Zobacz temat
www.kepnosocjum.pl :: Kępno i okolice :: ARTYKUŁY I PRACE
 Drukuj temat
Badania archeologiczne Jadwigi i Zofii Szembekówien
slawomir wieczorek
#1 Drukuj posta
Dodany dnia 08-06-2014 00:46
Użytkownik



Postów: 165
Data rejestracji: 29.06.11

W czasie Nocy Muzealnej mieliśmy okazję wysłuchać ciekawego referatu dyrektor Muzeum Ziemi Kępińskiej, który stał się inspiracją do zamieszczenia niniejszego opracowania na naszym Socjum.
Wygłoszony referat dotyczył badań archeologicznych z przełomu XIX i XX wieku prowadzonych przez Jadwigę i Zofię Szembekówny. Niniejsze opracowanie podejmuje część z poruszonych w referacie wątków oraz nakreśla społeczno-polityczne tło prowadzonych wówczas badań naukowych.

Referat uświadomił współczesnym mieszkańcom regionu naukowe osiągnięcia sióstr Szembekówien, które należy widzieć nie tylko w kontekście lokalnym ale przede wszystkim ogólnokrajowym. Wydaje się, że wiedza na temat tych niezwykłych przedstawicielek miejscowego rodu szlacheckiego jest nieadekwatna do roli jaką odegrały one w historii polskiej archeologii. W pełni zasadne były słowa dyr. Sylwii Kucharskiej, że siostry Szembekówny zasługują na nazwanie w Kępnie ich imieniem jednej z ulic.
Póki jednak w Kępnie za wzór patriotyzmu stawia się postać Hanki Sawickiej, niech to opracowanie będzie wyrazem szacunku dla postawy sióstr Szembekówien, które jako nastolatki wypełniały swój patriotyczny obowiązek poświęcając czas kształceniu się i i zaangażowaniu w rozwój polskiej nauki. A działo się to w czasach, kiedy Polski nie było na mapie Europy...


Badania archeologiczne Jadwigi i Zofii Szembekówien

Kiedy przed kilkoma laty wpadły w moje ręce sprawozdania z przeprowadzonych w Siemianicach przed 100 laty badań archeologicznych zadałem sobie pytanie:

Dlaczego właściwie siostry Jadwiga i Zofia Szembekówny zainteresowały się archeologią?

Przyznać trzeba, że jak dla panien hrabianek były to zainteresowania niespotykane w ówczesnych czasach. Kiedy razem ze swoim młodszym bratem Aleksandrem oraz stajennymi chłopcami (Stein, Błaszczyk, Wiśniewski) przekopywali pola, ich rówieśniczki pasjonowały się zupełnie innymi sprawami. Chociażby z tego powodu Szembekówny wydały mi się wyjątkowe.

Kiedy zgłębiłem rezultaty prac obu sióstr, moje zainteresowanie dla nich przerodziło się w szczery podziw. Byłem zaskoczony poziomem oraz rezultatami ich działalności tym bardziej, że wiedza jaką zdobyły w zakresie archeologii pochodziła głównie ze zgromadzonych książek i czasopism. Nie były przecież zawodowymi archeologami. To co robiły wynikało z pasji, którą zaraziły całą rodzinę wspierającą je w eksploracyjnych działaniach. Wyjątkową rolę w rozwinięciu zainteresowań odegrała ich matka Maria z Fredrów Szembekowa, którą znamy głównie z dokonań literackich jej dziadka Aleksandra Fredry.

Jadwiga i Zofia Szembekówny okazują się postaciami wyjątkowymi nie tylko w lokalnej skali.

Zastanowiło mnie jakie są przyczyny, że obie postaci są niemal zapomniane. A jeżeli już wspomina się o nich, to kwestia ich dokonań naukowych jest najczęściej pomijana. Informacje na temat ich naukowej działalności można odnaleźć jedynie w specjalistycznych branżowych wydawnictwach.
Jedyna przyczyna, jaka przyszła mi do głowy, to dziesiątki lat funkcjonowania ustroju, którego doktryna nie pozwalała zaakceptować faktu, że to rody szlacheckie były matecznikiem polskiej inteligencji pielęgnującej narodową świadomość i tożsamość.
Najwyższy czas dostrzegać tych, którzy NAPRAWDĘ zrobili coś wyjątkowego.

Działalność naukowa obu sióstr jest przykładem najlepiej rozumianego procesu emancypacji kobiet, jaki zachodził w ówczesnym świecie. To w tym czasie Maria Skłodowska Curie niemalże łokciami przepychała się w środowisku naukowym, aby zostać wreszcie odpowiednio traktowaną.
Z pewnością jednak dla sióstr autorytetem w tym zakresie była ich matka. Szybka śmierć ojca Szembekówien w roku 1896 spowodowała, że to na ich matkę spadł obowiązek nie tylko wychowania i ukształtowania ich charakteru ale również zawiadywania sprawami gospodarczymi całego majątku. Biorąc pod uwagę ówczesne warunki polityczne, musiała być to kobieta niezwykle odporna psychicznie i twarda. Mimo licznych obowiązków znalazła czas aby rozwinąć pasję córek i pomóc im w profesjonalnym podejściu do zagadnień związanych z wykopaliskami. Treść korespondencji hr. Marii Szembekowej do Towarzystwa Przyjaciół Nauk Poznańskiego jest przykładem jej ciętego języka oraz oceny zasad Towarzystwa, które w poczet swoich członków przyjmowało w tym czasie wyłącznie mężczyzn.

