotmistrza. Widok ruin Wielunia nie wywołał w nim żadnego odruchu sprzeciwu. Kiedy wkraczał, miasto było wyludnione. Większość przerażonych mieszkańców uciekła. Nikt nie pozbierał nawet zabitych. Groziła epidemia. Żołnierze Wehrmachtu, zajmując Wieluń podpalali ocalałe od bomb budynki na przedmieściach miasta, rozstrzeliwali nielicznych Polaków, którzy nie zdecydowali się na ucieczkę.

Wedle relacji Zygmunta Sułkowskiego oraz lek. med. Mariana Kubalczyka, żołnierze Wehrmachtu po zajęciu miasta dokonywali egzekucji na nielicznych mieszkańcach miasta, którzy mimo ogromnych zniszczeń pozostali w Wieluniu. 90 letni Władysław Taczanowski wspomina:

,,Od tamtych Niemców nie zaznałem niczego innego poza brutalnością. Skłamałbym, gdbybym powiedział o nich coś dobrego. Każdy bał się o życie. Każdy bał się, że powie coś nie tak i trafi do Niemiec jako robotnik przymusowy.''

Tak, to słowa m.in. o Clausie von Stauffenbergu.

Rozpoczyna się okupacja niemiecka. Podjęte przez Niemców działania miały na celu całkowitą pacyfikację mieszkańców, były represyjne i metodycznie zaplanowane. Lata okupacji oprócz strachu, nędzy i terroru przyniosły znaczną dewastację regionu.
Nagminną praktyką było nadawanie nowych, nieadekwatnych, często bezczeszczących funkcji dla zabytkowych obiektów. Budynki administracji, użyteczności publicznej, kościoły przeznaczano na spichlerze, magazyny, więzienia. Stosunkowo liczna diaspora żydowska wśród mieszkańców miasta została skazana na zagładę. Zanim nastąpiła likwidacja getta, Niemcy aby zastraszyć ludność żydowską dokonali publicznej zbiorowej egzekucji wieszając w centrum miasta dziesięciu Żydów. Policja niemiecka zarządziła, aby wyboru skazanych na śmierć dokonała Żydowska Rada Starszych. W styczniu 1942 r. Niemcy spędzili na wieluński Stary Rynek, gdzie były ustawione szubienice, Polaków i Żydów, na których wykonano egzekucję.

Swoje wrażenia na temat sytuacji w Wieluniu relacjonowali członkowie niemieckiej grupy operacyjnej, którzy mieli objąć zarząd w zniszczonym mieście (wśród nich nasz ,,bohater'' Claus von Stauffenberg), w tych oto słowach:

„Najwyżej 200 osób przebywało w tym około 70% zniszczonym, niegdyś 15 000 mieszkańców liczących mieście. (…) Tu i ówdzie przebłyskuje jeszcze ogień (...). Na ulicach leżą gruzy, kamienie, poprzewracane słupy elektryczne i telefoniczne. W jasnym świetle dziennym można zobaczyć wszystkie skutki bombardowania. Śródmieście jest całkiem zdruzgotane. Domy zostały tu wypalone, zapadły się zmiażdżone przez bomby albo zostały przez nie zmiecione. Druty telefoniczne i elektryczne zwisają poplątane. Bomby podziurawiły ulice i place, zaorały połacie ziemi, duże i mniejsze niewypały leżą na ulicach (…). Ze stert kamieni zapadłych domów wyglądają zmięte bety, zdruzgotane szafy, podarte płachty. Poza tym tu i ówdzie słodkawy zapach. Tu pod kamieniami leżą z pewnością jeszcze zwłoki (…). Na Nowym Rynku stoją jeszcze dwa domy. Na starym Rynku stoi (tylko) poczta, za nią ratusz (...). Szpital jest zdruzgotany. (…) Studnie zostały uszkodzone i zanieczyszczone. Pod domami leżą zwłoki”.

