Zobacz temat
www.kepnosocjum.pl :: Kępno i okolice :: ARTYKUŁY I PRACE
 Drukuj temat
Zdrada 1939
slawomir wieczorek
#1 Drukuj posta
Dodany dnia 31-08-2013 20:05
Użytkownik



Postów: 166
Data rejestracji: 29.06.11

Zdrada 1939
24 sierpnia - 1 września – 12września - 17 września.


Dnia 1 września 1939r. mija kolejna rocznica wybuchu II Wojny Światowej. Myśląc o niej, większoość Europejczyków ma na myśli agresję Niemiec. Dla nas jest oczywistym, że we wrześniu 1939r. agresorów było dwóch a 17 dzień września na trwałe wpisał się w rejestr najtragiczniejszych wydarzeń z okresu Wojny. Mamy świadomość, że zajęcie większej części Polski przez ZSRR było wynikiem paktu Ribbentrop-Mołotów z 24 siepnia 1939.

Do rejestru najtragiczniejszych dla Polski dat należy jednak dopisać również dzień 12 września 1939r. Wydarzenia z tego dnia pomija się jednak milczeniem w imię budowania dobrych relacji z Zachodem. Wówczas to hipokryzja naszych tzw. ,,sojuszników'' sięgnęła apogeum. Datę tę można śmiało porównać do daty 24 sierpnia 1939.
Ale po kolei.

Tuż przed wybuchem II Wojny Światowej Polska pod względem podpisanych układów politycznych była zabezpieczona w 100 procentach przed skutkami wybuchu ewentualnej wojny.

1.Najważniejszy sojusz Polska zawarła z Wielką Brytanią (z dnia 31 marca i 6 kwietnia 1939r.) na mocy którego nasz sojusznicy zobowiązywali się udzielić wzajemnie pomocy militarnej w wypadku napaści Niemiec na któregoś ze sojuszników. Ze strony Brytyjczyków logika podpisanego sojuszu polegała na odciągnięciu Polski od ewentualnego sojuszu naszego państwa z Niemcami, co stawiałoby kraje Zachodnie w bardzo trudnym położeniu wobec przewagi militarnej Niemiec. Niemcy z zabezpieczonymi tyłami staliby się śmiertelnym zagrożeniem dla zachodu Europy. Podpisany przez Polskę i Wielką Brytanię traktat z 25 sierpnia stał się dokumentem prawa międzynarodowego.
Jeszcze wiosną 1939 niemieccy generałowie opracowywali plany uderzenia w pierwszej kolejności na Zachód. Sojusz polsko-brytyjski spowodował rewizję planów Hitlera, który zdecydował uderzyć w pierwszej kolejności na Polskę. Czyżby zdawał sobie sprawę, że Polska w przeciwieństwie do Francji i Wielkiej Brytanii dotrzyma podpisanych zobowiązań?

2.Z Francją Polska miała podpisany sojusz już od roku 1921. W roku 1939 zaktualizowano wzajemne gwarancje w przypadku napaści Niemiec na jedno z państw sojuszniczych.

3.Od roku 1921 mieliśmy również podpisany sojusz z Rumunią na wypadek napadu na jedno z tych państw ze strony Rosji. W roku 1931 ustalono przedłużenie przymierza na kolejne okresy pięcioletnie o ile żadna ze stron nie wypowie go z rocznym wyprzedzeniem.

4.W roku 1932 Polska podpisała 3-letni układ o nieagresji ze ZSRR. W roku 1935 przedłuzono go o 10 lat i obowiązywał do 31 grudnia 1945r.

5.W roku 1934 podpisaliśmy pakt o nieagresji z Niemcami. Po podpisaniu paktu Hitler nakłaniał Polskę do sprzymierzenia się przeciwko ZSRR. Polska odmówiła współpracy.

Wszystkie wymienione sojusze i pakty zostały w roku 1939 złamane.
Tuż przed i po wybuchu wojny doszło jednak do czegoś więcej. Oprócz niedotrzymania podpisanych zobowiązań nasi ,,sojusznicy'' zataili przed Polską treści tajnych porozumień i paktów stając się tym samym sojusznikami Hitlera i Stalina.