„Wielce Szanowny Panie,
Ofiarowałabym chętnie tak te, jak i przyszłe nasze wykopaliska Towarzystwu w dowód mej do niego przyjaźni, ale pod warunkiem, aby rzeczywiście być policzoną do grona jego przyjaciółek. Słyszałam wprawdzie, że Towarzystwo składa się z samych przyjaciół, a przyjaciółkami gardzi, ale [...] przecie [...] [nie ma] reguł bez wyjątku (a dzban miedziany bardzo jest piękny...
Łączę wyrazy prawdziwego poważania - Maria Szembekowa”
.

Autorka korespondencji nawiązuje do odkrytego wówczas dzbanu miedzianego z okresu rzymskiego, znajdującego się obecnie w Muzeum Archeologicznym w Poznaniu.

Kilka lat później jej córka Zofia w podobny sposób dobija się do drzwi Komisji Antropologicznej Akademii Umiejętności w Krakowie, którą rekomendował na członka tejże komisji profesor archeologii Karol Hadaczek, nadmieniając, że ,,jest ona jedyną Polką oddającą się [zainteresowaniom] przez nas tak ukochanym i podobnie jak jej siostra hrabina Szeptycka położyła już zasługi około naszej nauki''.
Trzeba przyznać, że 24-letnia Zofia mierzyła bardzo wysoko.

Ze względu na szerokie naukowe zainteresowania sióstr Szembekówien, ograniczymy się obecnie jedynie do przeanalizowania ich badań archeologicznych.
Mam nadzieję, że uda nam się w przyszłości podjąć inne zagadnienia, którymi pasjonowały się obie siostry i przedstawimy efekty ich prac w zakresie fotografii, etnografii i literatury. W tych dziedzinach ich osiągnięcia są równie nieprzeciętne.

Dlaczego więc panny hrabianki zajęły się badaniami archeologicznymi?
Przyczyn zapewne jest kilka:

1.Ród Szembeków uważał naukę za niezwykle ważny element podtrzymujący narodową
świadomość. Nie tylko szabla stanowiła oręż w walce z zaborcą. Ta była dostępna przecież jedynie mężczyznom. Tymczasem literatura, nauka i wiara były dostępne również kobietom. Kobiety walczyły z zaborcą słowem, wiedzą oraz kultywowaniem religijnej wiary swoich przodków. Źródeł zainteresowania literaturą należy upatrywać w ich matce, Marii z Fredrów Szembekowej. Z kolei tradycje uczestnictwa w życiu religijnym rodziny Szembeków są powszechnie znane. A jakie są źródła zainteresowania nauką? Temat niezwykle ciekawy. Tymczasem w opracowaniach dotyczących Szembeków jest on jedynie wzmiankowany lub przemilczany. Myślę, że prekursorem tej działalności jest Piotr Szembek, generał Powstania Listopadowego.
To on w roku 1857, z momentem powołania do życia przez polskich patriotów Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, został jednym z jego pierwszych członków. Była to organizacja mająca na celu wspieranie i rozwijanie polskiej nauki.
Przedstawiciele kolejnych pokoleń Szembeków zostawali jej członkami i donatorami. Przynależność do organizacji wiązała się z koniecznością jej finansowania, czego Szembekowie nigdy nie odmawiali. Z naukowym wsparciem właśnie tej organizacji, siostry Szembekówny rozwijały swoje pasje badawcze i prace archeologiczne.

2.Zabytki archeologiczne na obszarze majętności ziemskiej Szembeków ujawniano już od dawna. Ich notowanie i zabezpieczanie rozpoczęło się u progu lat 70. XIX w. Ojciec sióstr, Piotr Szembek (1843-1896), podobnie zresztą jak jego brat Aleksander Szembek (1842-1918) większość znajdowanych przedmiotów przekazywał do placówek naukowych w Poznaniu, Krakowie i Lwowie. Przedmioty pochodziły głównie ze Siemianic i Lipia. Tak więc Jadwiga i Zofia Szembekówny stykały się od dzieciństwa z odkryciami archeologicznymi dokonywanymi przez najbliższą rodzinę.

3.Zainteresowania historyczne rozbudzane były również przez ówczesnego proboszcza siemianickiego ks. Stanisława Kozierowskiego (1874-1949), późniejszego znakomitego historyka i profesora Uniwersytetu Poznańskiego, który udostępniał młodym entuzjastkom publikacje z zakresu wiedzy historycznej.
4.Ważną rolę w rozwinięciu zainteresowań etnograficznych i archeologicznych odegrał z pewnością kierownik szkoły w Siemianicach Józef Scherwentke, obrońca polskiej oświaty przed germanizacją, człowiek o szerokich horyzontach historycznych.
5.Inspiracją do naukowych zainteresowań mogło być też życie i działalność ich dziadka mieszkającego we Włodowicach i Rokitnie Szlacheckim koło Olkusza, gdzie Michał Poleski (syn siostry gen. Piotra Szembeka) stworzył tzw. ,,Ateny Olkuskie'' . Była to instytucja naukowo-szkoleniowa w której gromadzono materiały etnograficzne, archeologiczne oraz prowadzono działalność edukacyjną w zakresie przedmiotów agrarnych. Rozmach tej akademii był jak na ówczesne warunki imponujący. Ewentualna wizyta w takiej instytucji musiała zrobić wrażenie na obu siostrach i być inspirująca (przynajmniej w zakresie etnografii).