Zgodnie z treścią art. 6 statutu Międzynarodowego Trybunału Wojskowego w Norymberdze zbrodnią wojenną jest zbrodnia przeciwko pokojowi czyli „planowanie, przygotowanie, rozpoczęcie i prowadzenie wojny napastniczej lub będącej pogwałceniem traktatów wojny, porozumień lub międzynarodowych umów oraz współuczestniczenie w którymkolwiek z wymienionych czynów”. Agresja na Polskę była w świetle prawa międzynarodowego zbrodnią wojenną, a hrabia von Stauffenberg w zbrodni tej, jako oficer niemieckiej armii, jako członek wpływowej niemieckiej elity, czynnie uczestniczył.


Czy widok zwłok i zrujnowanego miasta wzbudza w Stauffenbergu jakiekolwiek dylematy moralne? Czy przychodzi mu do głowy pomysł zlikwidowania Hitlera? Swoje emocje, podobnie jak inni niemieccy oficerowie rozładowuje robiąc fotografie zniszczonego miasta. Takie pamiątkowe albumy z podejmowanych działań były bardzo popularne wśród niemieckich żołnierzy.
Wg Piotra Semki w Stuttgarciw w izbie pamięci poświęconej Stauffenbergowi można obejrzeć osobisty album Clausa von Stauffenberga. Jego fotografie na tle zrujnowanego miasta.
To dzieki właśnie tym oficerom możemy dzisiaj oglądać zdjęcia zabitego Wielunia.
Czy walające się trupy na każdym kroku robią na nim wrażenie?
Nie. Wchodzi do jednego ze zniszczonych mieszkań i robi zdjęcie zabitym ludziom.
Ze zdjęcia patrzy na nas martwym wzrokiem jeden z mieszkańców Wielunia. Niesamowita i upiorna pamiątka ze zgładzonego miasta.

Ten ,,wrażliwy'' bohater nosi jednak w swoim sercu rodzinę. Jego żona Nina ciekawa jest zapewne losów męża. W wolnej chwili, wśród nieuprzętniętych jeszcze trupów, dumny ze zdobycia miasta, pisze do żony list.

4 września 1939, fragment listu do żony Niny
,,Kraj jest beznadziejny, sam piach i kurz, dziwne, że tu coś rośnie. Miejscowa ludność to niewiarygodny motłoch, bardzo dużo Żydów i mieszańców. Wokół czuje się nadzwyczajną nędzę. Jest to naród, który, aby dobrze się czuć, najwyraźniej potrzebuje batoga. Tysiące jeńców przyczynią się na pewno do rozwoju naszego rolnictwa. Niemcy mogą wyciągnąć z tego korzyści, bo oni [Polacy i Żydzi] są pilni, pracowici i niewymagający.''.

Słowa tego listu wskazują, że ten niemiecki oficer był rasistą. Jak widać z powyższego cytatu uważał samego siebie i naród niemiecki za „wyższą rasę” (Herrenvolk – naród panów), wyznawał obłędną ideologię rasową i akceptował pracę niewolniczą podbitych narodów na rzecz Niemiec. Stauffenberg brał udział w ludobójczej wojnie wywołanej przez Niemcy przeciwko Narodowi Polskiemu i przeciw Żydom, obywatelom Rzeczypospolitej.

Niemiecki oficer pisał również, że jego zdaniem należy niezwłocznie rozpocząć "kolonizację w Polsce" i był przekonany, że ta się powiedzie. Te dokumenty, podobnie jak szereg innych, zostały opublikowane przez niemieckich historyków kilka lat temu i są dostępne na rynku.

Stauffenberg:
,,Najważniejsze jest to, abyśmy w Polsce właśnie teraz zaczęli planową kolonizację. I nie martwię się, że ona nastąpi.''

Z amerykańskiej Wikipedii:
,,Following the outbreak of war in 1939, Stauffenberg and his regiment took part in the attack on Poland. He supported the occupation of Poland and its handling by the Nazi regime and the use of Poles as slave workers to achieve German prosperity[11] as well as German colonization and exploitation of Poland. The deeply rooted belief common in the German aristocracy was that the Eastern territories, populated predominantly by Poles and partly absorbed by Prussia in partitions of Poland, but taken from the German Empire after World War I, should be colonized as theTeutonic Knights had done in the Middle Ages. Stauffenberg said, „It is essential that we begin a systemic colonization in Poland. But I have no fear that this will not occur”.

