Zobacz temat
 Drukuj temat
Anatomia Kłamstwa
slawomir wieczorek
#1 Drukuj posta
Dodany dnia 22-02-2014 12:35
Użytkownik



Postów: 166
Data rejestracji: 29.06.11

ANATOMIA KŁAMSTWA wstęp

Zbliża się ku końcowi proces beatyfikacyjny ks. kard. Stefana Wyszyńskiego. Lada moment papież Jan Paweł II zostanie ogłoszony świętym Kościoła Katolickiego. Wznoszone jest muzeum im poświęcone.
Nic więc dziwnego, że podnoszą się głosy mające potępić te wybitne postaci.
Ideowi przeciwnicy Kościoła Katolickiego przytaczają dziesiątki argumentów mających uzasadnić bezsensowność upamiętnienia obu postaci.

Przytaczane argumenty są pochodną wrogości wobec religii, chrześcijaństwa i Kościoła.
Można odnieść wrażenie, że szczęście ludzkości zostało pogrzebane w dniu narodzin Chrystusa a wiara i wsparcie udzielane Kościołowi Katolickiemu nie pozwala ludzkości wkroczyć na drogę rozwoju cywilizacyjnego pozbawionego zabobonów, przesądów i ludowych guseł propagowanych przez zbrodniczą kastę duchowieństwa.

Internet pełen jest antykatolickich i szowinistycznych treści formułowanych z ateistycznego punktu widzenia. Większość z przytaczanych argumentów jest absurdalna. W walce ideologicznej często wykorzystywanym środkiem jest kłamstwo. Obnażenie wszystkich pojawiających się w przestrzeni publicznej absurdów wykracza poza możliwości czasowe przeciętnego człowieka. Dociekliwi mogą jednak sięgnąć do odpowiednich źródeł. Przy odrobinie dobrej woli można znaleźć je w internecie. Opieranie się na jednostronnych materiałach prowadzi do nieobiektywnej oceny zjawisk i ludzi. Szukanie prawdy polega bowiem na konfrontowaniu sprzecznych opinii oraz wyciąganiu wniosków bez wstępnego faworyzowania którejś ze stron (wiem, że jest to trudne do zrealizowania, można jednak podjąć taką próbę, niezależnie od ideologii z jaką się identyfikujemy).

Dlaczego kłamstwo ma się lepiej niż prawda? Na napisanie kłamstwa wystarcza 10-15 sekund. Kłamstwo często jest efektowne i przyciągające uwagę. Kłamstwo, podobnie jak plotka i wirus komputerowy jest łatwo przyswajalne, chętnie powielane i rozprzestrzenia się w oszałamiającym tempie.
Prawda jest mało efektowna i nudna. Udowodnienie kłamstwa jest czasochłonne i wymagające odpowiedniej wiedzy. Wymaga wysiłku intelektualnego oraz weryfikacji źródeł. Podobnie jak stworzenie programu antywirusowego.
Udowodnienie jednego kłamstwa wymaga wielokrotnie więcej czasu niż jego napisanie. Stąd jego triumfalny pochód. Kłamstwo jest jednozdaniowe. Obnażenie kłamstwa jest wielostronicowe. Dlatego kłamstwo jest tak chętnie wykorzystywanym orężem w walce politycznej i ideologicznej.

Ze względu na ograniczony czas skoncentruję się wyłącznie na dwóch sprawach, które uznałem za najistotniejsze w kontekście dyskusji nad zasadnością budowy muzeum.
Chodzi o stawiane zarzuty pod adresem kardynała Stefana Wyszyńskiego i papieża Jana Pawła II.
Zacznijmy od zarzutu ukrywania przestępstw o charakterze seksualnym przez Jana Pawła II.

(korekta tekstu - amalina)

Edytowane przez efkama dnia 22-02-2014 18:37
 
slawomir wieczorek
#2 Drukuj posta
Dodany dnia 22-02-2014 13:17
Użytkownik



Postów: 166
Data rejestracji: 29.06.11

Jan Paweł II wobec nadużyć seksualnych duchowieństwa czyli
ANATOMIA KŁAMSTWA cz. I - Technika manipulacji intencją

Na wstępie należy poczynić zasadniczą uwagę:
Ludzie sądzą, że prawo kanoniczne zastępuje prawo powszechne. Nic bardziej błędnego.
To, że ktoś jest księdzem wcale nie oznacza, że jest zwolniony z odpowiedzialności przed sądem powszechnym, cywilnym. To, że biskup pociągnie go do odpowiedzialności kanonicznej, nie znaczy, że zastępuje odpowiedzialność karną.
Ksiądz jest obywatelem jak my wszyscy i naruszając prawo, odpowiada karnie na ogólnych zasadach. Prawo kanoniczne nie zastępuje prawa powszechnego. Z prawnego punktu widzenia to, że ksiądz podlega jakimś dalszym restrykcyjnym decyzjom ze strony zwierzchnika, to wyłącznie wewnętrzna sprawa Kościoła.

Zarzucanie papieżowi Janowi Pawłowi II biernej postawy wobec księży pedofilów oraz ukrywanie działalności tzw. ,,mafii watykańskiej'' jest niesprawiedliwe i nie poparte dowodami.

Prawdą jest, że w wielu diecezjach, szczególnie w USA i Irlandii, w przeszłości ukrywano zjawisko pedofilii. Po kilku biskupów ordynariuszy w obu tych krajach zostało zdymisjonowanych przez papieża, gdy takie praktyki wyszły na jaw. We Francji jeden z biskupów stanął w 2001 r. przed sądem za to, że wiedząc o przestępstwach podległego mu duchownego, nie poinformował o tym wymiaru sprawiedliwości.
Kwestia informowania przez osoby duchowne cywilnego wymiaru sprawiedliwości o podejrzeniu popełnienia przestępstwa pedofilii (lub jakiegokolwiek innego) jest skomplikowana. Zwrócę uwagę tylko na dwa aspekty tej sprawy bez wnikania w szczegóły:

1.Czy ksiądz, który posiadł wiedzę o przestępstwie na drodze sakramentalnej spowiedzi jest zobowiązany do poinformowaniu o tym fakcie wymiaru sprawiedliwości? Nie chcę wchodzić na drogę rozważań teologicznych. Odpowiedź brzmi – nie.
2.Czy ksiądz (jak każdy inny obywatel), który posiadł wiedzę o przestępstwie w inny sposób niż spowiedź jest zobowiązany do poinformowania o tym fakcie wymiaru sprawiedliwości?
Prawo karne poszczególnych państw różnie reguluje tę sprawę. W niektórych państwach jest zobowiązany, a w niektórych nie. W Polsce prawo narzuca obowiązek informowania tylko o pewnej grupie przestępstw (są one szczegółowo wymienione i dotyczą bezpieczeństwa i obronności państwa) wśród których nie ma przestępstw o charakterze seksualnym.
Krótko mówiąc, możemy np. wiedzieć, że sąsiad gwałci swoje dziecko i prawnie nie jesteśmy zobowiązani informować o tym prokuratury. Milczenie niczym nam nie grozi.
Pytanie na marginesie: Czy Państwo jako instytucja, nie chroni tym sposobem pedofilów?

Czy papież Jan Paweł II w czasie swojej długiej posługi dowiadywał się o wszystkich przypadkach przestępstw seksualnych osób duchownych? Z pewnością nie.
Można oczywiście stawiać mu zarzuty o brak należytej wiedzy, dobór złych współpracowników, nieorientowanie się w tym, co wokół niego się działo itd.
Między brakiem wiedzy a celowym ukrywaniem przestępstw jest jednak olbrzymia różnica.
Nawet fakt ,,świętości'' nie implikuje ,,jasnowidztwa''. Nie ponosi on odpowiedzialności za grzechy swoich współpracowników oraz innych duchownych. Grzechy mają bowiem wymiar osobisty.

Dlaczego papież w pierwszym okresie pontyfikatu nie zdawał sobie sprawy ze skali zjawiska pedofilii? Rozpoczynając w roku 1978 pontyfikat zastał określony stan prawny państwa watykańskiego. W zakresie przestępstw seksualnych działał w obrębie tzw. ''Crimen sollicitationis'', reguły z 1922 roku, zaktualizowanej podczas soboru Watykańskiego II (1962).

Stolica Apostolska w roku 1962, wydała instrukcję dotyczącą postępowania wobec osób duchownych dopuszczających się przestępstw seksualnych.
Konkretnie instrukcja z 16 marca 1962 "Crimen sollicitationis", zatwierdzona przez papieża Jana XXIII i wydana przez ówczesne Święte Oficjum (przekształcone później w Kongregację Nauki Wiary) wskazuje jak realizować przepisy Kodeksu prawa kanonicznego w odniesieniu do osób duchownych, oskarżonych o nakłanianie do aktów seksualnych; takie same wytyczne postępowania miały być stosowane w razie ujawnienia przypadków homoseksualizmu, pedofilii lub zoofilii.
W ramach instrukcji duchowny popełniający przestępstwo seksualne (seks heteroseksualny, homoseksualny, z dziećmi i ze zwierzętami) musiał je wyznać w ramach spowiedzi.
Tajność spowiedzi implikowała zachowanie tajemnicy przestępstwa przez sprawcę, władze kościelne i ofiarę.
Ta ostatnia była bowiem zobligowania w terminie czterech tygodni do poinformowania o przestępstwie swojego biskupa diecezjalnego. Brak oficjalnej reakcji ze strony ofiary przesądzał o nieujawnianiu sprawy świeckiemu wymiarowi sprawiedliwości, policji, prokuraturze. Niedotrzymanie obowiązku tajemnicy groziło ekskomuniką.
Dokument ten nie odnosił się jednak do prawa cywilnego. Każda ofiara przestępstwa miała otwartą drogę do dochodzenia swoich praw na drodze cywilnej.

Dokument powstał w czasach, kiedy ofiary tego rodzaju przestępstw uważały za wstydliwy sam fakt bycia ofiarą. Obecnie stosunek społeczeństwa do tego rodzaju przestępstw seksualnych jest zupełnie inny niż jeszcze kilkanaście lat temu. Dawniej to osoba zgłaszająca przestępstwo spotykała się ze społecznym ostracyzmem.
Do dnia dzisiejszego spotykamy się ze sytuacjami, że zgłoszenie wymiarowi sprawiedliwości przez sąsiada faktu znęcania się nad dzieckiem czy relacji kazirodczych spotyka się z dezaprobatą części osób, uważających, że nie należy wtrącać się do nie swoich spraw. Starsi użytkownicy forum – sięgnijcie pamięcią wstecz. Zgłoszenie molestowania spotykało się z dezaprobatą, a osoba poszkodowana była wystawiona na pośmiewisko. Poczucie wstydu nawet obecnie powstrzymuje ofiary przestępstw seksualnych przed zgłaszaniem ich wymiarowi sprawiedliwości. Do dnia dzisiejszego zdarza się, że ofiara księdza pedofila, która decyduje się zgłosić przestępstwo cywilnemu wymiarowi sprawiedliwości spotyka się z powszechną pogardą, a często wręcz z jawną wrogością ze strony otoczenia, które nie dowierza, aby ich ksiądz, taki przecież dobry, był pospolitym przestępcą. Winę przypisuje się wręcz osobie poszkodowanej.
Wiele ofiar nie chciało więc rozdmuchiwania sprawy. Przeżyta trauma oraz chęć wymazania z pamięci tragicznych doświadczeń skłaniała ofiary do milczenia, które dopiero obecnie decydują się ujawnić prawdę.