Niezwykle interesujące było polityczne tło prowadzonych przez siostry Szembekówny badań.
Trudno obecnie stwierdzić, na ile były one świadome tego politycznego kontekstu.
Czy dr Bolesław Erzepki (konserwator zbiorów Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, późniejszy profesor Uniwersytetu Poznańskiego) sprawujący opiekę nad badaniami sióstr, kiedy przekazywał im materiały dotyczące metodologii ich prowadzenia (sposobu dokonywania odkrywek, sposobu zapisywania spostrzeżeń itd.) informował je o politycznym kontekście badań? Tego nie wiemy. Z całą pewnością jednak, podsumowanie ich prac sporządzone przez dra Józefa Kostrzewskiego (późniejszego profesora Uniwersytetu Poznańskiego, uznawanego za najwybitniejszego archeologa polskiego XX w.), zamieszczone w IV części sprawozdania na stronach 174-181, jest tego dobitnym dowodem.
Tezy dra Kostrzewskiego są echem nie tylko rywalizacji archeologów niemieckich i polskich ale również prowadzonej wtedy wojny politycznej między oboma narodami.

O jakich zatem politycznych konsekwencjach badań możemy mówić?
Żeby wyjaśnić tę kwestię konieczne jest przedstawienie skróconego historycznego rysu archeologii we Wielkopolsce.
Początki archeologii na ziemi Wielkopolskiej można w dużym uproszczeniu datować na pierwszą połowę XIX wieku. Amatorskie badania prowadzili wówczas wyłącznie Polacy. Niemcy uznawali, że tereny Wielkopolski zamieszkałe przez Polaków nie mogą stanowić interesującego terenu do badań. Niemcy uważali, że Słowianie jako usytuowani niżej cywilizacyjnie nie mogli pozostawić po sobie interesujących ,,starożytności''. Niemcy skoncentrowali się zatem na badaniach terenów na północ i zachód od Wielkopolski. Odkrywane tam przedmioty miały świadczyć o wyższości ich germańskiej kultury datowanej na czasy prehistoryczne. Jednak pod koniec XIX wieku nie mogli pozostać obojętnymi wobec bezspornych faktów przedstawianych przez Polaków, świadczących o tym, że starożytne kultury zamieszkujące tereny dzisiejszej Polski w niczym nie odbiegały od tych, które odkrywano na terenach uznawanych wówczas za rdzennie germańskie.

W związku z tym zmieniła się strategia polityków i naukowców niemieckich.
Od tej pory rozpoczęli własne badania archeologiczne, które miały dowieść odwiecznej obecności Germanów na tutejszych ziemiach a więc również ich prawa do tej prowincji.
Tym samym uznawali oni za w pełni usprawiedliwioną politykę kolonizacyjną. Był to wg nich uzasadniony powrót na ziemie germańskie, które tylko chwilowo zostały opanowane przez żywioł słowiański. Polacy z kolei starali się dowieść, że kultura słowiańska stanowi kontynuację wcześniejszych starożytnych kultur występujących na naszych ziemiach.
Podsumowanie dra Kostrzewskiego zamieszczone w IV części sprawozdań jest przykładem takiego właśnie rozumowania i interpretacji odkryć Szembekówien.

Stan ówczesnej wiedzy był oczywiście niewspółmierny do wiedzy jaką posiadamy obecnie, tym nie mniej kwestia zasiedlenia ziem polskich w czasach prehistorycznych nie jest jednoznacznie rozstrzygnięta do dnia dzisiejszego. Wydaje się jednak, że hipoteza zasiedlenia naszych ziem przez Słowian od zarania dziejów ma we współczesnych kołach naukowych coraz mniej zwolenników.
Zaczyna przeważać pogląd (już bez kontekstów politycznych), że faktycznie Słowianie wkroczyli na teren dzisiejszej Polski dopiero w VI w. n.e.
Wcześniejsze kultury (m.in. kultura łużycka, kultura przeworska, kultura wielbarska) są natomiast pochodzenia celtyckiego, germańskiego lub nordyckiego (Goci).

Co zatem konkretnie odkryły siostry Szembekówny?
Analizę proponuję zacząć od V części sprawozdań.
Otóż na terenie Kuźnicy Trzcińskiej, Lipia k/Łęki Opatowskiej oraz Gwoźdźca odkryto cmentarzyska z epoki brązu należące do tzw. kultury łużyckiej. To ta sama kultura, która zasiedlała wówczas Biskupin. Występowała w okresie ok. 1300 r. p.n.e. – 400 r. p.n.e. a więc przed okresem wpływów rzymskich. Z tego samego okresu pochodzi odkryte w latach dwudziestych XX w. cmentarzysko w Laskach. (Liczne odkrycia osadnictwa z epoki brązu w regionie kępińskim z pewnymi charakterystycznymi cechami spowodowało, że nauka wyróżnia tzw. podgrupę kępińską kultury łużyckiej)
Na początku XX wieku powszechnie uważano, że przedstawiciele tej kultury są przodkami dzisiejszych Słowian. Również obecnie pogląd ten wyrażany jest przez niektórych naukowców.
Krótko mówiąc, wg ówczesnych polskich archeologów, Zofia Szembek dokonała odkrycia najstarszych śladów świadczących o obecności na naszych ziemiach Słowian.
Z kolei niemieccy naukowcy nie wiązali kultury łużyckiej ze Słowianami. Uważali, że kultura ta związana była z etnosem germańskim. Podobnych bowiem odkryć dokonano na terenie Niemiec, chociażby w okolicy Łużyc, skąd zresztą przyjęto nazwę tej kultury.
Wynikł więc spór, czyimi przodkami są Łużyczanie. Obecne dowody naukowe, wskazują, że kultura łużycka nie ma raczej nic wspólnego ze Słowianami. Obszar występowania kultury łużyckiej w okresie największego zasięgu prezentuje mapa nr 1


www.kepnosocjum.pl/forum/attachments/mapa_nr_1.png

Mapa nr 1 - zasięg kultury łużyckiej – kolor zielony (źr. Wikipedia)