Dnia 23 sierpnia 1939r. podpisany został słynny pakt Ribbentrop – Mołotow wymierzony przeciwko Polsce. Był on w swej istocie IV rozbiorem Polski. Tajny protokół pozostać miał w tajemnicy. Szybko jednak sekretarz ambasady niemieckiej w Moskwie Hans von Herweth przekazał jego treść państwom zachodnim (już w dniu jego podpisania). Jako pierwsze o tajnym dokumencie dowiedziały się Stany Zjednoczone a następnie Francja i Wielka Brytania. Rządy tych państw doskonale zdawały sobie sprawę z tego co on oznacza. Informację tę zatajono jednak przed Rządem Polskim. Tym samym skazano Polskę na wojnę z Niemcami wiedząc już wówczas, że sojusznicze zobowiązania nie zostaną dotrzymane. Można wręcz powiedzieć, że rządy zachodnie odetchnęły z ulgą widząc, że impet Niemiec skieruje się ku Wschodnowi a nie Zachodowi. Wiedziały, że ofensywa Niemiec w kierunku wschodnim pozwoli zyskać im na czasie, aby lepiej przygotować się do wojny z Hitlerem. Zależało im, aby Niemcy uwikłali się jak najdłużej na wschodzie. Idealnym dla nich rozwiązaniem byłoby uderzenie Niemiec w nastepnej kolejności na Rosję.
Zatajenie przed Polską treści paktu niemiecko-sowieckiego pozwalało mieć nadzieję na długotrwały opór Polski. W przeciwnym razie, rząd Polski mógł zdecydować się na radykalną rewizję swojej polityki, która stałaby niekorzystna dla państw zachodnich.
Tym samym należy stwierdzić, że 23 sierpnia sprzymierzyli się przeciwko nam nie tylko Rosja i Niemcy. Milcząc, swój niebagatelny udział w tym pakcie miały również rządy Francji i Wielkiej Brytanii.

Nieświadomy Rząd Polski naiwnie wierzył, że najpóźniej w 15 dni po rozpoczęciu wojny Polski z Niemcami do akcji przystąpią wojska francuskie i brytryjskie uderzając na Niemcy od zachodu.
Hitler zagrał jednak va banque będąc pewnym, że polskie sojusze z państwami zachodnimi są jedynie świstkami papieru. Był pewien, że Zachód wybierze zdradę a nie honor.

Stalin nie miał tej pewności. Odczekał owe dwa tygodnie i kiedy upewnił się, że Zachód nie zamierza ,,umierać za Gdańsk'', uderzył na Polskę od wschodu dopełniając zapisy układu z Niemcami.

Wcześniej jednak, 12 września 1939 w Abbeville dopełnił się akt zdrady Francji i Wielkiej Brytanii wobec Polski. Tego dnia Francusko-Brytyjska Najwyższa Rada Wojenna podjęła decyzję o niepodejmowaniu generalnej ofensywy lądowej na froncie zachodnim ani działań powietrznych nad Niemcami. Na trzy dni przed upływem ostatecznego terminu przystąpienia do walk postanowiono złamać podpisane wcześniej zobowiązania. Przy okazji ,,zapomniano'' poinformować o tym ,,drobnym szczególe'' wciąż walczącą Polskę. Nie chciano zapewne złamać bojowego ducha polskich żołnierzy w trakcie wielkiej ofensywy nad Bzurą. Nie poinformowano, ponieważ wiedza taka, mogła skłonić Polskę do podpisania kapitulacji na lepszych warunkach. Wiedza o tajnym protokole Ribbentrop-Mołotow oraz uzgodnieniach z Abbeville spowodowałaby, że Polska mogła przystać na jakąś formę sojuszu z Hitlerem nie uszczuplając tym samym zdolności bojowych jego wojska. Potraktowano Polaków jak użytecznych idiotów, mających maksymalnie osłabić Hitlera.

Decyzje podejmowane w roku 1939 przez Francję i Wielką Brytanię stanowią wielki powód do wstydu. Upublicznienie wszystkich okoliczności oraz dokumentów z tym związanych nawet w dniu dzisiejszym mogłoby doprowadzić do napięć w Europie. Wielka Brytania po 70 latach przedłużyła okres utajnienia archiwów związanych m.in. z tymi wydarzeniami na kolejne kilkadziesiąt lat.
Krytykując Rosję za utajnienie dokumentów związanych z Katyniem należy jednakowo głośno domagać się odtajnienia archiwów brytyjskich i francuskich.

Jacek Kaczmarski - ,,Ballada wrześniowa''
http://www.youtube.com/watch?v=I5i5t2J7w1s

Zdrada Polski przez zachodnich ,,sojuszników'' w Jałcie nie była pierwszym tego rodzaju czynem. Porozumienie ze Stalinem przekazujące Polskę radzieckiej strefie wpływów miało swoje źródło we wcześniejszej zdradzie z Abbeville z roku 1939.
Na ironię historii zakrawa fakt, że w pięć lat później, we wrześniu 1944, Abbeville wyzwolone zostało przez Polaków – I Dywizję Pancerną pod dowództwem generała Stanisława Maczka.

Po ogłoszeniu przez Francję 2 września 1939r. wielkiej mobilizacji, Polacy spodziewali się, że najpóźniej w dwa tygodnie od tej daty nastąpi wielka ofensywa wojsk sojuszniczych na Niemcy od strony zachodniej.
Owszem, wobec bierności sojuszników po upłynięciu tego czasu doczekaliśmy się, ale ofensywy armii czerwonej od strony wschodniej.