Prawo kościelne szanowało prawo tych ofiar do zachowania ich traumy w tajemnicy. Niestety reguła ta zaczęła być rozumiana opacznie. Szczególnie w USA i Irlandii zaczęto wykorzystywać ją nie w interesie poszkodowanych tylko w interesie sprawców. Doszło do patologii.

Jednoznacznie należy podkreślić, że prawo kościelne nigdy nie zabraniało poszkodowanym występowania przeciwko duchownym na drogę postępowania cywilnego.
Poszkodowani nie korzystali z tej możliwości w imię źle pojętego wstydu.

Taki stan prawny oraz sytuację społeczną zastał Jan Paweł II.
W opisanej formule, proces o przestępstwa seksualne toczył się przed sądem diecezjalnym.
Tylko w wyjątkowych przypadkach informowano o procesie Rzym, Kongregację Nauki Wiary.
Najczęściej jednak Watykan o tym nie wiedział. W interesie lokalnych władz kościelnych było nieinformowanie Watykanu o przypadkach przestępstw seksualnych. Bo nie był to powód do chwały. Powiedzmy wprost: obowiązujące regulacje prawne powodowały, że Watykan żył w błogiej nieświadomości.

W ostatnich latach pontyfikatu Jana Pawła II, po serii afer w USA i Irlandii (gdzie prawo cywilne zobowiązuje obywateli do informowania władz o przestępstwach seksualnych, a świadome milczenie grozi sankcjami karnymi), papież szczegółowiej zaczął zajmować się wynaturzeniami i przestępstwami seksualnymi osób duchownych.
Czy otoczenie papieża celowo ukrywało przed nim pewne fakty, a papież nie był świadomy narastających problemów? Początkowo do papieża nie docierała wiedza o niektórych drastycznych przypadkach. Papież był jednak świadom narastających problemów. Codziennie czytał przecież światową prasę. Nie jest jednak prawdą jakoby osobiście cokolwiek ukrywał. Wręcz przeciwnie – był bardzo surowy pod tym względem. Poprosił kardynała Josepha Ratzingera jako prefekta Kongregacji Nauki Wiary, aby zapoznał się z tymi faktami i całym zespołem oskarżeń, sprawdzając o co chodzi (relacja kard. Angelo Amato, prefekta Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych).

30 kwietnia 2001 ukazał się list apostolski "Sacramentorum sanctitatis tutela".
W dokumencie tym przewiduje się wyraźnie, że „(...)przestępstwo przeciw szóstemu przykazaniu Dekalogu, popełnione przez duchownego wobec osoby młodej, poniżej osiemnastego roku życia" (art. 4), należy do bezpośredniej kompetencji Kongregacji Nauki Wiary, która w takich przypadkach działa jako trybunał apostolski.”

Od tego momentu wszystkie przypadki pedofilii musiały być zgłaszane do Watykanu a okres przedawnienia przestępstwa podwyższono do 10 lat, ale od chwili ukończenia 18 roku życia przez ofiarę (papież Franciszek podwoił ostatnio okres przedawnienia do lat 20). Z dokumentu wynika, że pedofilia popełniana przez kapłanów uważana jest przez Kościół za ciężkie przestępstwo na równi z dwoma innymi (również zastrzeżonymi dla Stolicy Świętej), jakich można się dopuścić w stosunku do dwóch sakramentów: Eucharystii i przeciw świętości spowiedzi''.
Jan Paweł II poprzez Motu proprio "Sacramentorum sanctitatis tutel'' w bardzo kategoryczny sposób zainterweniował, aby rozwiązać te sprawy.

Kolejnym dokumentem podejmującym kwestie pedofilii był list "De delictis gravionibus"
["O najpoważniejszych przestępstwach"], podpisany 18 maja 2001 r. przez ówczesnego kardynała Josepha Ratzingera jako prefekta Kongregacji.
Jedynym celem tego listu było umożliwienie praktycznego wykonania norm (Normae de gravioribus delictis), ustanowionych przez list apostolski Jana Pawła II w "Sacramentorum sanctitatis tutela".
http://www.vatican.va/roman_curia/congregations/cfaith/documents/rc_con_cfaith_doc_20010518_epistula-graviora-delicta_en.html


Zarządził w nim, że wszelkie dochodzenia w tych najpoważniejszych sprawach (dotyczyło to zresztą nie tylko nadużyć seksualnych, ale także ciężkich grzechów przeciw dyscyplinie kościelnej), przeprowadzane w Kościele, podlegają tajemnicom papieskim (,,Cases of this kind are subject of the pontifical secret”).

Właśnie ten fragment zarządzenia wzbudził kontrowersje i podejrzenia o chęć ukrywania prawdy.
Jak zdefiniowana jest ,,pontifical secret''? Mówi o tym inny dokument ''Secreta continere''Art. 1, pkt 4. Jest to
,,(...)nie podlegające kompetencji sądu oskarżenie o czyny przeciwne wierze i moralności lub sakramentowi pokuty, przy zachowaniu prawa osoby oskarżonej o byciu powiadomioną o oskarżeniu, jeśli możliwość jej obrony czyni to koniecznym. Imię i nazwisko osoby oskarżającej, może być znane przez oskarżonego tylko wtedy, gdy uzna się za niezbędne dokonanie konfrontacji pomiędzy oskarżającym a oskarżanym.”

Czyli u podstaw dokumentu nie była chęć ukrycia prawdy tylko dochodzenie prawdy w przypadku przestępstw nie podlegających sądom powszechnym. A sądom powszechnym nie podlegają sprawy niezgłoszone przez ofiary oraz sprawy, które na podstawie cywilnego kodeksu karnego nie są przestępstwem a na podstawie prawa kanonicznego są, czyli np. homoseksualizm, który nie jest przestępstwem w większości państw. Podkreślam, że przepisom tym nie podlegają przestępstwa podlegające sądom powszechnym czyli np. pedofilia.
Co więcej, przytoczone przepisy gwarantują ochronę osób pokrzywdzonych.
Przy czym, żeby nie było wątpliwości, za osoby pokrzywdzone uważano nie tyle niesłusznie czasami oskarżanych księży (co niestety również miało i ma miejsce) co skrzywdzone dzieci.
Uważano, że upubliczniając dane tych dzieci, można było im wyrządzić wielką krzywdę.
O krzywdzie niesłusznie oskarżonych księży nie wspomnę, bo są to osoby dorosłe i lepiej radzą sobie z nieuzasadnionym i niesprawiedliwym oskarżeniem.
Do Watykanu trafiały przypadki pokrzywdzonych, którzy nie chcieli ich nagłaśniać w lokalnej społeczności (wciąż czasami tak się zdarza) i nie zgłaszali sprawy do lokalnego wymiaru sprawiedliwości. Szukali jednak sprawiedliwości.
Ową sprawiedliwość można również uzyskać we Watykanie, który posiada własny wymiar sprawiedliwości. Tajność procesu miała chronić prawa i godność oskarżających i oskarżanych.
Należy podkreślić, że przepisy watykańskie zabraniały wywierania na poszkodowanych presji do zachowania sprawy w tajemnicy a droga do jej nagłośnienia oraz cywilnego przewodu sądowego zawsze stała i stoi otworem.

Innymi słowy: w przypadku niezgłoszenia przez poszkodowanych do lokalnego wymiaru sprawiedliwości faktu pedofilii, Kościół daje możliwość pokrzywdzonym zgłoszenia jej we Watykanie z gwarancją zachowania tajemnicy personaliów osoby zgłaszającej przestępstwo.. Podobnie ma się sprawa ze samym podejrzeniem pedofilii. Przepisy miały zatem zachęcić ofiary przestępstw seksualnych do złożenia skargi, a nie do ich zamiecenia pod dywan.

W przypadku zgłoszenia przestępstwa lokalnej prokuraturze, zgodnie z przytoczonymi wcześniej zapisami ''Secreta continere'' sprawa podlega kompetencji sądu świeckiego a świadkowie (również osoby duchowne) są zobowiązani do pełnej współpracy z lokalnym wymiarem sprawiedliwości. Oczywiście niezależnie od cywilnego procesu sądowego wobec oskarżonego prowadzony jest przez Watykan proces w oparciu o przepisy prawa kanonicznego.

W praktyce wygląda to różnie. Czasami mamy do czynienia ze źle pojętą solidarnością korporacyjną i nieprawnymi próbami wpłynięcia na decyzje poszkodowanych.
Działania takie oznaczają łamanie watykańskiego prawa. Za ukrywanie pedofilii, podobnie jak za samą pedofilię grozi usunięcie ze stanu duchownego i tzw. ,,zeświecczenie”.

Czasy się zmieniają, mentalność ludzi również. Coraz częściej poszkodowani lub rodzice poszkodowanych korzystają z cywilnej drogi szukania sprawiedliwości. Temat pedofilii przestał być wstydliwy i objęty tabu.

Stwierdzić trzeba, że Kościół ze swoimi prawami nie zawsze nadąża za zmianami. Prawdą też jest, że w Kościele Katolickim narosło wiele zła. Tragiczne jest również to, że mentalność i kręgosłup moralny niektórych polskich hierarchów zatrzymał się na latach 60-tych ubiegłego wieku, kiedy czymś powszechnym było obarczanie poszkodowanych dzieci odpowiedzialnością za zboczenie dorosłych. Głupota nie zna czasu, profesji i granic.
Niektórzy twierdzą, że lokalne Kościoły wciąż nie zgłaszają do Watykanu wszystkich przypadków pedofilii (jak i homoseksualizmu) duchownych, do czego zobowiązuje watykańskie prawo (chociaż mam wątpliwości co do tego stwierdzenia – skoro dochodzenie objęte jest tajemnicą, to skąd wiemy, czy sprawy jednak tam nie trafiają?). Pragnę też zwrócić uwagę, że sądy powszechne w niektórych przypadkach również utajniają przewód sądowy mając na względzie dobro osoby pokrzywdzonej lub dobro społeczne (tzw. obraza moralności).

Polski Kościół ma wiele problemów. To nie tylko kwestie przestępstw seksualnych, ale również (nie wiem czy nie ważniejsza) lustracja. Chowanie głowy w piasek niczego dobrego nie przynosi.

Przy całym złu obciążającym Kościół Katolicki należy jednak podchodzić sprawiedliwie do zachodzących procesów oraz duchowieństwa, w tym do papieża Jana Pawła II.
Sam mam wiele zastrzeżeń do kondycji moralnej niektórych duchownych. Czynienie jednak z Kościoła siedliska zła i grzechu jest niepoważne. Grzechami konkretnych przestępców nie można obciążać całego środowiska. Problemy które dotykają Kościół są odbiciem kondycji moralnej społeczeństwa, z którego wywodzą się osoby duchowne. Badania statystyczne nie pozostawiają wątpliwości.

http://natemat.pl/85477,kim-sa-polscy-pedofile-okazuje-sie-ze-nie-ksiezmi-ani-nauczycielami
http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/ks-oko-6-tys-skazanych-za-pedofilie-w-tym-27-ksiezy-to-mniej-niz-pol-promila,363887.html
http://gosc.pl/doc/1539006.Pedofile-Ilu-wsrod-nich-to-geje-a-ilu-to-ksieza
Polski papież, jak żaden inny w przeszłości, zajął się intensywnie zagadnieniem, które z całą mocą wybuchło na przełomie wieków. Był to szok dla Watykanu.