Kultura łużycka pod wpływem napływających od zachodu plemion celtyckich oraz od północy plemion gockich powoli zanika (być może została asymilowana i wchłonięta). Do dnia dzisiejszego możemy oglądać pamiątkę z okresu napływu plemion celtyckich w masywie Ślęży, gdzie znajdują się słynne kamienne rzeźby zwierząt. To przedstawiciele tej kultury, przybyli z rejonu środkowego Renu spowodowali, że kultura łużycka (cmentarzyska w Kępnie, Rakowie, Laskach) powoli zanikła.

Natomiast wcześniejsze odkrycia archeologiczne opisane w części I – IV dotyczą nieco późniejszego okresu w prehistorii naszych obszarów. Cmentarzysko ze Siemianic pochodzi z epoki żelaza, z okresu wpływów rzymskich. Dowodzi ono występowania na naszym obszarze tzw. kultury przeworskiej.
I tutaj ciekawostka – polska nazwa tej kultury pochodzi od miejscowości, w której dokonano rzekomo jej odkrycia i opisania w roku 1910. Piszę ,,rzekomo'', ponieważ odkrycia tej kultury dokonały już wcześniej m.in. siostry Szembekówny. Nie będąc jednak zawodowymi archeologami nie nadały jej nazwy np. ,,kultury siemianickiej'', co pewnie by nastąpiło, gdyby aktywnie uczestniczyły w różnego rodzaju zjazdach i sympozjach, gdzie zapadały decyzje związane z archeologiczną nomenklaturą.
W I części swojego sprawozdania z roku 1902, Jadwiga Szembek oceniła wiek cmentarza w Siemianicach na tzw. okres lateński (La Tene), czyli od ok. 400 r. p.n.e. – do ok. 100 r. n.e.
Było to datowanie dość trafne. Faktycznie kultura przeworska występowała w latach 400 r p.n.e. - do ok. 500 r. n.e. i współwystępowała w ówczesnej Europie z kulturą lateńską o genezie celtyckiej.

Czym charakteryzowała się kultura, której ślady odkryły siostry Szembekówny?
Była ona stosunkowo dobrze rozwinięta, znała koło garncarskie, potrafiła wytwarzać elementy z żelaza. Głównym ośrodkiem produkcji żelaza były Góry Świętokrzyskie. Jednak metal, z którego wykonywano ozdoby znalezione na cmentarzysku w Siemianicach pochodził prawdopodobnie z rejonu dzisiejszego Śląska Opolskiego, gdzie również odkryto ślady świadczące o jego produkcji.
Rolnictwo było główną dziedziną gospodarki, a zaawansowane narzędzia przyczyniały się do polepszania uprawy roślin. Stosowano przemienno-odłogowy system uprawy zbóż, co przyczyniło się do zwiększenia zbiorów w porównaniu do wcześniejszych prymitywnych metod. Uprawiano również groch i bób. Ważną dziedziną gospodarki była hodowla zwierząt, zwłaszcza bydła rogatego, które stanowiło większość trzymanych zwierząt. Zmarłych swoich palili na stosach i wraz z osobistym dobytkiem, rytualnie niszczonym na wzór zwyczajów celtyckich, grzebali bezpośrednio w ziemi lub w glinianych popielnicach. Wydobyte przedmioty wskazują na wysokie zaawansowanie techniczne tego społeczeństwa. Na szczególną uwagę zasługują dobrze zachowane elementy uzbrojenia wojowników. Przetrwały m.in. tzw. umba, czyli żelazne środkowe część tarcz, mające za zadanie ich wzmocnienie. W jednym z przypadków, umbo stanowiło również element służący do ataku. Znaleziono wciąż sprawne ostrogi. Wydobyto w dużej ilości ceramiczne naczynia, noże, ostrza oraz żelazne zakończenia dzid, zapinki, spinki itp. Jeden z grobów wyposażony był w akcesoria kowalskie, co świadczy o tym, że przynajmniej część wyrobów z żelaza wytwarzana była na miejscu. Sporą część wyrobów stanowią ozdoby z brązu.
Najcenniejszym chyba znaleziskiem jest dzban wykonany z brązu (sprawozdanie nr 1, rys. nr 41). Obejrzeć go można obecnie w Muzeum Archeologicznym w Poznaniu, które udostępniło część swoich zbiorów w internecie poprzez jego dygitalizację. Poniższa fotografia pochodzi ze strony internetowej tego muzeum i przedstawia ów siemianicki dzban.



www.kepnosocjum.pl/forum/attachments/fot_nr_1.jpg

Fotografia nr 1 - siemianicki dzban w zbiorach Muzeum Archeologicznego w Poznaniu