Co ciekawe, już w czasach współczesnych, kiedy zaczęto kreować Clausa von Stauffenberga na bohatera, jego żona Nina (1913-2006) omawiając działalność męża oraz kwestię niemieckiego ruchu oporu w roku 1939 sama przyznała:

,,Pewne kontakty musiał nawiązać już wcześniej, ponieważ kiedy jesienią 1939 - już w Polsce- jego stryj Nux (hrabia Nikolaus Uexkull) próbował nawówić go do przyłączenia się do ruchu oporu, wcale nie był zaskoczony, tylko odmówił ze względu na niedogodność chwili. Po błyskawicznych sukcesach w Polsce nie widział bowiem szans na poparcie ze strony społeczeństwa. A więc w Berlinie musiało już coś kiełkować. Odwiedziny stryja Nuxa w r. 1939 wyglądały bowiem na nawiązanie do czegoś wcześniejszego. Zagadnęłam wówczas męża o tę sprawę, a on odpowiedział, że już przez sam fakt,że tego nie zgładsza, łamie prawo.''

Cała ta wypowiedź, wbrew intencji żony Staffenberga, zamiast mu pomagać, tak naprawdę go pogrąża. W rzeczywistości Stauffenberg odmawia wstąpienia do ruchu oporu ze względu na... ,,niesprzyjąjace okoliczniości''. W zamian bohatersko jednak przemilczał pomysły stryja i nie doniósł na niego do swoich przełożonych. Istotnie, bohaterski czyn.

Oddany i wierny III Rzeszy Claus von Stauffenberg robi błyskawiczną karierę w hitlerowskim wojsku. Po kampanii wrześniowej jego jednostkę przekształcono w 6 Dywizję Pancerną. Stauffenberg został kapitanem.

Z radością oczekiwał na atak na Francję. Był zafascynowany sukcesami armii niemieckiej i Hitlerem. Błyskotliwe, szybkie zwycięstwo nad Francją całkowicie zaciemniło mu obraz świata. Poddał się ogólnemu nastrojowi euforii.
Jeszcze w trakcie trwania wojny we Francji, Stauffenberg został przeniesiony do Naczelnego Dowództwa Wojsk Lądowych (OKH). W czerwcu 1941 roku Wehrmacht zaatakował ZSRR. Stauffenberg często odwiedzał jednostki frontowe. Jego postawa jest stale nagradzana. Pnie się po drabinie awansów docierając w końcu w bezposrednie otoczenie Hitlera. Uczestniczy w naradach najwyższego niemieckiego dowództwa. Wydaje się, że wszystko posuwa się zgodnie z planami. Do czasu. Załamanie się ofensywy na wschodzie uzmysławia Stauffenbergowi, że mogą nastapić kłopoty. Klęska pod Stalingradem załamuje jego wiarę w wodza. Zauważa, że działania Hitlera prowadzą do nieuchronnej klęski jego ukochanej III Rzeszy, której poświęcił całe życie. Razem ze swoimi przyjaciółmi zastanawia się, jak zapobiec klęsce. Wszyscy zdrowomyślący, wiedzą, że klęska staje się nieuchronna przy dalszym pozostawieniu Hitlera u władzy. Postanawiają więc zapobiec całkowitemu upadkowi ojczyzny. Zawiązują więc spisek mający na celu eliminację Hitlera. Opracowują plany zgładzenia Hitlera i chcą dogadać się z aliantami. Mają dokładny plan działań.

Czy w tym czasie zmienia stosunek do ludności podbitych państw na wschodzie?
Nic z tych rzeczy. Główną częścią strategii Stauffenberga był rozejm z aliantami, ale w zamian oczekiwał bardzo wiele. Anschluss Austrii oraz Kraju Sudeckiego miał pozostać nienaruszony, dla Alzacji i Lotaryngii autonomia, do tego przyłączenie Tyrolu do Niemiec. W zakresie Europy Wschodniej na pierwszym miejscu stawiał utrzymanie wschodniej granicy Niemiec z 1914 r., do tego wszystkie działania wojenne, w tym eksterminacja w obozach zagłady, miały być kontynuowane. Stauffenberg kategorycznie odmawiał też wydania niemieckich zbrodniarzy wojennych Aliantom.