W marcu 2002 roku Jan Paweł II przedstawił swoje stanowisko na ten temat w liście do księży z okazji Świąt Wielkanocnych:
,,Ponury skandal rzuca cień podejrzeń na wszystkich innych uczciwych księży, którzy pełnią swoją posługę z pełną uczciwością oraz często z heroicznym samopoświęceniem.”

W kwietniu 2002 roku Jan Paweł II zaprosił do Watykanu przedstawicieli episkopatu amerykańskiego w celu wspólnego rozpatrzenia problemów związanych z molestowaniem seksualnym nieletnich. W przemówieniu wygłoszonym do nich 23 kwietnia podkreślił, że:
„nadużycia wobec młodych są poważną oznaką kryzysu, dotykającego nie tylko Kościół, ale także całe społeczeństwo. Zaznaczył, że w szeregach duchowieństwa i w życiu zakonnym nie ma miejsca dla tych, którzy mogliby zrobić coś złego młodzieży i o tym ludzie muszą wiedzieć, podobnie jak o tym, że biskupi i księża są całkowicie zaangażowani na rzecz pełni prawdy katolickiej w sprawach dotyczących moralności seksualnej, podstawowej prawdy dla odnowy zarówno kapłaństwa i biskupstwa, jak i małżeństwa i życia rodzinnego”.

Na spotkaniu z młodzieżą w Toronto Jan Paweł II wyraził swój żal i wstyd wynikający z ujawnionych zdarzeń, ale podkreślił dobre intencje duchownych oraz zaapelował o wsparcie ich posługi:
„Krzywda wyrządzona przez kilku księży najmłodszym i najsłabszym wypełnia nas wszystkich głębokim uczuciem żalu i wstydu. Ale pomyślcie o większości duchownych, którzy pragną jedynie służyć oraz czynić dobro. Bądźcie z nimi blisko i wspierajcie ich.”

Mówiąc o „kilku księżach” papież wciąż nie miał świadomości skali problemu.

Wobec nadużyć związanych z regułą dochowania tajemnicy papieskiej narosło wiele kontrowersji. Obowiązujące akty prawne związane z kwestią niezgłaszania prokuraturom krajowym faktów nadużyć seksualnych wobec dzieci stały się osią sporu.
Wydaje się, że dni tej reguły są policzone. Sprawą zainteresowała się ostatnio ONZ.

Już w maju 2010 roku Benedykt XVI uściślił ''Sacramentorum sanctitatis tutela'', polecając konferencjom episkopatów poszczególnych krajów opracowanie ram postępowania, które przewidywałyby wprowadzenie obowiązku zgłaszania przestępstw o charakterze seksualnym prokuraturom krajowym. Podejście niektórych polskich duchownych do tych zaleceń jest ,,letnie''.
Polecenia jak wiemy, można wykonać lub nie. Nadszedł czas, aby papież Franciszek ostatecznie zerwał ze starymi regułami i wprowadził jednoznaczny i kategoryczny obowiązek zgłaszania takich spraw do krajowych prokuratur z jednoczesnym wydalaniem ze stanu duchownego osób dopuszczających się przestępstw o charakterze seksualnym. Wydalenie dotyczyłoby również homoseksualistów, którzy w świetle prawa cywilnego większości państw nie są traktowani jako przestępcy (w prawie cywilnym wyrzucenie z pracy za homoseksualizm traktowane jest wręcz jako dyskryminacja ze względu na orientację seksualną!)

Warto zwrócić jednak uwagę na fakt, że wprowadzenie pod rygorem karnym obowiązku zgłaszania przez duchownych lokalnej prokuraturze przypadków podejrzenia pedofilii będzie w Polsce prawniczym paradoksem.

Art. 304 Kodeksu Karnego
§1. Każdy dowiedziawszy się o popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu ma społeczny obowiązek zawiadomić o tym Prokuratora lub Policję.

Polski kodeks karny odwołuje się wyłącznie do społecznej postawy obywatela. Zatem przy obowiązujących przepisach, obywatel polski nie podlega żadnym restrykcjom karnym w przypadku zachowania milczenia natomiast osoby duchowne będą zobowiązane pod groźbą kary do zgłaszania takich przypadków. Z prawnego punktu widzenia jest to nierówność obywateli wobec prawa. Obecnie nic nie grozi np. nauczycielowi, który nie zgłosi faktu pedofilii swojego kolegi po fachu. Nic nie grozi też sąsiadom zwyrodnialca gwałcącego swoje dziecko, którzy uważają, że to nie ich sprawa. Wg prawa powinni to zrobić (bo taki jest społeczny interes), ale włos nie spadnie im z głowy, jeżeli będą udawać ślepych. Natomiast wymusza się
(i słusznie) aby osoba duchowna swoje podejrzenia lub wiedzę obowiązkowo zgłaszała prokuraturze pod groźbą kary w przypadku milczenia. Zatem nie wszystkie środowiska traktowane będą jednakowo. A raczej osoby duchowne traktowane być mają w sposób specjalny... Ciekawe jak zostanie to rozwiązane...

Uważam, że zmiany powinny rozpocząć się od rozszerzenia cywilnego katalogu przestępstw, które obywatel ma obowiązek zgłaszać wymiarowi sprawiedliwości pod groźbą sankcji karnej w przypadku świadomego milczenia, tak jak to ma miejsce np. w Irlandii i USA.
To dlatego właśnie w tych krajach wybuchła afera. Duchowni złamali obowiązujące prawo karne
Zmiana kodeksu karnego w Polsce rozwiązałaby automatycznie kwestię księży, bo zgodnie z przepisami kościelnymi, prawu karnemu danego państwa podlegają również osoby duchowne.
Groźba karna a nie odwoływanie się do społecznej postawy muszą stać za obowiązkiem zgłaszania przestępstw o charakterze seksualnym. Nie będzie wówczas problemów nie tylko z księżmi, ale również z aktorami, reżyserami, dyrygentami, politykami, seksuologami, nauczycielami, murarzami, itd., którzy przemilczają przestępstwa popełniane przez ich kolegów a poziom odpowiedzialności uzależniają od poziomu popularności (przykład: obrona Romana Polańskiego przez Andrzeja Wajdę).

Prawo do zachowania tajemnicy spowiedzi z dogmatycznego punktu widzenia będzie oczywiście nadal bronione przez Kościół. Trudno oczekiwać tutaj jakichkolwiek zmian.

Ogłoszona jeszcze za pontyfikatu Jana Pawła II reguła ,,zero tolerancji” dla przestępstw o charakterze seksualnym powinna jak najszybciej zostać wprowadzona do regulacji prawnych Kościołów w poszczególnych krajach, niezależnie od obowiązujących tam wymogów cywilnych odnośnie obowiązku zgłaszania przestępstwa. Jest to niezbędne dla wzmocnienia i oczyszczenia Kościoła. Podobnie jak lekarze poczuwają się do obowiązku zgłaszania prokuraturze przypadków przemocy fizycznej na dziecku (niezależnie od woli opiekunów), tak osoby duchowne muszą obowiązkowo zgłaszać przestępstwa o charakterze seksualnym (niezależnie od obowiązujących przepisów prawa karnego czy też woli opiekunów dzieci).

Trzeba podkreślić, że Kościół uczy się na własnych błędach. Przepisy watykańskie w wielu przypadkach nie przystają do dnia dzisiejszego. Przykładem tego jest właśnie regulacja prawna o dochowaniu tajemnicy procesu, której intencje bywały w przeszłości wypaczane przez niektórych duchownych.

Przypisywanie jednak złych intencji papieżowi Janowi Pawłowi II jest nadużyciem.
Ks. prałat Sławomir Oder, postulator procesu beatyfikacyjnego i kanonizacyjnego Jana Pawła II pytany, czy w trakcie procesu brane były pod uwagę wątpliwości niektórych środowisk, co do postawy Jana Pawła II w kwestii nadużyć seksualnych duchownych wobec nieletnich w Kościele, w tym założyciela Legionistów Chrystusa, ks. Marciala Maciela Degollado, odpowiedział:
„Proces został przeprowadzony z całym rygorem. Nie było tematów, które stanowiłyby tabu i wyłączone zostały z procesu. Wszystkie wymienione sprawy były gruntownie przebadane. Wynikiem było to, że Ojciec Święty nie miał wątpliwości, co do podpisania dekretu o heroiczności cnót Jana Pawła II. Chyba jest to całkowicie jednoznaczne”.

Podczas procesu beatyfikacyjnego Jana Pawła II, w piśmie z 17 listopada 2007, prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych kardynał Levada oświadczył, że polski papież nie był osobiście informowany o procesie przeciwko Degollado. Podobnie działo się w innych przypadkach.

Benedykt XVI w wywiadzie rzece z niemieckim dziennikarzem Peterem Seewaldem pt. „Światłość świata” mówi o molestowaniu seksualnym przez osoby duchowne:
,,To był dla nas wielki wstrząs. Nagle tak dużo brudu. To był naprawdę niemal krater wulkanu, z którego nagle doszło do erupcji ogromnej chmury brudu, wszystko pociemniało i pogrążyło się w brudzie. Doszło do tego, że duchowieństwo nagle stało się miejscem wstydu, a każdy ksiądz jest podejrzany i uchodzi za jednego z nich. Niektórzy księża opowiadali, że nie śmieli nawet podawać dzieciom ręki na przywitanie, nie mówiąc już o tym, by z nimi organizować obóz wędrowny.
Ta sprawa nie była dla mnie zaskoczeniem. Pracując w Kongregacji Nauki Wiary miałem do czynienia z przypadkami z USA; widziałem również, jak narastała sytuacja w Irlandii. W tym całym wielkim nieuporządkowaniu był to niesłychany szok. Od czasu mojego wyboru na Stolicę Piotrową spotykałem się wielokrotnie z ofiarami nadużyć seksualnych. Trzy i pół roku temu, w październiku 2006 roku, zażądałem w swoim wystąpieniu do biskupów irlandzkich, aby wyjawili całą prawdę i uczynili wszystko, co konieczne, aby tego rodzaju straszne przestępstwa więcej się nie powtórzyły, aby była przestrzegana zasada prawa i sprawiedliwości, a przede wszystkim, aby uleczyć ofiary. Widok duchowieństwa nagle tak zbrukanego, jak również Kościoła katolickiego w jego wnętrzu, był trudny do zniesienia”.


Podsumowując kwestię pedofilii w Kościele Katolickim, uważam, że Jan Paweł II zrobił bardzo dużo (kontynuował to z całą mocą Benedykt XVI, a dokończy zapewne Franciszek), aby wyeliminować tę patologię i przestępstwo.
Czy mógł zrobić więcej? Pytanie pozostaje otwarte. Dla jego przeciwników nie ma to większego znaczenia, bo i tak przekonani są o zakłamaniu i złej woli papieża. Osobiście uważam, że zanim przypisze się komukolwiek złą wolę warto zapoznać się z różnymi opiniami.
Poleganie wyłącznie na treściach serwowanych przez przeciwników Kościoła Katolickiego prowadzi do wypaczonego obrazu.

Jeśli chodzi o watykańską sitwę finansową, która pilnuje własnych interesów, to trudno mi podjąć jakąś merytoryczną dyskusję. Nie zaprzeczam faktowi nadużyć i funkcjonowania we Watykanie grup interesów. Prasa o tym pisała, media informowały. Udowodnienie jednak tezy, że papież Jan Paweł II był lub nie był watykańskim Capo di Tutti Capi przerasta moją wiedzę w tym temacie. Nie mam jednak żadnych przesłanek by twierdzić, że chronił przestępców. Dlaczego miałby ich chronić? Jaki miałby w tym interes? Rzucać błotem – licząc, że jeżeli nawet to błoto odpadnie, to przynajmniej zostawi jakiś ślad – nie zamierzam.