Późniejsze badania naukowe wykazały, że wykonany on został w Italii i pochodzi z ok. I w. n.e. Świadczy to o utrzymywaniu przez ówczesnych mieszkańców Siemianic kontaktów handlowych ze Starożytnym Rzymem. Potwierdzeniem tego są znalezione w roku 1875 w Szalonce oraz w roku 1885 w Opatowie srebrne denary rzymskie z czasów cesarza Trajana (53ne.-117ne) oraz kawałki bursztynów. Wzdłuż Prosny przebiegał przecież szlak bursztynowy. Kontakty handlowe musiały więc być intensywne.



www.kepnosocjum.pl/forum/attachments/mapa_nr_2.png

Mapa nr 2 - zasięg kultury przeworskiej – kolor zielony (źr. Wikipedia)


Ze szczegółowych sprawozdań Szembekówien dowiemy się w jaki sposób dokonywano pochówków, co i dlaczego umieszczano w grobach, gdzie dokonywano spalania ciał. Niezwykle wartościowe w tym zakresie jest podsumowanie w IV części sprawozdań sporządzone przez dra Józefa Kostrzewskiego. Jego treść wymaga jednak komentarza, co uczynię w dalszej części opracowania.

Interpretacja naukowa odkrywanych w tamtym czasie cmentarzysk kultury przeworskiej wprawiała chyba polskich archeologów w zakłopotanie. Wiele wskazywało na to, iż kultura przeworska faktycznie była związana z etnosem germańskim. Trudno było zaprzeczać oczywistym faktom i podobieństwom z odkryciami z terenu Niemiec. Nadmienić należy, że niektórzy polscy naukowcy mimo wszystko starali się powiązać kulturę przeworską z etnosem słowiańskim. Było to jednak zadanie dość karkołomne.
Środowisko polskich naukowców uznało zatem (podtrzymując słowiańskie korzenie wcześniejszej kultury łużyckiej) że germańscy przedstawiciele kultury przeworskiej dokonali w zamierzchłych czasach najazdu na obszar Polski podporządkowując sobie Słowian. Taki pogląd można wysnuć z podsumowania dr. Kostrzewskiego, który starał się udowodnić ciągłość zamieszkiwania terenów Polski przez Słowian.
Hipoteza powyższa ma jednak wiele słabych punktów. Obecnie jest podważana przez większość naukowców. Należy jednak pamiętać, że wobec braku jakichkolwiek zapisków z tamtego okresu
(z wyjątkiem zapisów ze starożytnego Rzymu i Grecji odnoszących się do naszego obszaru), interpretując wykopaliska obracamy się cały czas w sferze domysłów i hipotez.

Germański rodowód kultury przeworskiej stanowił dla niemieckich uczonych i polityków dowód na przynależność obszaru Wielkopolski do historycznej strefy wpływów plemion pochodzenia germańskiego.
Początek XX wieku charakteryzował się niestety wprzęgnięciem nauki do polityki.
Kolejni niemieccy nacjonaliści usprawiedliwiali swoje racje do ziem polskich argumentami prehistorycznymi. Początkowo granicę wpływów germańskich oparto na linii rzeki Wisły. Kolejne jednak badania archeologiczne, granicę tę przesuwały wciąż na wschód. W roku 1910 uznano, że praktycznie cały obszar Polski był w starożytności zasiedlony przez plemiona germańskie. Ilustruje to załączona mapa nr 3, gdzie przedstawiono żądania pangermanistów.


www.kepnosocjum.pl/forum/attachments/mapa_nr_3.jpg

Mapa nr 3 -żądania pangermistów rok 1911 (źr. Wikipedia

Obie strony sporu starały się dowieść prehistorycznych racji do terenu dzisiejszej Polski.
Dla obu stron niezrozumiałe pozostawało jednak, w jaki sposób po ok. 400 latach od czasu nagłego zaniku kultury przeworskiej (czyli od polowy V wieku naszej ery), obszar zajmowany poprzednio przez etnos germański znalazł się nagle we władaniu Słowian. Jeszcze większą zagadkę stanowi, w jaki sposób w tak krótkim czasie Słowianie stali się tak LICZNĄ grupą, która zawładnęła niemal całym obszarem zasiedlonym poprzednio przez grupy pochodzenia germańskiego. W krótkim czasie zasiedlili wielkie połacie ziemi podchodząc pod dzisiejszy Berlin.
Zagadka ta do dnia dzisiejszego nie została jednoznacznie rozwiązana.
Są naukowcy, którzy wciąż dowodzą ciągłości zasiedlenia przez Słowian ziem polskich od czasu kultury łużyckiej (Biskupin, cmentarzysko w Kępnie, Laskach, Rakowie) poprzez kulturę przeworską (cmentarzysko w Siemianicach) aż do wczesnego średniowiecza, kiedy obszary dzisiejszej Polski znalazły się pod ich bezsporną dla wszystkich dominacją.
Co ciekawe, hipoteza powyższa ma wielu zwolenników wśród archeologów włoskich, którzy zestawiają dowody archeologiczne z dowodami lingwistycznymi oraz zapisami starożytnych rzymskich historyków. Np. włoski paleolingwista Mario Alinei, twórca teorii paleolitycznej ciągłości, Słowianom przypisuje nawet znacznie starsze kultury archeologiczne.