Dzięki opatrzności boskiej plan Stauffenberga nie został zrealizowany a Hitler... przeżył.
Realizacja zamierzeń Stauffenberga spowodowałaby praktycznie likwidację Polski.
Wschodnie obszary dostałyby się pod panowanie ZSRR a zachodnie pod panowanie III Rzeszy. Taki los przewidywali spiskowcy dla Polski. Byłaby to powtórka układu Ribbentrop-Mołotow przy akceptacji zachodnich aliantów.
Gdyby zamach stanu powiódł się, nowe władze Niemiec zaproponowałyby pokój Aliantom, ale z utrzymaniem Śląska w granicach Niemiec, a także Poznania, Gdańska i całego Pomorza. Te ziemie według naszego „bohatera” były od zawsze niemieckie. Zgładzenie Hitlera nie oznaczałoby zaprzestania imperialnej polityki III Rzeszy. W chwili egzekucji zdołał jeszcze krzyknąć: Niech żyją Wielkie Niemcy!




Stefan Niesiołowski, entomolog, fragment artykułu o Clausie von Stauffenbergu.
,,Clausa von Stauffenberga czcimy za odwagę i heroiczne poświęcenie w czasach pogardy, kłamstwa i nienawiści. Za wykazanie, że w najczarniejszej nocy nazistowskiej tyranii było możliwe podjęcie walki w imię niezmiennych zasad chrześcijańskich, na których opiera się nasza kultura i cywilizacja, a które zarówno system nazistowski, jak i komunistyczny chciały raz na zawsze wymazać z dziejów świata. Za potwierdzenie tak zawsze potrzebnego w naszej pamięci i świadomości boskiego dziedzictwa człowieka.''

„W drażliwej i bardzo mocno podnoszonej przez przeciwników ruchu 20 lipca kwestii granic istotnie zamachowcy postulowali granicę wschodnią Niemiec z roku 1937 lub nawet 1914, zaznaczając, że ureguluje to konferencja pokojowa. Ale trudno oczekiwać od niemieckich wojskowych, arystokratów i konserwatywnych polityków, aby uwzględniali polski punkt widzenia.”

No oczywiście panie Stefanie. Nie bądźmy małostkowi i nie wymagajmy uwzględniania polskiego punktu widzenia...

10 lipca 2015, Berlin. Niemieckie uroczystości z okazji nieudanago zamachy na Hitlera.

Bronisław Komorowski, historyk.

,,W jakiejś mierze polski zryw niepodległościowy 1 sierpnia 1944 r. wpisuje się (niezależnie od intencji) także w ten kalendarz wydarzeń, w których funkcjonuje tradycja 20 lipca 1944 r., a więc tradycja zamachu na Hitlera''.

,,Niemiecki sprzeciw wobec nazizmu wymagał heroizmu i odwagi, często nieporównywalnej z niczym innym. Zasługuje więc na szacunek i na podziw''

Wtórujący Komorowskiemu Hans Poettering
„Niecałe dwa tygodnie po zamachu z 20 lipca 1944 r. Armia Krajowa rozpoczęła w Warszawie powstanie zbrojne przeciwko niemieckiemu okupantowi”

Niech podsumowaniem żałosnego uczestnictwa polskiego prezydenta w uroczystościach upamietniających Clausa von Staufenberga będą następujące słowa:

Z blogu ,,Matki Kurki''
,,Zdając sobie sprawę, że poziom głupoty, ignorancji, relatywizmu i kompleksów w środowisku Bronisława Komorowskiego jest potężny, mimo wszystko pozwalam sobie zadać pytanie. Czy naprawdę jesteście nie tylko skrajnie głupimi niewolnikami, ale do tego zamierzacie w ramach Zjednoczonej Europy czcić pamięć niemieckiego bandyty, który chciał was puścić przez komin? To was przede wszystkim miał na myśli, gdy pisał: „niesłychany motłoch, tak wielu Żydów i mieszańców”.


S.W.