Na zakończenie dodam, że moja wiedza w zakresie prawa cywilnego i kanonicznego opiera się wyłącznie na dostępnych w internecie materiałach i opiniach. Starałem się, by pochodziły z wiarygodnych źródeł. Jeżeli w oczach jakiegoś specjalisty prawa cywilnego lub kanonicznego moje interpretacje nie są zgodne z duchem przytoczonych przepisów, proszę o sprostowanie.

Źródła:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14796685,Prof__Filar_o_karaniu_za_czyny_pedofilne__Ksiadz_jest.html
http://ekai.pl/biblioteka/dokumenty/x1145/jan-pawel-ii-i-benedykt-xvi-wobec-naduzyc-seksualnych-duchowienstwa/
http://www.krytykapolityczna.pl/artykuly/opinie/20140122/stempin-walka-z-tradem-w-watykanie
http://www.niedziela.pl/artykul/6222/Strategia-Kosciola-powszechnego-wobec
http://mityokosciele.wordpress.com/2013/08/29/czy-jan-pawel-ii-i-benedykt-xvi-chronili-ksiezy-pedofili/


(korekta tekstu - amalina)
 
bonobo
#3 Drukuj posta
Dodany dnia 22-02-2014 14:09
Awatar

Użytkownik



Postów: 79
Data rejestracji: 09.09.10

Kolego Słwomirze.
Oczywiście znamy nie tylko Twoją interpretacje ale także bardzo podobną kościoła,przeciwstawną srodowisk mniej przyjaznych kościołowi no i własną-mniej lub bardziej obiektywną.
-Prawo kanoniczne nie zastępuje prawa powszechnego według Ciebie.Owszem ,nie zastepuje. Tyle tylko że dla kleru jest ono nadrzędne . I nie mają tu znaczenia sugestie czu nakazy . Ksiądz jest tak wychowany że prawa,,boskie" i kanoniczne są dla niego ważniejsze niż reszta.Dlatego chociazby dalszy Twoj wywod jest z lekka błędny.Dlatego działo/dzieje się wsród nich to co sie dzieje... .I dlatego tak zinterpretowałes dokumenty Watykanskie.

Wykazanie że to prawo karne jest ułomne i co za tym idzie prawo w kościele nie mogło funkcjonowac poprawnie jest tylko nadużyciem... Wiedziałem że obronisz papieża.Wiedziałem tez że będziesz wiedział jaka wiedze miał Wojtyła,tak jak wiedziałes co myslał i wiedział Poniatowski,Radziwiły i inne. Co jak co ale zdanie o Twojej inteligencji mam wysokie.Anatomia kłamstwa tłustym czerwonym drukiem zrobiła wrażenie.Ludzie juz uwierzyli.No bo przeciez papież jest nieomylny.Tylko dlaczego trzeba było aż wykazac złe prawodawstwo i naszą ludzką ułomnośc...
Usprawiedliwiłes jego biernosc niedoskonaloscia prawa polskiego.
Chyba masz nas za idiotów.

Użyłeś duzo słów typu powinni poinformowac,nie wiedział,nie był informowany czy wreszcie ,,nie mial świadomości problemu" itp .Minister niedoinformowany przez podwladnych traci stanowisko(przynajmniej w normalnym państwie.Kościół jako instytucja zaufania publicznego powinna działac troche chyba inaczej.
Jak to wszystko co napisałes ma sie do rzeczywistości?Nijak. Bezkarnośc ,nie tylko pedofilii w czarnych sutannach jest nagminna. Jaszcze kilka tygodni temu udostepniono czas antenowy ksiedzu z Dominikany żeby mógł udowodnic swoja niewinność. Do dzis mam przed oczyma jego wypasiona ,oblesna gebe po ktorej spływały łzy,,niewinnego,niesłusznie oskarżanego. Pełno było jego obrońców od aktorów po kler.
Dziś na szczeście jest już w areszcie,nie będzie celebrytą. W dodatku okazało sie że zanim wysłano go na Dominikane ,,zaliczył" dwóch polskich chłopców.Czyżby to bylo,,karne zesłanie"?
Doskonale wszyscy wiemy że odpowiedzialnośc kleru jest żadna przed wymiarem sprawiedliwości.Tylko jeżeli wokół sprawy pojawi sie medialny szum... .
Papież nie był poinformowany....Powinien miec odrobine honoru i abdykowac jak papież Niemiec.
Ale on był zajęty trzymaniem sie u władzy a pózniej umieraniem przed kamerami ,do ostatniej chwili.
Inni potrafią odejść godnie.I o dziwo umarl tak samo jak niewierzący... .

Edytowane przez bonobo dnia 23-02-2014 20:47
 
wiedzma-margo
#4 Drukuj posta
Dodany dnia 23-02-2014 00:32
Awatar

Użytkownik



Postów: 191
Data rejestracji: 18.08.10

Ja włączę się w tę dyskusję, bo z racji z tego, że pracuję z dziećmi nienawidzę argumentacji hierarchów Kościoła dotyczących pedofilii. Pomimo, że, i dlatego, że jestem wierząca. Sławku, co to jest za argument "W Polsce prawo narzuca obowiązek informowania tylko o pewnej grupie przestępstw (są one szczegółowo wymienione i dotyczą bezpieczeństwa i obronności państwa) wśród których nie ma przestępstw o charakterze seksualnym. Krótko mówiąc, możemy np. wiedzieć, że sąsiad gwałci swoje dziecko i prawnie nie jesteśmy zobowiązani informować o tym prokuratury. Milczenie niczym nam nie grozi Pytanie na marginesie: Czy Państwo jako instytucja, nie chroni tym sposobem pedofilów?"Czy Kościół nie ma moralnego obowiązku chronić tych najmniejszych i najsłabszych ? Czy to nie wynika z Biblii, która dla nas wierzących stoi wyżej niż wszystkie ziemskie prawa? Ja, jako człowiek, wiedząc o tym, że jest krzywdzone dziecko i nie reagując, nie mogłabym spojrzeć sobie w twarz. A nauczycielom, pracownikom socjalnym grozi odpowiedzialność karna i do kilku lat więzienia za nie zgłoszenie przestępstwa wobec dzieci. Pedofilia jest przestępstwem ściganym z urzędu - jest traktowana przez państwo poważnie. Nie oceniam papieża Jana Pawła II - mógł nie wiedzieć, lub nie dowierzać. Pamiętam jak trudno było całemu mojemu środowisku uwierzyć w pedofilię Samsona. Czasy się jednak zmieniły i nigdzie już nie ma zgody na wykorzystywanie dzieci. Jedynie Kościół w Polsce jakby nie zauważył zmiany. Pierniczą o "lgnieniu" , o tym, że to dzieci uwodzą... To jest chore. W normalnej instytucji, ktoś kto powie coś tak złego i niedorzecznego, traci stanowisko. W normalnej instytucji, kogoś kto skrzywdził dziecko - wyrzuca się i oddaje wymiarowi sprawiedliwości, a tu przenosi się do innej parafii. A jak ktoś powie, że to jest złe - to atakuje kościół i jest antyklerykałem. Albo zwróci uwagę, że Kościół w Polsce ma z tym problem - to usłyszy, że "homoseksualiści" mają większy. Jak by to miało znaczenie w jakiś środowisku jest więcej. Chodzi tylko o to by ponosili oni konsekwencje za to, co robią. Kocham swój Kościół i mam nadzieję, że pójdzie on za swym pasterzem Franciszkiem i odetnie się od pedofilii. Bo każde skrzywdzone dziecko, to jest ogromne zło. A każde minimalizowanie tego zła przez hierarchów i krycie sprawców jest kontynuowaniem tego zła.

Edytowane przez wiedzma-margo dnia 23-02-2014 00:40
 
panrysio
#5 Drukuj posta
Dodany dnia 23-02-2014 01:22
Awatar

Użytkownik



Postów: 63
Data rejestracji: 08.09.10

Bonobo, Mały cytacik:
"Papież nie był poinformowany....Powinien miec odrobine honoru i abdykowac jak papież Niemiec.
Ale on był zajęty trzymaniem sie u władzy a pózniej umieraniem przed kamerami ,do ostatniej chwili.
Inni potrafią odejść godnie"
Dla jasności: ten tekst napisałeś Ty.
No comment, jak by powiedzieli Twoi chlebodawcy.
 
panrysio@wp.pl
bonobo
#6 Drukuj posta
Dodany dnia 23-02-2014 05:23
Awatar

Użytkownik



Postów: 79
Data rejestracji: 09.09.10

Panierysio- każdy inaczej odbierał to teatrum... .Co zas o sobie sądzimy, nie ma najmniejszego tu znaczenia, Raczej nie podamy sobie dłoni.Tak jak nie podaje dłoni klerowi,bo nie wiem z czyich majtek ją właśnie wyciagnął... .
Tym razem ja temat kościoła uwazam za zamkniety.Z czasem u mnie krucho a idzie wiosna....Każdy ma prawo wierzyc w co chce. Wink Jeśli macie dzieci-niech Bóg wyprostuje im sny i chroni przed tymi ktorym tak ufacie.

Edytowane przez bonobo dnia 23-02-2014 11:24
 
slawomir wieczorek
#7 Drukuj posta
Dodany dnia 23-02-2014 12:59
Użytkownik



Postów: 166
Data rejestracji: 29.06.11

Margo, masz dokładnie takie same poglądy na omawiane kwestie jak ja.
To, że opisuję funkcjonujący w Polsce system prawny nie oznacza, że go akceptuję.
Wydaje mi się jednak, że nie masz racji mówiąc o grożącej Ci odpowiedzialności karnej za niezgłoszenie przestępstwa wobec dziecka. Zapewne poniesiesz konsekwencje służbowe, ale nie poniesiesz konsekwencji karnych. Zostaniesz zwolniona z pracy ale nie zostaniesz postawiona przed sądem. Czy możesz mi podać chociaż jeden przykład pracownika socjalnego lub nauczyciela, który miał proces karny w związku z niezgłoszeniem przestępstwa o którym wiedział?
Właśnie tu jest pies pogrzebany. Zgodnie z art. 304 k.p.k masz jedynie obowiązek natury moralnej, który nie jest zagrożony żadną sankcją przewidzianą w prawie.

Można zadać pytanie, dlaczego w Polsce fukcjonuje takie prawo? Może jest wygodne dla klasy politycznej?
I nie chodzi tu bynajmniej o przestępstwa natury seksualnej?

Istnieje jednak grupa przestępstw, których świadome przemilczenie zagrożone jest sankcjami karnymi (pozbawienie wolności do lat 3). Art. 240 k.k. jasno wskazuje, jakiego rodzaju są to przestępstwa:
-ludobójstwo;
-przestępstwa związane ze środkiem masowej zagłady;
-zamach na RP;
-zbrodnie wojenne;
-zamach stanu;
-szpiegostwo;
-zamach na życie Prezydenta RP;
-zamach na jednostkę Sił Zbrojnych Rzeczpospolitej;
-zabójstwo;
-sprowadzenie zdarzenia powszechnie niebezpiecznego;
-porwanie statku wodnego lub powietrznego;
-wzięcie zakładnika;
-pozbawienie człowieka wolności;
-jakiekolwiek przestępstwo o charakterze terrorystycznym.