Większość badaczy nie zgadza się jednak z poglądem prostego następowania na obszarze Polski kolejnych kultur w ramach jednego słowiańskiego etnosu. Sądzą oni, że częste przemieszczanie się ówczesnych ludów, wzajemne wchłanianie i przenikanie się poszczególnych społeczeństw, wreszcie liczne wzajemne podboje są trudne do odtworzenia i brak jest obecnie możliwości jednoznacznego przypisania poszczególnych obszarów konkretnym grupom narodowościowym. Uważają, że zachodziły wówczas bardzo skomplikowane procesy. Są wreszcie naukowcy (bardzo nieliczni), którzy dowodzą pochodzenia Germanów i Słowian z jednego wspólnego pnia.
Hipoteza ta nie znajduje jednak dostatecznych naukowych podstaw.

Faktem bezspornym jest, że w połowie V w.n.e.. przedstawiciele kultury przeworskiej, odkrytej na cmentarzysku w Siemianicach NAGLE znikają a na ich miejscu pojawiają się przedstawiciele mniej zaawansowanych cywilizacyjnie Słowian, którzy jednak osiągają sukces zasiedlając w oszałamiającym tempie obszary dzisiejszej Polski.
Większość obszarów ziem polskich przeżywa w omawianym okresie głęboki kryzys kulturowy, osadniczy i gospodarczy. Po roku 500 n.e. wraz z kulturą przeworską znika np. koło garncarskie. Gliniane garnki znowu lepi się ręcznie a nie na kole garncarskim. Tego typu przykładów można podać więcej. Cywilizacja cofnęła się o dobre kilkaset lat.
Nauka wprzęgnięta w politykę nie pozwalała jednak na obiektywne przedstawianie faktów.
Niższe zaawansowanie cywilizacyjne Słowian w stosunku do poprzedzających je na naszym obszarze kultur z obszaru etnosu germańskiego, do dnia dzisiejszego nie pozwala wielu naukowcom bezstronnie spojrzeć na fakty. Pewne tezy do dnia dzisiejszego są bardzo niepopularne.

Zatem, czy współcześni mieszkańcy Siemianic są potomkami tych pochowanych na starożytnym cmentarzysku?

Zdecydowana większość naukowców twierdzi, że nie.
Przedstawiciele tej kultury utożsamiani są z plemionami Lugiów, którzy zostali opisani na przełomie I i II wieku n.e. przez starożytnego historyka Tacyta. To właśnie Lugiowie prowadzili handel ze Starożytnym Rzymem, kupując wyroby z brązu takie jak np. znaleziona w Siemianicach waza a sprzedawali m.in. skóry zwierząt, puch gęsi (wg starożytnych opisów) oraz kontrolowali zapewne handel bursztynem.

Co zatem stało się z rolnikami, wojownikami, kowalami i garncarzami, których szczątki odkryto na siemianickim cmentarzu?

I tu mamy bardzo ciekawą rzecz. Wiele wskazuje na to, że w momencie upadku Cesarstwa Rzymskiego, przedstawiciele kultury przeworskiej (nie tylko zresztą oni) ruszyli na podbój nowego świata. Znane nam z lekcji historii plemię Wandalów, utożsamiane jest przez wielu badaczy z przedstawicielami kultury przeworskiej.
Czyżby w okresie poprzedzającym wielką wędrówkę ludów, wieść o upadku Imperium Rzymskiego (szlaki handlowe z pewnością wciąż funkcjonowały) skłoniła dawnych mieszkańców Siemianic do wymarszu za mitycznymi bogactwami na południu Europy?
Chyba tylko taka hipoteza może wyjaśnić NAGŁY zanik ich kultury na naszych ziemiach. Brak śladów przemocy ze strony ewentualnych najeźdźców podważa popularną hipotezę o jej podboju przez Hunów. Przedstawiciele kultury przeworskiej niemal w jednym czasie gdzieś wywędrowali. Czy obrali kierunek południowy?
Analizując zawartość odkrytych przez siostry Szembekówny grobów, powyższa hipoteza posiada racjonalne podstawy. Jakość i ilość znalezionego w grobach sprzętu wojennego świadczy o tym, że nie było to wyłącznie osiadłe, pokojowo nastawione, rolnicze społeczeństwo. A w taki właśnie sposób opisywano (i wciąż opisuje się) tę kulturę we fachowej literaturze. Co więcej, z literatury starożytnych historyków można wysnuć wniosek, że plemiona te były sprzymierzone z Rzymem. Trzeba pamiętać, że nie budzące wątpliwości ślady wojsk rzymskich znajdują się ok. 100 km od Siemianic, o czym świadczą znalezione na Słowacji napisy. Ostatecznie wycofały się za linię Dunaju i Renu ustalając granice imperium. Kontakty handlowe utrzymywane były jednak w sposób ciągły. No tak, ale skoro starano się kiedyś dowieść, że przedstawiciele tej kultury (Lugiowie) byli naszymi przodkami, trudno było przypisywać im nadmierną wojowniczość...

Skąd zatem wzięli się Słowianie na naszym obszarze? Najprawdopodobniej wkroczyli ze wschodu ok. VI w n.e. na opuszczone przez poprzednich mieszkańców tereny.

Odkrycia dokonane przez Jadwigę i Zofię Szembekówny były w ówczesnych warunkach politycznych kłopotliwe do zinterpretowania przez polskich naukowców.
Hipoteza dr. Kostrzewskiego zamieszczona w IV części sprawozdań wydaje się mocno naciągana.
Myślę, że po 20 latach po upadku komunizmu oraz 110 latach od zakończenia rozbiorów możemy wreszcie obedrzeć naukę z politycznej powłoki.