W opracowaniu wykorzystałem obszerne fragmenty (bez wprowadzania zmian) prac innych autorów, z których najważniejsze znajdują się na następujących portalach:


http://www.historiawielunia.uni.lodz.pl/1wrzesnia2.html

http://www.turystyka.wielun.pl/pl/cms/artykuly/co_inspiruje/kulturalnie/historyczna/historia/wielun/

http://blogi.newsweek.pl/Tekst/historia/530900,Kto-nienawidzi--stauffenberga.html

http://www.stefczyk.info/publicystyka/opinie/swirski-prezydent-nie-moze-uwiarygodniac-klamstw,14225962171

http://www.niedziela.pl/artykul/92689/nd/Wojna-zaczela-sie-w-Wieluniu

http://www.dws-xip.pl/reich/Monika/kobiety10.html


Post Scriptum

Jako potomek ofiar bombardowania Wielunia i świadek opowieści moich przodków o gehennie mieszkańców Wielunia w którym bezpośredni udział miał Claus von Stauffenberg, wyrażam swoje głębokie zażenowanie uczestnictwem Bronisława Komorowskiego w uroczystościach ku czci niemieckiego rasisty i nazisty.
Realizowana polityka mająca na celu zakłamanie historii jest sprzeczna z polskim interesem. Jest realizacją długofalowej niemieckiej polityki historycznej mającej na celu przerzucenie odpowiedzialności za wojenne zbrodnie na inne narody oraz przywłaszczenie sobie zasług w dziele ruchu oporu.
Stawianie w jednym rzędzie działalności wysokich oficerów nazistowskich z walką Powstańców Warszawskich a samego spisku na szczytach władz hitlerowskich do działań Armii Krajowej urąga pamięci polskich ofiar w walce z nazizmem.

Claus von Stauffenberg w świetle prawa międzynarodowego zasługuje na oskarżenie o zbrodnie wojenne dokonane na polskich mieszkańcach Wielunia a nie na honory polskiego prezydenta, którego miejsce jest na uroczystościach rocznicowych związanych ze zrównaniem z ziemią naszego miasta przez ,,bohaterów'' pokroju Stauffenberga. Niestety panie prezydencie, nigdy nie zdobył się Pan na tego rodzaju gest.
W 75 rocznicę wybuchu II Wojny Światowej nie pofatygował się Pan do nas, by złożyć hołd ofiarom Clausa von Stauffenberga.

Warte podkreślenia jest, w roku 2009 na wysokości zadania stanął prezydent Lech Kaczyński, który wziął udział w uroczystościach 70 rocznicy wybuchu wojny właśnie we Wieluniu. Złożył i zapalił wówczas znicze przed obeliskiem upamiętniającym ofiary bombardowań Wielunia oraz przed pomnikiem ku czci żydowskich mieszkańców miasta, którzy zginęli podczas wojny. W swoim przemówieniu powiedział m.in.:
,,Ci, którzy przegrali byli skazani na lekcję pokory. Ci, którzy zwyciężyli do dzisiaj próbują fałszować historię''.

Sześć lat później, w roku 2015, Pan Panie prezydencie złożył hołd oprawcom polskich i żydowskich mieszkańców Wielunia o których z taką pogardą pisał Claus von Staffenberg. Słowa pogardy tego oficera odnosiły się bezpośrednio do moich przodków z Wielunia, do mojej babci. To na zgliszczach Wielunia o nas mieszkańcach tego miasta pisał:
,,Miejscowa ludność to niewiarygodny motłoch, bardzo dużo Żydów i mieszańców. Wokół czuje się nadzwyczajną nędzę. Jest to naród, który, aby dobrze się czuć, najwyraźniej potrzebuje batoga.''


Pana uczestnictwo, potomka tych, którzy w 1939 przegrali i uczeni byli pokory, we fałszujących historię uroczystościach poświęcownych temu rasiście i naziście zasługuje na identyczną pogardę.

Edytowane przez slawomir wieczorek dnia 16-07-2015 19:38
 
bonobo
#2 Drukuj posta
Dodany dnia 13-07-2015 09:52
Awatar

Użytkownik



Postów: 79
Data rejestracji: 09.09.10

Ja jak zwykle troche prowokacyjnie... .
Gdyby nie szacunek do ofiar tego,,bohatera" odpowiednim komentarzem do postu byłoby ,,hahahaha hahaha".
Kolego Śławomirze,to nie mój chichot,to chichot historii... .