W przypadku pozostałych przestępstw (zgodnie z art. 240 paragraf 3 k.k.) każda osoba, która dowiedziała się o popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu na społeczny obowiązek zawiadomić o tym prokuratora lub policję. Nie jest to jednak obowiązek prawny i nie jest on zagrożony żadną sankcją ustawową.


W pełni z Tobą się zgadzam, że taki kształt prawa nie zwalnia księży z obowiązku zgłaszania przestępstw o charakterze pedofili. Uważam, że dobro potencjalnych przyszłych ofiar jest ważniejsze od ,,dobra'' definiowanego przez obrońców zachowania milczenia.


Źródło:
http://prawoprosto.pl/prawo-karne/karne-procesowe/294-obowiazek-zawiadomienia-o-przestepstwie.html

pzdr.
 
wiedzma-margo
#8 Drukuj posta
Dodany dnia 23-02-2014 17:47
Awatar

Użytkownik



Postów: 191
Data rejestracji: 18.08.10

Sławek, orzesz Ty! Rzeczywiście. Powieliłam informacje ze szkolenia z Niebieskiej Karty, a okazały się nieprawdziwie. Sankcji nie ma, ale w niektórych przypadkach np. jeżeli krzywdzi osoba bliska, obowiązek prawny dla wykonujących czynności służbowe wynika z Ustawy o PrzeciwdziałaniU Przemocy w Rodzinie.

Edytowane przez wiedzma-margo dnia 24-02-2014 20:11
 
melon92
#9 Drukuj posta
Dodany dnia 23-02-2014 19:57
Awatar

Administrator



Postów: 335
Data rejestracji: 10.08.10

Sławek, przekonałeś mnie, jestem żałosnym kłamcą, który w swej nienawiści do KK zatracił się i używał plugawych, kłamliwych argumentów. Wyczytanych w GW lub wysłuchanych w TVN.
Uwierz, zrobiłem to nieświadomie, wszyscy dookoła okazali się kłamcami, z nienawiścią do KK karmili mnie jakimiś marami, wymysłami, a ja głupi uwierzyłem i się skompromitowałem. No bo jak mogłem dostrzec, że prawda jest inna. Faktycznie, nieświadomość jest błoga. Do czasu, o czym się boleśnie przekonałem, czytając Twoją "Anatomię kłamstwa". Dobrze, że jesteś. Może jeszcze jest szansa na ocalenie mojej duszy? Nie tam, żeby od razu świętym zostać.

Nikt nie wyjdzie stąd żywy diabeł
No IQ.
 
panrysio
#10 Drukuj posta
Dodany dnia 24-02-2014 00:32
Awatar

Użytkownik



Postów: 63
Data rejestracji: 08.09.10

Bonobo. Nawet zaczyna mnie chwilami bawić dyskusja z Tobą usmiech
Oto kolejny mały cytacik z Twojej wcześniejszej wypowiedzi: "nie podaje dłoni klerowi,bo nie wiem z czyich majtek ją właśnie wyciagnął... "
Bonobo, znaczy się, jeśli byś wiedział, to byś podał?
 
panrysio@wp.pl
Viggen
#11 Drukuj posta
Dodany dnia 24-02-2014 09:18
Awatar

Początkujący użytkownik



Postów: 37
Data rejestracji: 20.06.13

Aha więc to jedna z tych kłótni na forum, o których tyle słyszałem.
http://www.glol.p.../3823.html

Edytowane przez Viggen dnia 24-02-2014 09:20
 
panrysio
#12 Drukuj posta
Dodany dnia 25-02-2014 00:39
Awatar

Użytkownik



Postów: 63
Data rejestracji: 08.09.10

Mam następującą propozycję dla wszystkich wypowiadających się w Hyde Parku. Sam też postaram się to respektować.
Ponieważ generalnie rzecz biorąc Socjum jest stroną skupiającą miłośników naszego miasta i jego okolic, skoncentrujmy się może raczej na takiej właśnie tematyce, zamiast roztrząsać tematy dalece ogólne. Jest chyba wiele miejsc w necie, gdzie każdy może się na dowolny temat swobodnie wypowiedzieć. Może część swej aktywności przenieśmy zatem gdzieś poza naszą stronę?
Jak widać po toku powyższej dyskusji, jak również po tym, jaki przebieg nasze spory miewały w innych wątkach wspomnianego Hyde Parku stwierdzam, iż prowadzą one w znacznym stopniu do napięć między osobami, które nawet się nie znają, a które być może mogłyby jakoś wspólnie działać dla dobra Kępna.
Widzę tu dwa wyjścia: albo każdy spróbuje jakoś samoograniczyć się w swych wypowiedziach, aby dotyczyły one raczej naszych okolic, a nie sytuacji międzynarodowej, finansów państwa, grzechów Kościoła katolickiego czy sporów doby Reformacji. Drugie wyjście jest w gestii adminów: jeśli dyskusja nie dotyczy tematu zasadniczego (czyli Kępna) to wątek należy zwyczajnie usunąć.
Prawdopodobnie w swych wypowiedziach na forum uraziłem jedną czy drugą osobę. Mnie również obrażano. Czy to miało sens? Powtarzam, Socjum to raczej nie miejsce na jakieś spory odnośnie podstaw bryły Świata. Ze swej strony przepraszam każdego, którego moje wpisy mogły dotknąć. Bonobo, przyznaję, że przez moment w stosunku do Ciebie kierowałem się zwyczajną złośliwością. I`m sorry usmiech Za chwilę usunę wszystkie moje głupie komentarze personalnie skierowane w Twoją stronę za wyjątkiem tych z obecnego wątku, aby każdy mógł zobaczyć, jak Socjumowicze mogą się niepotrzebnie kłócić
 
panrysio@wp.pl
Leon
#13 Drukuj posta
Dodany dnia 25-02-2014 08:14
Awatar

Początkujący użytkownik



Postów: 48
Data rejestracji: 31.10.10

Kto się nie zna ten się nie zna. Właśnie dlatego tu rozmawiamy swobodnie i bez jakiś wycieczek zgryźliwych, bo się znamy. Każdego kto się tu wypowiada można spotkać na ulicy i podać mu rękę, ba mogę z kimś takim na akcji pracować ramię w ramię i potrzebować jego pomocy. To jest ta wartość dodana, a kto był na integracjach ten wie jak miło i burzliwie przebiega wymiana zdań. Co do Kępna nasze spory mają dużo z tym wspólnego, pokazują część społeczeństwa zamieszkującego tę okolicę i ich poglądy, za sto lat będą nas cytować i pokazywać jakie to spory ich przodkowie prowadzili. Szanujmy się ale i spierajmy świat byłby nudny gdyby wszyscy myśleli tak samo.

Edytowane przez Leon dnia 25-02-2014 08:15
 
kempen
#14 Drukuj posta
Dodany dnia 25-02-2014 08:17
Awatar

Administrator



Postów: 645
Data rejestracji: 29.06.10

Jako administrator dalece bym wolał, żeby nasze forum tak dynamicznie funkcjonowało ale w tematyce związanej z naszym regionem. Brak jakiejkolwiek prawie dynamiki (być może wszystko już napisano) w tematach poświęconych historii czy kulturze naszego regionu powoduje, że te tutaj wpisy, w tzw. "Hydeparku", gdzie możemy pisać o wszystkim - cieszą.
Martwią mnie dwie rzeczy: to, że dyskusje takie budują wzajemną niechęć czy wrogość pomiędzy użytkownikami naszej strony oraz to, że teoretycznie, ktoś nie znający demokracji panującej u nas mógłby wziąć tezy np. rozpoczynającego dwa, najbardziej popularne ostatnio wątki za tezy nas wszystkich. Na takiej samej zasadzie jednakże można by wziąć za nasz wspólny głos krytyki czy pochwały wobec kontrowersyjnych, związanych z regionem postaci historycznych.
Oglądałem w TV lub czytałem w prasie czy Internecie wypowiedzi polityków czy różnej maści autorów, felietonistów czy działaczy, którzy próbowali udowodnić, że np. idea kreacjonizmu jest bliższa prawdzie niż ewolucjonizm. Im dłużej mówili, im więcej przytaczali "faktów", źródeł czy wypowiedzi innych - tym stawali się nie tylko nudniejsi ale przede wszystkim wydawali się coraz bardziej oderwani od rzeczywistości a ich poglądy nie interesowały już nikogo. Mało tego, coraz więcej ludzi zaczynało opinie takich ludzi uważać za tak przerysowane, przeidealizowane czy wreszcie mało realistyczne, że tracili całkowicie zainteresowanie a przede wszystkim jakiekolwiek poparcie. I tu, moja skromna osoba, daje radę takim osobom, skąd inąd pojawiających się na naszych forach: "Czas napisać książkę". To nic, że nikt z ludzi z forum jej nie przeczyta, ważne, że znajdzie się ktoś, kto mógłby ją wydać - o to we współczesnej Polsce martwić się nie trzeba. Mamy w Polsce pluralizm.
A to, że są wśród nas osoby, które potrafiłyby udowodnić, że pszczółka Maja była nieślubną córką Zbigniewa Wodeckiego sprawia, że czasami, można się chociaż pośmiać czytając to, co się ostatnio dzieje w Hydeparku.
Reasumując, liczę, że dyskusje te będą kontynuowane z zachowaniem szacunku dla rozmówcy.

Edytowane przez kempen dnia 25-02-2014 08:20
"Bez jakiegokolwiek wątpienia to właśnie Polskość jest najsmaczniejszą z potraw, problem polega na tym, że jest bardzo często niewłaściwie przyrządzana."
 
Viggen
#15 Drukuj posta
Dodany dnia 25-02-2014 08:48
Awatar

Początkujący użytkownik



Postów: 37
Data rejestracji: 20.06.13

kempen napisał/a:
A to, że są wśród nas osoby, które potrafiłyby udowodnić, że pszczółka Maja była nieślubną córką Zbigniewa Wodeckiego sprawia, że czasami, można się chociaż pośmiać czytając to, co się ostatnio dzieje w Hydeparku.


Tu nie ma nic do udowadniania - to oczywista prawda. Z małym wyjątkiem, że to nie był Z.Wodecki tylko Gucio. I nie ojcem tylko wujkiem. I nie Mai ale Reksia - poza tym reszta się zgadza.
 
bonobo
#16 Drukuj posta
Dodany dnia 25-02-2014 10:21
Awatar

Użytkownik



Postów: 79
Data rejestracji: 09.09.10

Bo wszystkie Ryśki to fajne chłopaki są!!! jak mawiał Bareja.A jak mawiał z kolei towarzysz Miler-prawdziwego mężczyzne poznaje sie nie po tym jak zaczyna a jak kończy.Panierysio-szacunek.
Najsmieszniejsze wtym jest to że ja wcale aż taki antykatolicki nie jestem.Zacząłem dyskusje bo nudno tu było,ironizowac niestety lubie,erystyke też.Niestety stary już jestem a co za tym idzie wiecznie wku...ny to i emocje mnie poniosły.Pewnie w niektórych sprawach nie miałem racji a niektóre drążyłem dla zwykłego prowadzenia sporu.Panierysio za męską postawe z przyjemnoscią uścisne pańską dłoń.Takie rzeczy szanuje,tak samo jak wiedze i ludzkie zachowania.(te pozytywne oczywiscie).
Po przeczytaniu tych wszystkich obcych tu wyrazów, okreslających przekonania polityczne czy religijne (aż google mi sie zawiesilo od tłumaczenia ich Wink ) postanowiłem nie miec przekonan i zostać hedonistą. To mi pasuje najbardziej. Grin
Viggen to nagłe złagodzenie obyczajów,opamiętanie się zawdzieczamy zdaje sie Tobie.Dzięki.