Warto pamiętać, że Niemcy w tym czasie pozostwili na swojej zachodniej granicy jedynie niewielkie ilości wojska. Przewaga naszych ,,sojuszników'' była ogromna. Siły Francuzów i Brytyjczyków liczyły 100 w pełni uzbrojonych dywizji piechoty (Niemcy posiadali tam gorzej uzbrojone 23 dywizje). Samolotów Francja i Wielka Brytania posiadały łącznie 2200 szt. a Niemcy 600szt. Wreszcie czołgów nasi ,,sojusznicy'' posiadali 4000 szt a Niemcy nie pozostawili tam ani jednej sztuki koncentrując wszystkie na froncie w Polsce.
Droga do Berlina dla Francji i Wielkiej Brytanii stała otworem. Atak z ich strony spowodowałby koniec III Rzeszy. Wypełnienie zobowiązań zapobiegłoby wielkiej tragedii II Wojny Światowej.
Zaniechanie działań ze strony rządów Francji i Wielkiej Brytanii należy ocenić jako współudział we wszystkich potwornościach wojny.

Trafnie ocenił postawę naszych zachodnich ,,sojuszników'' Churchill zwracając się do Chamberlaina następującymi słowami:
"Mieliście do wyboru wojnę albo hańbę, wybraliście hańbę, a wojnę i tak będziecie mieli".

Z punktu widzenia Polski porozumienie Francji i Wielkiej Brytanii z 12 września 1939 należy umieścić w sekwencji czterech najważniejszych dat dotyczących rozpoczęcia II Wojny Światowej:
24 sierpnia – 1 września – 12 września – 17 września.

Dla nas Polaków, każda z tych dat stanowi dowód na to, że wszelkie sojusze i pakty obowiązują wyłącznie w czasach pokoju. Z dniem wybuchu wojny tracą ważność.

Edytowane przez slawomir wieczorek dnia 01-09-2013 10:28
 
slawomir wieczorek
#2 Drukuj posta
Dodany dnia 16-09-2013 13:57
Użytkownik



Postów: 166
Data rejestracji: 29.06.11

17 września 1939 nastąpił kolejny akt serii zdrad i aktów agresji wobec Polski.
ZSRR w porozumieniu z Niemcami przy użyciu prawie milionowej armii zaatakował Polskę.
Pięć dni wcześniej w Abbeville nasi zachodni ,,sojusznicy'' zaakceptowali plany inwazji Niemiec i ZSRR na Polskę.

Żołnierze Armii Czerwonej ramię w ramię z żołnierzami Wehrmachtu unicestwiły Państwo stojące na drodze do urzeczywistnienia braterstwa broni obu sojuszniczych armii.
Zmasowany atak od wschodu i zachodu przyniósł szybko oczekiwane rezultaty. Obie armie docierają do granic określonych miesiąc wcześniej w pakcie Hitler - Stalin (potocznie nazywanym paktem Ribbentrop-Mołotow) i 22 września dochodzi w Brześciu do ich fraternizacji, gdzie
zorganizowano wspólną paradę wojskową, której zapisy filmowe szczęśliwie dotrwały do czasów dzisiejszych:

www.kepnosocjum.pl/forum/attachments/luk_brzesc.jpeg
Łuk triumfalny w Brześciu na cześć bratnich armii – Armii Czerwonej i Wehrmachtu.



materiał filmowy - wariant dla weteranów Armii Czerwonej i Wehrmachtu


materiał filmowy



Czynnik geograficzny zadecydował, że w roku 1939 Kępno ,,gościło'' tylko jedną z sojuszniczych armii. Wojska Wehrmachtu dość szybko zaskarbiły sobie sympatię części mieszkańców naszego miasta:

www.kepnosocjum.pl/forum/attachments/18_09_1939.jpg
Fot. wykonana 18.09.1939r. nazajutrz po uderzeniu na Polskę drugiej z sojuszniczych armii – Armii Czerwonej. (źródło: http://www.kepnosocjum.pl/photogallery.php?photo_id=28602 )


www.kepnosocjum.pl/forum/attachments/manifestacja.jpg
Manifestacja na kępińskim rynku z okazji wizyty jakiegoś niemieckiego VIP-a
(źródło: http://www.kepnosocjum.pl/photogallery.php?photo_id=28227 )


Na zagoszczenie drugiej z sojuszniczych armii – Armii Czerwonej dane było czekać mieszkańcom Kępna jeszcze sześć długich lat.