Uczciwy intelektualnie kolego, masz swoją wolną demokratyczna Polske. Polske w której glowa państwa czyn hitlerowca z 20 lipca,ktory cięzko bylo by wpisac w europejski opór przeciw hitlerowskiej dyktaturze (w szerszym kontekscie)porównuje do Powstania Warszawskiego-dwumiesięcznego zrywu za wolnośc zniewolonego od kilku lat kraju.

Prezydent kraju nad Wisłą(celowo nie pisze Polski)-historyk z wyksztalcenia nie jest w stanie dostrzec dziejowego kontekstu czy też motywacji która doprowadziła(?) do przemiany Stauffenberga !

Czynu Stauffenberga nie można wpisywac w ruch oporu w czasach ll w.ś.!!! to potwarz da milionów poleglych.

Masz swojego,, hrabiego",kolejnego szlacheckiego sprzedawczyka który pluje w twarz tysiącom rodzin ofiar Wołynia ,bratając sie z Ukraincami,uswietniając posiedzenie ich parlamentu w czasie gdy ci uswięcaja banderowców jako bohaterów narodowych.
Poprawnośc polityczna,sprzedawczyki czy idioci?

Krajem rządzi styropianowa,piwniczna hołota... .

Edytowane przez bonobo dnia 14-07-2015 20:40
 
slawomir wieczorek
#3 Drukuj posta
Dodany dnia 15-07-2015 13:46
Użytkownik



Postów: 166
Data rejestracji: 29.06.11

Darek, zgadzam się ze wszystkim co piszesz z wyjątkiem:

1.Doszukiwania się relacji przyczyno-skutkowych w związku z demokracją i degrengoladą pewnych środowisk politycznych. Gdyby nadal funkcjonował poprzedni chory system, podejrzewam, że przy korycie byliby ci sami ludzie.
2. Piszesz ,,masz swojego'' hrabiego. To nie mój ,,hrabia''.

Poza tym dzięki za docenienie mojej uczciwości intelektualnej usmiech.

I ciekawostka: Do uczczenia Stauffenberga nasi niektórzy politycy lecieli na wyścigi. Do uczczenia PRWADZIWEGO BOHATERA profesora Jana Karskiego nie pofatygował się żaden przedstawiciel administracji rządowej. Żaden rządowy pies z kulawą nogą nie pojawił się na uroczystościach rocznicowych. Pytasz co to jest: poprawność polityczna, sprzedawczyki czy idioci. Wobec powyższego faktu możemy wykluczyć ,,poprawność poltyczną''.

A tutaj o skandalu związanym z uroczystościami ku czci Jana Karskiego. Dobrze, że pamięta o nim chociaż społeczność Żydowska. Bo na naszych bosów nie ma co liczyć
http://wpolityce.pl/historia/259299-skandal-podczas-uroczystosci-przy-grobie-jana-karskiego-w-waszyngtonie-nie-bylo-nikogo-z-ambasady-rp

sw

Edytowane przez slawomir wieczorek dnia 15-07-2015 13:52
 
bonobo
#4 Drukuj posta
Dodany dnia 16-07-2015 14:42
Awatar

Użytkownik



Postów: 79
Data rejestracji: 09.09.10

Co do punktu pierwszego-za poprzedniego chorego systemu jak piszesz ,było by nie do pomyslenia nawet by premier czy l sekretarz zrobil to co prezydent kraju nad Wisłą.A zauwaz że rząd komunistyczny PRL-u był uznawany na całym świecie i brał czynny udział w polityce świata.Za PRL-u obozy w Oswięcimiu ,Brzezince i inne na terenie obecnej Polski były niemieckimi obozami koncentracyjnymi lub niemieckimi obozami śmierci.Nie polskimi czy faszystowskimi.Polityka zagraniczna PRL-u choc mocno ograniczona przez układ z ZSRR była na wysokim poziomie i doceniana w świecie.Takie coś jak radek sikorski nie było chyba w całej historii PRL.
Zauważ że obecna degrengolada wsród rządzących jest nie mniejsza jak za PRL-u.
Co do punktu drugiego- ,,hrabiego bul-komorowskiego uważam za Twojego ,bo to Ty między innymi tu na socjum delektowałeś sie jego szlacheckim pochodzeniem.I to Tobie nie podobał sie tamten chory system do tego stopnia że wolisz ten -zdrowy ,demokratyczny itd.Byłes za rozwaleniem tamtego systemu,zbudowaniem tej demokracji, czyż nie?
I czy to nie Ty budowałeś tę demokracje przez ostatnie dwadziescia kilka lat? Więc to jednak Twój jest ten prezydent ,,hrabia".No nie ma się czego wstydzić ....Wink jak to mówiło sie za styropianowców-jaki pokój takie meble... .
 