PS. Co dzień budze się przystojniejszy i milszy... no ale dzisiaj to juz przesadziłem. Wink

Edytowane przez bonobo dnia 25-02-2014 10:29
 
Leon
#17 Drukuj posta
Dodany dnia 25-02-2014 12:33
Awatar

Początkujący użytkownik



Postów: 48
Data rejestracji: 31.10.10

https://www.faceb...czneFiolki Tak na poprawę humoru.
 
slawomir wieczorek
#18 Drukuj posta
Dodany dnia 01-03-2014 13:41
Użytkownik



Postów: 166
Data rejestracji: 29.06.11

Przejdźmy teraz do kardynała Stefana Wyszyńskiego.
Ostatnio w internecie nastąpił wysyp treści ,,udowadniających” antysemityzm i prohitlerowską postawę kardynała. Również na naszym forum posiłkowano się tymi ,,argumentami” w dyskusji o zasadności dofinansowania muzeum w Świątyni Bożej Opatrzności we Warszawie.

Koronnym dowodem na moralną karłowatość kardynała Stefana Wyszyńskiego ma być przedwojenny periodyk dla kapłanów redagowany we Włocławku p.t. ,,Ateneum Kałpłańskie''.
W okresie od 1932r. do 1939r. redaktorem pisma był ks. Stefan Wyszyński zamieszczający w nim również własne artykuły.

Antysemityzm oraz prohitleryzm kardynała Wyszyńskiego, czyli
ANATOMIA KŁAMSTWA cz. II – Technika manipulacji tekstem

Większość powołujących się na ,,Ateneum Kapłańskie'' nigdy osobiście nie sięgnęła po treści tam zamieszczane. Chętnie jednak odwołuje się do powielanych w internecie kontrowersyjnych wypowiedzi ks. Wyszyńskiego, rzekomo zamieszczonych w Ateneum.
Stosunkowo łatwo jest wpisać w wyszukiwarkę internetową hasło ,,Wyszyński, ateneum kapłańskie, antysemityzm'' by dostać gotową porcję wiedzy. Na czołowych miejscach wyszukiwania pojawiają się strony wrogie Kościołowi: Racjonalista, Polityka, Nieklerykalny.blog, Forum Gazeta i wreszcie blog Janusza Palikota.

Na przykładzie blogu Janusza Palikota prześledzimy w jaki sposób dokonuje się fałszerstw.

W blogu czytamy:
„Kardynał tysiąclecia, Wyszyński, jeszcze jako zwykły ksiądz i teolog był orędownikiem nazizmu i samego Hitlera, co znajdowało wyraz w redagowanych przez niego publikacjach”.
http://palikot.blog.onet.pl/2012/11/19/kosciol-a-sprawa-polska/

Na poparcie swojej tezy autor przytaczał cytaty pochodzące z „Ateneum Kapłańskiego” przypisując je kard. Stefanowi Wyszyńskiemu (wpis z 15.04.2011). Dopiero niedawno usunął je ze swojego wpisu. W dyskusji toczącej się na łamach blogu czytelnicy wciąż jednak odwołują się do tych zdań.
http://palikot.blog.onet.pl/2013/03/27/strach-czy-nie-strach/

Brzmią one następująco:

1. Ateneum Kapłańskie, zesz.1, t.41, r.24, 1938.
„Trudno nie przyznać słuszności twierdzeniom Hitlera, że Żyd pozostał obcym ciałem w organizmie narodów europejskich (...) Żyd zwalcza obcą jego psychice kulturę, wyrosłą na podłożu chrześcijaństwa. Jego przeobrażenie może się dokonać tylko na drodze religijnej – przez szczere bezinteresowne przyjęcie chrześcijaństwa.”

2. Ateneum Kapłańskie, zesz.1, t.41, r.24, 1938, str.23.
,,Dzisiejsza Trzecia Rzesza podjęła tytaniczną próbę realizacji wielkich idei, które mają przynieść odrodzenie ludzkości. Niemcy stały się obok Włoch rzecznikiem ideologii o zasięgu ogólnoludzkim.”

3. Ateneum Kapłańskie, jw.
,,Rasizm kryje w sobie pewne zdrowe myśli, które dotychczas znane były tylko w szczupłym gronie lekarzy i biologów. Dziś przyszedł czas na ich rehabilitację.”

4. Ateneum Kapłańskie, zesz.2, t.39, r.23, 1937, str.152.
„Zasady wychowawcze nacjonalizmu niemieckiego są WZORCEM dla innych narodów. W nacjonalizmie odbija się dusza Niemiec.”

Najczęściej w takiej właśnie formie i kolejności serwowane są czytelnikom.
http://zalef.blog.onet.pl/2011/04/15/kard-stefan-wyszynski-mysli-wybrane/

Spotkać je można również na Frondzie.

Czy teksty te faktycznie napisał ks. Stefan Wyszyński? Czy ks. Wyszyński gloryfikował Hitlera?
Co znajduje się tak naprawdę w Ateneum Kapłańskim w zeszytach z lat 1937-1939 ?

Rozwiejmy pierwszą wątpliwość i obnażmy pierwsze kłamstwo:
Żaden z tych tekstów nie wyszedł spod pióra księdza Stefana Wyszyńskiego.

Pierwsze trzy pochodzą z artykułu ks. Józefa Pastuszki a czwarty z artykułu ks. K. Tochowicza.

Wrogowie kardynała mogą oczywiście zarzucić mu, że był redaktorem pisma, które propaguje tak skandaliczne treści. Przejdźmy zatem do obnażenia kolejnej manipulacji. Jest to tzw. technika manipulacji tekstem.

Zanim przejdziemy do szczegółów należy podkreślić dwie sprawy:
1.Analizując jakiekolwiek treści nie można prezentować ahistorycyzmu. Oznacza to, że należy je oceniać w kontekście wiedzy dostępnej autorowi w momencie formułowania myśli.
Pewne twierdzenia, które z dzisiejszej perspektywy mogą budzić wątpliwości, w momencie ich powstawania takimi nie były.
Jeszcze na krótko przed wybuchem II Wojny Światowej ideologia nacjonalistyczna była tematem rozważań filozoficznych wybitnych autorytetów moralnych, a sam Hitler podejmowany na salonach dyplomatycznych Europy i Świata.
2.Drugą istotną kwestią jest przedwojenny sposób definiowania pewnych pojęć, takich jak np. rasizm. Obecny stan wiedzy w tym zakresie jest zupełnie inny. Wystarczy sięgnąć po przedwojenną encyklopedię. Można dojść do wniosku, że jej twórcy są rasistami. Nauka była na innym poziomie, a niektóre jej tezy wręcz sprzeczne z dzisiejszym stanem wiedzy.

Pomijając ,,drobny” fakt przypisania ks. Wyszyńskiemu słów, przeanalizujmy kontekst przywołanych tutaj zdań oraz prawdziwą intencję autorów, którym przecież również należy oddać sprawiedliwość. Wczytajmy się uważnie w cały tekst.

1. Zajmijmy się pierwszym zdaniem.
,,Rasizm kryje w sobie pewne zdrowe myśli, które dotychczas znane były tylko w szczupłym gronie lekarzy i biologów. Dziś przyszedł czas na ich rehabilitację”.

Pochodzi ono z trzeciej części artykułu ks. J. Pastuszki p.t. „Filozoficzne i społeczne idee A. Hitlera (rasizm)” Ateneum Kapłańskie, zesz.1, t.41, r.24, 1938.
W szerszym kontekście wyrwane słowa brzmią następująco:
„Rasizm kryje w sobie pewne zdrowe myśli, które dotychczas były tylko znane w szczupłym kole lekarzy i biologów i nie wywierały większego wpływu na politykę społeczną państwa. Dziś nadszedł czas na ich rehabilitację, wytworzył się życzliwy dla nich klimat duchowy, do ich przyjęcia dojrzała szersza opinia społeczna i one dotychczas zapoznawane rozpoczęły swój pochód zwycięski. Wyszły jednak poza granice wytyczone im przez filozofię i naukę.”

Raz jeszcze podkreślam, że tekst Pastuszki powstał ponad 70 lat temu – pewne pojęcia są dziś nieco inaczej rozumiane niż wtedy – nie tylko ,,rasizm”, ale także i ,,polityka społeczna”.

Dalej z tego samego artykułu:
„Rasizm występuje jako światopogląd filozoficzny o uniwersalnym zasięgu. Według niego psychika ludzka jest wytworem krwi i rasy. Kultura – to funkcja rasy a człowiek – to zespół czynników witalno biologicznych. Jego istotą jest bios, przyroda, materia. Duch i logos to wysubtelnione przejawy materii. Twierdzenia biologiczne uczynił dogmatami filozoficznymi, prawdy szczegółowe mające zastosowanie na pewnym drobnym odcinku rzeczywistości, uznał za najważniejsze prawa rządzące życiem ludzkim. Ideologia Hitlera nie posiada wprawdzie oblicza materialistycznego, ale też linie graniczne między duszą a ciałem nie są w niej przeprowadzone, a znów analogie między nimi zbyt daleko posunięte. Jej założenia filozoficzne wykazują odchylenia od przewodnich idei antropologii chrześcijańskiej.”

I dalej w tym samym tekście :
,,Duch ludzki nie jest więc wytworem krwi i rasy. Jest rzeczywistością odrębną i autonomiczną. Będąc uzależniony od ciała poddany jest wprawdzie czynnikom rasowym, ale się z rasą nie utożsamia. Również duch a nie rasa jest twórczym czynnikiem kulturalnym.”

Dalej :
,,Kult jednej rasy i uznanie jej za źródło wartości kulturalnej nie posiada uzasadnienia historycznego ani filozoficznego.”

I dalej w tym tekście polemika z rasizmem Hitlera:
,,Jeśli nawet przyjmiemy, że w 19. i 20. stuleciu wysunęły się narody germańskie na pierwszy plan, to przodownictwo nie obejmuje wszystkich dziedzin życia kulturalnego. Prądy umysłowe o szerokim zasięgu powstają u innych narodów.”

I dalej:
,,Zasługi kulturalne narodów germańskich są niewątpliwie wielkie a obecna narodowa prężność dynamiczna pozwala im z otuchą patrzeć w przyszłość, ale tych walorów rasy nie wolno przeceniać.”

Ks. Pastuszka podkreśla rolę ras azjatyckich :
,,Nie można zapominać, że do kręgu narodów kulturalnie twórczych należą Japończycy i Chińczycy. Zwłaszcza ci ostatni – rasowo obcy aryjczykom – stworzyli najstarszą kulturę azjatycką.”

Następne cytowane zdania obnażają ,,naukowość" hitlerowskiego rasizmu, a nawet go ośmieszają:
,,Nieuzasadnione jest również nadmierne akcentowanie rasowych walorów nordyckich. Nie są one właściwością narodów germańskich, ani też nie można wskazać na związek genetyczny pierwiastków nordyckich z wybitną twórczością kulturalną.”