Możliwy fakt występowania w zamierzchłych czasach na naszym obszarze etnosu germańskiego w żadnym stopniu nie pozbawia nas prawa do zamieszkiwania tutaj i samodzielnego rządzenia się.

Interpretacje głoszone przez niemieckich uczonych-nacjonalistów doprowadziły do II Wojny Światowej. Ten ,,wysoko'' cywilizowany naród germański dopuścił się niespotykanych w dziejach ludzkości zbrodni. Zbrodni dokonanej także na pamiątkach historycznych, z których w bardzo dużej części nas ogołocił. Są to straty nie do odtworzenia. Tym samym pozbawił nas części narodowej tożsamości. Był to modelowy sposób działania barbarzyńców. To samo zrobiły plemiona Wandalów w starożytnym Rzymie.
To smutne, że w politykę wprzęgnięto naukę a niemieccy naukowcy mieli w tym swój udział (np. archeolog Gustaf Kossinna, którego uczniem był nasz Józef Kostrzewski)

Kiedy w III części swojego sprawozdania Zofia Szembekówna dokonywała następującego opisu:
,,W jednym z grobów znaleziono naczynie duże, szare, bardzo znać źle wypalone,
gdyż zupełnie spłaszczone i pogięte; na zewnętrznym spodzie tegoż przedstawiony jest znak,
zwany swastyką (rys. 24)''
nie mogła przypuszczać, że znak ten stanie się wkrótce symbolem niemieckich nazistów, którzy przywłaszczyli go sobie na własność i uczynili znakiem rozpoznawczym swojej ideologii opartej na tezie wyższości germańskiej rasy.
A samo ,,źle wypalone naczynie'' (zapewne z zawartością ludzkich prochów), może być symbolem późniejszych ,,owoców'' niemieckiego nacjonalizmu w postaci obozów koncentracyjnych.
W swoich późniejszych wspomnieniach, już jako siostra Krysta powróciła do motywu swastyki, snując ciekawe rozważania.
I pomyśleć, że w starożytności swastyka była symbolem szczęścia i Słońca. Jej wizerunek pojawiał się w różnych kulturach niezwiązanych z etnosem germańskim. Symbol ten spotyka się również u Słowian, a nawet w kulturze chińskiej. Wszędzie posiadał pozytywne znaczenie.

W środowiskach naukowych uznaje się obecnie, że cmentarzysko w Siemianicach (obok cmentarzyska w Poznaniu-Szelągu zbadanego przez Konrada Jażdżewskiego), należy do najlepiej zbadanych stanowisk z okresu wpływów rzymskich przez osoby związane z PTPN. Zwraca się uwagę na wysoki poziom prowadzonych badań (mapa stanowiska, wyróżnianie grobów, dobra dokumentacja, publikacja materiałów), co jest o tyle zaskakujące, że w momencie sporządzania pierwszych sprawozdań, jedna ze sióstr miała zaledwie 16 lat, druga była niewiele starsza.

Kiedy w roku 1897 do dworu Szembeków trafiły pierwsze przedmioty z przypadkowo odkrywanych grobów, Jadwiga miała 13 lat a Zofia 14 lat. W ciągu kilku lat, zanim przystąpiły do metodycznych badań, przyswoiły imponującą, niemal zawodową wiedzę.
W swoich sprawozdaniach nie ograniczały się jedynie do opisu odkrywanych stanowisk. W swoich relacjach starały się wyciągać wnioski, które okazywały się prawidłowe i akceptowane są przez współczesną naukę! Zwróciły np. uwagę na intencjonalne niszczenie przedmiotów składanych do grobu razem ze szczątkami zmarłego. Prawidłowo określiły wiek cmentarzyska i wiele innych.
Warto również zwrócić uwagę na zdolności artystyczne obu sióstr, które pozostawiły nam liczne szkice i rysunki znalezionych przedmiotów (te najlepsze szkice sporządził jednak ich nauczyciel rysunku – Tomasz Lisiewicz, uczeń Jana Matejki)

Niech podsumowaniem prac archeologicznych sióstr Szembekówien będą słowa dra Józefa Kostrzewskiego zawarte w podsumowaniu przeprowadzanych na przestrzeni wielu lat badań, w którym ten wybitny polski naukowiec wyrażał Szembekównom swoje wielkie uznanie:

,,Cmentarzysko siemianickie to pierwsze u nas [w Polsce] systematycznie i sumiennie zbadane większe cmentarzysko z epoki rzymskiej. Kierujące pracami wykopaliskowemi hrabianki Jadwiga i Zofia Szembekówny nie zadowoliły się dorywczem odkryciem kilku grobów, lecz przeprowadziły planowe poszukiwania, rozróżniając starannie zawartość poszczególnych grobów, które zaznaczono na osobnym planie, i notując wszelkie poczynione przy rozkopywaniu spostrzeżenia [...].
Życzyćby sobie należało, aby w społeczeństwie naszem więcej znalazło się osób, chętnych do współpracy na zaniedbanej dziś niwie archeologii ojczystej, abyśmy doczekali się więcej poszukiwań archeologicznych tak umiejętnych i sprawozdań z nich tak sumiennych, jak powyższa praca hr. hr. Jadwigi i Zofii Szembekówien. Przy pomocy zgromadzonego w ten sposób materyału moglibyśmy to, co dziś niejasno zaledwie przeczuwamy, z przekonującą mocą udowodnić, a w miejsce dotychczasowych hipotez postawić silną budowę niewzruszonych pewników.''