slawomir wieczorek
#5 Drukuj posta
Dodany dnia 16-07-2015 19:42
Użytkownik



Postów: 166
Data rejestracji: 29.06.11

Darek, czy moja intelektualna uczciwość pozwalałaby mi na stawianie ,,mojego hrabiego'' w niekorzystnym świetle? usmiech. No zastanów się trochę usmiech. A do poprzedniego systemu nie przekonasz mnie za Chiny Ludowe. A właściwie to czemu siedzisz na Zachodzie a nie w Korei Płn?
 
bonobo
#6 Drukuj posta
Dodany dnia 16-07-2015 20:12
Awatar

Użytkownik



Postów: 79
Data rejestracji: 09.09.10

Hahahaha,bo ja jestem socjalista a nie komunista Wink .A jak wiadomo EU to jeden wielki kołchoz... .No i za ryżem zbytnio nie przepadam,w koncu jestem poznanska pyra przecie Wink
 
dxdan
#7 Drukuj posta
Dodany dnia 20-09-2015 23:45
Nowicjusz



Postów: 5
Data rejestracji: 05.09.10

...ale chyba Komorowski miał też doradców ???...mógł lepiej wybrać pamięć rodzeństwa Scholl..

...
 
dxdan
#8 Drukuj posta
Dodany dnia 20-09-2015 23:47
Nowicjusz



Postów: 5
Data rejestracji: 05.09.10

...Pozdrawiam S-W !!!

...
 
panrysio
#9 Drukuj posta
Dodany dnia 03-12-2015 02:24
Awatar

Użytkownik



Postów: 63
Data rejestracji: 08.09.10

No cóż, trochę nam się zmieniły władze, mamy jakąś tam formę socjalizmu z narodową domieszką i niecierpliwie czekam na nową, słuszną interpretację tego, co się działo, dzieje i dziać będzie usmiech Oczywiście, nie oczekuję odpowiedzi na tym forum, bo w zasadzie ono nie jest od tego. To jest forum o Kępnie i okolicach! No chyba, że ktoś nie może wytrzymać... Pozdrawiam dyskutantów, a zwłaszcza tego na B, który raczył poświęcać mi w przeszłości wiele cennych uwag. Amen.
 
panrysio@wp.pl
Przejdź do forum:
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Ankieta
Czy w powiecie kępińskim istnieje problem spalania śmieci?

Tak, spalanie śmieci to poważny problem
Tak, spalanie śmieci to poważny problem
90% [60 głosów]

Spalanie śmieci ma miejsce, ale nie uważam tego za istotny problem
Spalanie śmieci ma miejsce, ale nie uważam tego za istotny problem
4% [3 głosów]

Nie, taki problem nie istnieje
Nie, taki problem nie istnieje
6% [4 głosów]

Ogółem głosów: 67
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 19/06/2016 22:13

Archiwum ankiet
Pracowity koniec roku.[0]
Zaproszenie
Kalendarz

Brak wydarzeń.

Złap nas w sieci NK  FB  BL  TVN24
Ostatnio na forum
Najnowsze tematy
· Smogorzowskie krzyży...
· Krzysztof Bondas - Z...
· Dobry dostawca inter...
· Podejście do Żydów w...
· Lipie gm Łęka Opatow...
· hydepark
· Krawiec Lis z Kępna
· Powiatowe Koło Leśni...

Losowe tematy
· Historia Parafii Ew...
· Z dziejów Polski Po...
· 20 Stycznia 1945 So...
· Biskupica - Zabaryczne
· Doruchów
Najwyżej oceniane zdjęcie
Zdjęcie miesiąca Maj
Kępiński Magirus. Dzień Otwarty w OSP Kępno 01.05.2018
Liczba ocen: 6
Punktów: 30
Archiwum
22,820,081 unikalne wizyty