Dalej :
,,Jak wykazały nowsze badania antropometryczne (prof. Czekanowski), Polska posiada większy odsetek Nordyków niż Niemcy, a znów jednostki wybitne, które zaznaczyły się w dziejach kultury germańskiej, należą do różnych typów rasowych, przy czym nordycy znajdują się w mniejszości.
Co więcej specyficznie typ nordycki długogłowych – jak wykazały pomiary czaszek średniowiecznych – zatraca swój pierwotny charakter i przybiera kształt więcej okrągły, co by nie potwierdzało tezy o bezwzględnej wyższości kulturalnej długogłowych. Słowem dotychczasowe badania antropometryczne nie dostarczają dowodów na potwierdzenie rasizmu.”


Teraz fragment o celach wychowawczych preferowanych przez Hitlera.:
,,Wychowanie jednostki zdąża przede wszystkim do wyrobienia siły fizycznej. Sport a zwłaszcza sztuka bokserska postawiona jest na pierwszym miejscu. Charakter, siła woli, posłuszeństwo są następstwem zdyscyplinowania fizycznego. Pierwiastki duchowe, które stanowią duszę charakteru, zostały całkowicie pominięte. Wykształcenie intelektualne znalazło się na dalszym planie. Hitler ostrzega przed przeładowaniem mózgu nadmierną ilością wiadomości. Wszędzie zaznacza swą nieufność do rozumu, akcentuje kult woli, a raczej siły energii i głosi nakaz bezwzględnego posłuszeństwa. Podobne postulaty wychowawcze są konsekwencją filozoficznych przesłanek, które apoteozują krew i rasę. Nie dadzą się jednak pogodzić z ideą człowieka jaką głosi chrześcijaństwo.”

2. Teraz zajmijmy się zdaniem o tytanicznej próbie realizacji wielkich idei.
,,Dzisiejsza Trzecia Rzesza podjęła tytaniczną próbę realizacji wielkich idei, które mają przynieść odrodzenie ludzkości. Niemcy stały się obok Włoch rzecznikiem ideologii o zasięgu ogólnoludzkim.”

Zdanie pochodzi z tego samego artykułu ks. Pastuszki. Przedstawię je nie wyrwane z kontekstu:
,,Rządy demokratyczne wstrząsnęły podstawami państw i wywołały reakcję przeciw swawoli jednostki. Skrajne formy tej reakcji znalazły wyraz w państwach totalnych, w dyktaturach itp. (Niemcy, Włochy). Ideologia Hitlera zawiera miażdżącą i najczęściej trafną krytykę rządów demokratycznych. Natomiast jej część konstruktywna przedstawia nowe wydanie naturalistycznej koncepcji starożytnej o wszechwładztwie państwa. Gdyby ograniczono się, jak to ma miejsce we Włoszech, do unifikacji politycznej narodu, w oparciu o religijne i etyczne tradycje narodu, to taka zmiana wyszłaby Niemcom na dobre. Ale Hitler poszedł dalej, podejmując próbę całkowitego przetworzenia człowieka – narzucenia mu nowych ideałów życiowych i nowego poglądu na życie. Wprowadza niestosowane dotychczas zhierarchizowanie sił życiowych (krwi) i na tej podstawie tworzy nową skalę wartości.”

Dalej:
„Niechęć do chrześcijaństwa płynie nie tyle z motywów rasowych (chrześcijaństwo - wytwór rasy żydowskiej!), ile etyczno - ideowych. Rasizm głosi ideologię a w konsekwencji etykę naturalistyczną, która nie da się pogodzić ze światopoglądem chrześcijańskim.”

I dalej:
,,Dzisiejsza Trzecia Rzesza reprezentuje nie tylko określony ustrój polityczny. Ona podjęła tytaniczną próbę realizacji wielkich idei, które mają przynieść odrodzenie ludzkości. Te idee nadały życiu narodowemu niebywały rozmach, a ustrojowi państwowemu - prężność i dynamikę. Natrafiły one wprawdzie na opór i wywołały walki wewnętrzne, ale jednocześnie przekroczyły granice państwa i tam zyskały zwolenników. Dzięki temu Niemcy obok Włoch stały się rzecznikami ideologii o charakterze ogólnoludzkim. Przeciwstawiając się międzynarodowemu komunizmowi umocniły swoją pozycję.
Mimo tych sukcesów, wydaje się rzeczą wątpliwą, by filozoficzne i społeczne idee Hitlera posiadały cechy trwałości. Są jednostronne, krańcowo abstrakcyjne, bo nie liczące się z potrzebami życia i w zasadniczych punktach błędne, bo oparte na fałszywej interpretacji natury ludzkiej. Rasizm Hitlera tworzy sztuczne formy, w które chce wtłoczyć jednostkę ludzką i narzucić jej nowe ideały życiowe, które nie posiadają odpowiednika w jej dążeniach naturalnych.”


Ks. Pastuszka na końcu przedstawia interpretację hitleryzmu ze strony nauczania papieża Piusa XI:
,,Zamiast religii teistycznej, głosi kult krwi i rasy. Z tych założeń płynie negacja chrześcijaństwa, jako powszechnej religii objawionej. Te błędy zadecydowały o potępieniu ideologii rasistowskiej przez Kościół (Encyklika Ojca św. Piusa XI "O położeniu kościoła katolickiego w Rzeszy Niemieckiej'' z dn. 14 marca 1937r.).”

3. A teraz pochodzący z tego samego tekstu fragment o Żydach.
„Trudno nie przyznać słuszności twierdzeniom Hitlera, że Żyd pozostał obcym ciałem w organizmie narodów europejskich (...) Żyd zwalcza obcą jego psychice kulturę, wyrosłą na podłożu chrześcijaństwa. Jego przeobrażenie może się dokonać tylko na drodze religijnej – przez szczere bezinteresowne przyjęcie chrześcijaństwa.”

W całości nie wyrywając go z kontekstu wygląda to następująco:
,,Religia mojżeszowa, która Żydów izoluje od innych narodów jest mesjanistyczna, budząca ich samopoczucie i dumę narodową, duch ghetta w jakie Żydzi zostali wepchnięci przed osiemnastu wiekami, a przede wszystkim etyka Talmudu – nienawiść do naszej kultury chrześcijańskiej i uczucie ressentimentu – to wszystko wytworzyło specyficzną psychikę żydowską, która w ciągu tylu wieków umiała się oprzeć cudzym wpływom. Nie można pominąć jeszcze jednego momentu, jaki zaważył na ukształtowaniu ducha żydowskiego – a jest nim tragiczne odrzucenie Jezusa Chrystusa, jako Mesjasza. Dalsze losy Żydów są dziwnym splotem nieszczęść, tragizmu i zemsty. Straszne przeżycia dziejowe zahartowały ten nieszczęsny, ale niebezpieczny, choć wybrany naród, uczyniły go odpornym na wszystkie wpływy obcokulturalne, wysubtelniły jego myśl, wzbogaciły uczucie a wolę uczyniły niezwykle giętką i silną. Trudno nie przyznać słuszności twierdzeniom Hitlera, że Żyd pozostał obcym ciałem w organizmie narodów europejskich. Głosząc idee wywrotowe, stając na czele ruchu komunistycznego, szerząc w literaturze hasła niemoralne, a nie są to wypadki sporadyczne, Żyd zwalcza obcą jego psychice kulturę wyrosłą na podłożu chrześcijaństwa. Tajemnica tego wrogiego nastawienia do kultury europejskiej leży nie we krwi, ale w psychice żydowskiej urabianej przez stulecia. Jej przeobrażenie może dokonać się tylko na drodze religijnej przez bezinteresowne przyjęcie chrześcijaństwa.”

Ks. Józef Pastuszka opublikował też pracę „Rasizm jako światopogląd” utrzymaną w podobnym tonie. Pracę tę podaje się często jako pozytywny przykład zwalczania rasistowskich podglądów przez kler katolicki w przedwojennej Polsce. Wydana została przez Naczelny Instytut Akcji Katolickiej w 1939 r.
Ks. Pastuszka był cenionym profesorem KUL-u. Napisał kilka prac z psychologii. Potępiał w swoich publikacjach także idee komunistyczne. W okresie okupacji był na liście poszukiwanych przez Gestapo. Po wojnie władze komunistyczne uniemożliwiły mu pracę na uczelni.
Pastuszka był posądzany o gloryfikowanie Hitlera w audycjach Polskiego Radia już w roku 1953 r.

4. Przeanalizujmy teraz ostatnie zdanie:
,,Zasady wychowawcze nacjonalizmu niemieckiego są wzorcem dla innych narodów. W nacjonalizmie odbija się dusza Niemiec.”

Pochodzi ono (w przekręconej i sfałszowanej formie) z artykułu ks. Pawła Tochowicza „Zasady wychowawcze nacjonalizmu i politycyzmu” Ateneum Kapłańskie, zesz.2, r.23, t.39, 1937.
W artykule czytamy :
,,Ideał życiowy będący natchnieniem wychowania i nauczania w Niemczech pochodzi od Kanta , Fichtego i Hegla. Myśliciele ci ukształtowali ducha oraz umysłowość narodu niemieckiego na drogi nacjonalizmu i politycyzmu. Toteż podobnie jak ongiś socjalizm tak dziś nacjonalizm oraz politycyzm niemiecki są wzorem dla innych narodów. Pragnąc poznać te dwa światopoglądy omówimy ich zasady ducha tudzież ich rozwój w narodzie niemieckim, najpierw dotkniemy nacjonalizmu i politycyzmu jako poglądów, w których odbija się dusza Niemiec a następnie zbadamy ducha wychowania i kształcenia niemieckiego.”

Ks. Tochowicz w swoim artykule, który był drukowany w trzech numerach Ateneum, skupił się głównie na analizie poglądów Fichtego, w szczególności jego "Mów", i ich wpływu na wychowanie w Niemczech. W tym samym artykule czytamy dalej:
Mowy stały się niejako ewangelią niemieckiego nacjonalizmu, tudzież osią niemieckiego poglądu na kulturę.”

I dalej :
,,Żaden z filozofów ani też mężów stanu nie pochlebiał swojemu narodowi w takim stopniu, jak to czynił Fichte.”

Dalej :
,,Kultura niemiecka ma za zadanie zbawić świat.”

Zbawienie to jednak jest poza chrześcijaństwem:
,,Że nacjonalizm i politycyzm nie zgadzały się z tradycją katolicką, dowodzi tego fakt powstania w Niemczech Kulturkampfu, który był wymierzony przeciw Kościołowi katolickiemu.”

I dalej :
,,Naród i państwo zostają oddzielone od etyki. Tutaj właśnie stwierdzić możemy grzech pierworodny niemieckiej "Real und Machtpolitik". Jednostka może postępować według swojego sumienia, o ile chodzi o jej własny interes, zakres działania, ale z chwilą kiedy chodzi o naród i państwo, najwyższym obowiązkiem jednostki jest stłumić głos sumienia.”

Dalej :
,,Nie dziw, że w takiej atmosferze obowiązuje w stosunku do innych państw i narodów nauka Darwina – walki o życie.”

Dalej :
,,Dowiadujemy się, że kiedy pomyślność naszej ojczyzny wymaga zdobycia, uciskania, tępienia innych narodów, nie mogą od tego odstraszać żadne myśli chrześcijańskie.”