Kiedy współcześnie porządkujemy cmentarze, jakie pozostały po mieszkańcach, którzy kiedyś zamieszkiwali nasz region, warto pamiętać, że tym samym zajmowały się przed dziesięcioleciami młodziutkie Jadwiga i Zofia Szembekówny. One również były zainteresowane zachowaniem i zabezpieczeniem dla przyszłych pokoleń cmentarnych śladów z przeszłości.

Wyrażając nadzieję powrotu w niedalekiej przyszłości do analizy innych prac naukowych sióstr Szembekówien zachęcam do wnikliwego zapoznania się z ich sprawozdaniami z przeprowadzonych na naszym terenie przed ponad 100 laty badań archeologicznych.

Zawartość sprawozdań z badań archeologicznych Zofii i Jadwigi Szembekówien.

Część I -Cmentarzysko w Siemianicach okres kult. przeworskiej (badania z lat 1897-1901)

Część II -Cmentarzysko w Siemianicach okres kult. przeworskiej (badania z lat 1902-1903)

Część III -Cmentarzysko w Siemianicach okres kult. przeworskiej (badania z roku 1904)

Część IV -Cmentarzysko w Siemianicach okres kult. przeworskiej (badania z lat 1905-1906)

Część V -Cmentarzysko w na Lipiu, w Kuźnicy Trzcińskiej, Gwoźdźcu, Jurkowie oraz Wysocku – okres kultury
łużyckiej (przegląd badań)


(prace archeologiczne w Wysocku i Jurkowie przeprowadzono zapewne w ramach ,,rodzinnych odwiedzin'' u hr. Bogdana Szembeka posiadającego majątek we Wysocku koło Ostrowa Wlkp.)


korekta tekstu – amalina.
Panu korektorowi dziękuję również za cenne spostrzeżenia i uwagi o charakterze merytorycznym.


S.W.

Edytowane przez Mustava dnia 09-06-2014 07:43
 
Seba
#2 Drukuj posta
Dodany dnia 08-06-2014 01:43
Awatar

Administrator



Postów: 522
Data rejestracji: 06.09.10

Sławomirze, zdjęcia wcięło.
 
Mustava
#3 Drukuj posta
Dodany dnia 09-06-2014 07:33
Awatar

Administrator



Postów: 1695
Data rejestracji: 28.05.10

Oj tam zaraz wcięło - po prostu Sławek ich nie mógł załadować, a ja "zalatany jestem" Wink
 
melon92
#4 Drukuj posta
Dodany dnia 15-06-2014 09:19
Awatar

Administrator



Postów: 335
Data rejestracji: 10.08.10

Świetnie napisane, powinieneś pisać książki popularno-naukowe. Opracowania czytałem, ciekawe, że np. w "Kulturze ludowej Wielkopolski" ledwo się wspomina o Siemianicach i Szembekównach i ich badaniach etnograficznych i etnologicznych.

Nikt nie wyjdzie stąd żywy diabeł
No IQ.
 
slawomir wieczorek
#5 Drukuj posta
Dodany dnia 06-09-2014 12:17
Użytkownik



Postów: 165
Data rejestracji: 29.06.11

http://archeowiesci.pl/2014/09/04/w-karpatach-odkryto-1700-letnia-wioske/

Opisane odkrycie jest o tyle ciekawe, że dotyczy osady kultury przeworskiej z okresu wpływów rzymskich. W bardzo dużym przybliżeniu, możemy przyjąć że podobnie wyglądała osada w Siemianicach z tego okresu, której cmentarzysko badały siostry Szembekówny.
 
Przejdź do forum:
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Ankieta
Czy w powiecie kępińskim istnieje problem spalania śmieci?

Tak, spalanie śmieci to poważny problem
Tak, spalanie śmieci to poważny problem
90% [43 głosów]

Spalanie śmieci ma miejsce, ale nie uważam tego za istotny problem
Spalanie śmieci ma miejsce, ale nie uważam tego za istotny problem
6% [3 głosów]

Nie, taki problem nie istnieje
Nie, taki problem nie istnieje
4% [2 głosów]

Ogółem głosów: 48
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 19/06/2016 22:13

Archiwum ankiet
Publikacja TPL Lukus

Czytaj publikację

bądź pobierz książkę
Pracowity koniec roku.[0]
Zaproszenie
W najbliższym czasie:

Brak wydarzeń.

Złap nas w sieci NK  FB  BL  TVN24
Ostatnio na forum
Najnowsze tematy
· GWARA WIELKOPOLSKA
· Kronika Szkoły w Cze...
· Zapomniany Generał (...
· 19-ty wiek w Kępnie.
· Podejście do Żydów w...
· Śląski łabędz i żydo...
· 1848-2016
· Erinnerungen an Kemp...

Losowe tematy
· Historia Związku Mł...
· Erinnerungen an Kem...
· Kępno.Ratusz.
· "ADOREK" Antoni Linke
· Tropem dawnego pogr...
Najwyżej oceniane zdjęcie
Zdjęcie miesiąca Kwiecień
Odnaleziona figura św Jana Nepomucena
Liczba ocen: 7
Punktów: 35
Archiwum
17,641,750 unikalne wizyty