W ostatniej części artykułu opublikowanej w Ateneum Kapłańskim, zesz.3, t.39, r.23, 1937, ksiądz Tochowicz ocenia podstawowe dla niemieckiego nacjonalizmu myśli Fichtego:
,,Mowy Fichtego, które uchodzą za ewangelię niemieckiego nacjonalizmu wywołują, przy bliższym badaniu, zdumienie swoją pustką myślową oraz próżnią zawartych w nich zdań. A jednak ,,Mowy" wyraźnie zawróciły głowę narodowi niemieckiemu. Fichte nie uznaje dogmatu o grzechu pierworodnym. Człowiek według niego, jest z istoty swej dobry. A jednak Fichte odwołuje się do państwa, ażeby człowieka ujarzmiło i uczyniło go dobrym. Pogląd Fichtego na człowieka zaczyna się w sposób idealistyczny, ale kończy się, po drakońsku materialistycznie.”

Analiza tekstów zarówno ks. J. Pastuszki jak i ks. P. Tochowicza nasuwa wniosek, że nie tylko nie gloryfikuje się tam rasizmu hitlerowskiego i nacjonalizmu niemieckiego, ale wręcz te poglądy i ich praktyki są potępiane. Jednocześnie autorzy potrafią te poglądy dość solidnie zobrazować.

Ateneum Kapłańskie przestrzegało także przed rychłą wojną. W tekstach Adolfa Kliszewicza pt. „Totalizm współczesny i jego podłoże” (Ateneum Kapłańskie, zesz.1, t.44, r.25, 1939) czytamy:
,,Totalizm to otwarta lub zamaskowana nienawiść do chrześcijaństwa, brak miłosierdzia, i apoteoza przemocy jako podstawowej siły organizacyjnej świata”.

W tekście pt. „Rzeczywistość światowa a katolicyzm” (Ateneum Kapłańskie, zesz.1, t.43, r.25, 1939) czytamy:
,,Czas też wyzbyć się wreszcie złudnych nadziei na zaradzenie złu naszych czasów wyłącznie drogą zewnętrznych reform społecznych, bez odrodzenia duchowego świata, bez restytucji religijnego stosunku do bytu, jako że w rachubach tych wciąż jeszcze pokutuje pokusa realizacji królestwa sprawiedliwości drogą zewnętrzną. Żadne reformy społeczne w naszych czasach nie wypływają już z prawdziwego ducha chrześcijańskiego, którego jest obecnie tak mało w świecie, a który jedynie mógłby nadać tym reformom rzeczywistą społeczną wartość, mogą one być natomiast tylko i są też przeważnie wyrazem dążeń do stabilizacji społeczeństwa drogą mechaniczną. Góra chciałaby obecnie stabilizować poszczególne państwa na modłę faszystowską, przez ostateczne pogrzebanie idei uniwersalizmu, opartego na podstawach duchowych. Dążenia te muszą w ostatecznym wyniku doprowadzić do powszechnej wojny narodów.”

Dalej :
,,Faszyzm usiłuje wprawdzie posiłkować się chrześcijaństwem, jako czynnikiem stabilizacyjnym wewnątrz poszczególnych państw, jednakże między takim stosunkiem do chrześcijaństwa a prawdziwym chrześcijaństwem leży cała niezgłębiona przepaść.”

Dalej :
,,Wysuwa się na plan pierwszy nieubłagane pytanie, na co mogą się przydać te lub inne reformy społeczne w poszczególnych państwach, dokonywane przy tym bez znaku krzyża wyłącznie w płaszczyźnie politycznej, o ile nikt już nie jest w stanie z drugiej strony postawić tamy rozpętywaniu się dynamizmu antychrystycznego na terenie międzynarodowym, o ile zasada sacro egiosmo zaczyna święcić tu swe najwyższe triumfy, a ludzkość cała stoi w obliczu katastrofy, która swą potwornością przewyższy niezawodnie wszystko, co dotąd widział i przeżywał świat.”

Kliszewicz napisał te słowa na kilka miesięcy przed wybuchem wojny. Uderza ich wręcz profetyczny wymiar. Jeśli nie wrócicie do nauki Chrystusa czeka was straszna wojna.

Wracając do ks. Stefana Wyszyńskiego to pracę w Ateneum Kapłańskim rozpoczął w 1930 r. po powrocie ze studiów zagranicznych, gdzie zapoznał się w oryginale z dziełami Manuela Orela i bp. Wilhelma von Kettelera, którzy byli pionierami katolickiej nauki społecznej.
Myśli tych uczonych, a nie poglądy Hitlera, kształtowały poglądy ks. Wyszyńskiego.
W 1932r. objął funkcję naczelnego redaktora Ateneum. Aktywnie pracował wśród robotników we Włocławku. Prawie w każdym numerze Ateneum był jego artykuł.
W interesującym nas okresie napisał:

1.Duży artykuł „Przemiany moralno religijne pod wpływem bezrobocia” (Ateneum Kapłańskie, zesz.3,4,5, t.39, r.23, 1937). Opracowanie, które nie traci swojej aktualności także i w dzisiejszych czasach.
2.„Pius XI w walce z komunizmem” (jw., zesz.5),
3.„Duszpasterz w budowie ustroju korporacyjnego” (jw., zesz.2, t.43, r.31, 1939),
4.„Papież Pius XII” (jw., zesz.3, t.43, r.31, 1939),
5.„Kapłan w pracowniczych związkach zawodowych” (jw., zesz.5).

O ruchu hitlerowskim pisał natomiast w artykule „Z walk religijnych” (Ateneum Kapłańskie, zesz.5, t.36, r.21, 1935).

Tak oceniał „Mein Kampf” Hitlera, która stała się według niego:

„...nową biblią, według której usiłuje się wykształcić nowe dogmaty i nową moralność, zwłaszcza wśród ludzi zależnych od reżimu państwowego. Z ducha tej książki płynie rosnąca z dniem każdym walka z chrześcijaństwem. Wprawdzie nie można zaprzeczyć, że następcy pogan niemieckich, są to często poganie z wyrachowania politycznego, niemniej jednak następstwa tego ruchu mogą być w niedalekiej przyszłości groźne.”

Ks. Wyszyński był także zdecydowanym antykomunistą, co szczególnie wypominała mu później komunistyczna prasa. Jakoś w PRL-u nikt nie wpadł na tak absurdalny pomysł, żeby zarzucać Prymasowi Tysiąclecia prohitlerowskie sympatie.
Trzeba było czekać na Janusza Palikota oraz jego ideowych naśladowców aby uświadomili społeczeństwu kim tak naprawdę był Prymas Tysiąclecia – kandydat na świętego i Patrona Polski, któremu poświęcone ma zostać muzeum.

Sprawa artykułów w Ateneum Kapłańskim to już historia.
Janusz Palikot oskarżając kard. Wyszyńskiego o hitlerowskie sympatie dał kolejny dowód na to, że fałszywa historia jest mistrzynią fałszywej polityki. Rozpowszechniając kłamstwa liczy na zbałamucenie niezorientowanego i łatwowiernego odbiorcy. Niestety udaje mu się to osiągać.

Starałem się jak najlepiej przytoczyć poglądy ks. Pastuszki, ks. Tochowicza i ks. Wyszyńskiego na rasizm, hitleryzm i nacjonalizm niemiecki oraz „twórczą interpretację” tych treści powielaną na antykatolickich stronach internetowych.

Wnioski wyciągnijcie sami.

Źródła :
Numery Ateneum Kapłańskiego dostępne są we Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej.
Ateneum kapłańskie zesz.1, t.41, r.24, 1938
Ateneum kapłańskie zesz.2, t.39, r.23, 1937
Ateneum kapłańskie zesz.3, t.39, r.23, 1937
Ateneum kapłańskie zesz.1, t.43, r.25, 1939
Ateneum kapłańskie zesz.1, t.44, r.25, 1939
Ateneum kapłańskie zesz.5, t.36, r 21, 1935
Landau-Czajka A., Syn będzie Lech … Asymilacja Żydów w Polsce międzywojennej, Warszawa 2007
Macała J., Polska prasa katolicka wobec narodowego socjalizmu przed 1939 r., Przegląd Powszechny, nr 5, 1995
Musielak M., Nazizm w interpretacjach polskiej myśli politycznej okresu międzywojennego, Poznań 1997
Raina P., Kardynał Wyszyński. Droga na stolice prymasowską, Warszawa 1993
Wyszyński S., Miłość i sprawiedliwość społeczna – rozważania społeczne, Poznań 1993

http://www.fronda.pl/blogi/2013/czy-ksiadz-stefan-wyszynski-popieral-hitlera,34627.html
http://www.fronda.pl/blogi/2013/czy-ksiadz-stefan-wyszynski-popieral-hitlera-cz-2,34639.html



KONIEC

(Korekta tekstu - amalina)
 
bonobo
#19 Drukuj posta
Dodany dnia 01-03-2014 14:14
Awatar

Użytkownik



Postów: 79
Data rejestracji: 09.09.10

Santo subito! Santo subito! Santo subito!!! Et tu Slavomirus ?.Etiam,etiam Wink
Absentem qui rodit amicum, qui non defendit alio culpante, solutos qui capiat risus hóminum famamque dicacis, fingere qui non visa potest, commissa tacere qui nequit, hic niger est, hunc tu,Slavomirus , caveto!

Altari serviens de altari vivere debet... jak mawili w Rzymie...

Koniec.


(korekty ni ma bo z klerem nie gadam a nikogo z lepszą znajomością
łaciny nie moge znależć...)
Wink

Edytowane przez bonobo dnia 02-03-2014 08:57
 
melon92
#20 Drukuj posta
Dodany dnia 03-03-2014 11:21
Awatar

Administrator



Postów: 335
Data rejestracji: 10.08.10

Po raz kolejny Sławek powtórzę: dobrze, że jesteś. Masz rację, w internecie można łatwo znaleźć teksty szkalujące Wyszyńskiego i ja też dałem im się zwieść bez zbadania źródeł. jarod

Nikt nie wyjdzie stąd żywy diabeł
No IQ.
 
Przejdź do forum:
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Ankieta
Czy w powiecie kępińskim istnieje problem spalania śmieci?

Tak, spalanie śmieci to poważny problem
Tak, spalanie śmieci to poważny problem
88% [53 głosów]

Spalanie śmieci ma miejsce, ale nie uważam tego za istotny problem
Spalanie śmieci ma miejsce, ale nie uważam tego za istotny problem
5% [3 głosów]

Nie, taki problem nie istnieje
Nie, taki problem nie istnieje
7% [4 głosów]

Ogółem głosów: 60
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 19/06/2016 22:13

Archiwum ankiet
Publikacja TPL Lukus

Czytaj publikację

bądź pobierz książkę
Pracowity koniec roku.[0]
Zaproszenie
Kalendarz

Brak wydarzeń.

Złap nas w sieci NK  FB  BL  TVN24
Ostatnio na forum
Najnowsze tematy
· Dobry dostawca inter...
· GWARA WIELKOPOLSKA
· Ksiądz Wincenty Ruda
· Kronika Szkoły w Cze...
· Zapomniany Generał (...
· 19-ty wiek w Kępnie.
· Podejście do Żydów w...
· Śląski łabędz i żydo...

Losowe tematy
· Sciupka - gdzie to ...
· Jaruzelski - ocena ...
· II wojna światowa w...
· Jest sprawa.
· Airsoft i Paintball
Najwyżej oceniane zdjęcie
Zdjęcie miesiąca Listopad
Opatów. Widok na plebanię i kościół ewangelicki.
Liczba ocen: 2
Punktów: 10
Archiwum
20,300,604 unikalne wizyty