Jednak braterstwo Armii Czerwonej i Wehrmachtu głęboko wryło się w pamięć Polaków, którzy postanowili uczcić te wydarzanie wzniesieniem w Warszawie Pomnika Braterstwa Broni zwanego potocznie ,,pomnikiem czterech śpiących''.

www.kepnosocjum.pl/forum/attachments/pomnik_brat_broni.jpg
Pomnik Braterstwa Broni

Wspomniany Pomnik Braterstwa Broni znajduje wśród Polaków wielu obrońców. Symbolika pomnika jest bowiem niepowtarzalna. Czyż nie jest czymś symbolicznym, że cokół pomnika przeznaczony był pierwotnie dla ks. Ignacego Skorupki, bohatera i symbolu bitwy pod Ossowem w roku 1920? Czyż nie jest czymś symbolicznym, że stoi przed budynkiem, który po wojnie był siedzibą pierwszego komunistycznego rządu? Wreszcie czyż owego braterstwa broni nie dopełnia fakt, że został zaprojektowany przez radzieckiego oficera a wytopiony z łusek niemieckiej amunicji?

Obrońców znajdują również inne relikty z czasów, kiedy braterskie armie przynosiły Polsce własny porządek. Wśród ich obrońców znajdujemy również wielu mieszkańców Kępna, którzy starają się podkreślić wagę sojuszu radziecko-niemieckiego tocząc batalię o pozostawienie w naszym mieście nazwy ulic nawiązujących do porządków przyniesionych przez jedną ze sojuszniczych armii:

www.kepnosocjum.pl/forum/attachments/ulica3.jpg

www.kepnosocjum.pl/forum/attachments/ulica4.jpg

www.kepnosocjum.pl/forum/attachments/ulica5.jpg

www.kepnosocjum.pl/forum/attachments/ulica6.jpg

www.kepnosocjum.pl/forum/attachments/ulica7.jpg

źródło:
http://www.rmf24.pl/foto/zdjecie,iId,1117635,iAId,80525#ad-image-1

Broniąc oraz mijając pomniki i relikty dawnych sojuszników oraz obchodząc kolejne rocznice inwazji 1 i 17 września oraz wspólnej defilady wojskowej 22 września 1939 wyrażającej najgłębsze braterstwo broni wróćmy raz jeszcze do tych niezapomnianych chwil:


Pozdrawiam

Edytowane przez Mustava dnia 16-09-2013 13:57
 
slawomir wieczorek
#3 Drukuj posta
Dodany dnia 16-10-2013 23:04
Użytkownik



Postów: 166
Data rejestracji: 29.06.11

Z Cyklu Kępińscy Bohaterowie

Hanka Sawicka
Pochodząca z rodziny żydowskiej Hanka Sawicka (prawdziwe nazwisko Szapiro) z komunistami była związana od urodzenia. Jej ojciec Bernard Szapiro był działaczem PPS-Lewica- organizacji opowiadającej się za powszechną rewolucją proletariatu i włączeniem Polski do Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich. Młoda Hanka rozpoczynając studia w roku 1935 na wydziale prawa Uniwersytetu Warszawskiego, zgodnie z tradycjami rodzinnymi, aktywnie zaangażowała się w działalność w Organizacji Młodzieży Socjalistycznej "Życie", stawiającej sobie za cel szerzenie KPP-owskiej, antyniepodległościowej propagandy wśród akademickich środowisk młodzieżowych.

Po wybuchu II wojny światowej, Hanka Sawicka pozostała na terenie Polski, gdzie współtworzyła takie komunistyczne organizacje jak Spartakusowcy, grupa akademicka czy Biuletynowcy. Środowiska te nie tworzyły partii, stosując się do decyzji Stalina zakazujących odbudowy rozwiązanej w 1938 roku partii komunistycznej w Polsce. Uznawały wojnę za ,,obustronnie imperialistyczną''. Pochwalały włączenie do ZSRR ziem wschodnich i likwidację Państwa Polskiego, uznając to za pierwszy krok na drodze roszerzenia ZSRR na inne kraje.
Środowiska te łączyła nienawiść do rządu niepodległego Państwa Polskiego znajdującego się na emigracji i wrogość w stosunku do prawdziwego niepodległościowego podziemia walczącego pod sztandarami AK i NSZ. Otwarcie zwalczały rząd Rząd RP gen. Władysława Sikorskiego i urząd Prezydenta RP na obczyźnie.

Aktywność Hanki Sawickiej szczególnie zaznaczyła się na polu propagandy, gdzie współredagowała komunistyczną prasę. W roku 1941, gdy w wyniku połączenia kontrolowanych przez Komintern grupek komunistycznych powstał Związek Walki Wyzwoleńczej, Hanka Szapiro jako członek nowo powstałej organizacji, została szefową kolportażu stalinowskiego pisma "Zwyciężymy". Natomiast w roku 1942 awansowała na przewodniczącą Związku Walki Młodych - młodzieżowej przybudówki Polskiej Partii Robotniczej utworzonej przez przysłanych z Moskwy drogą lotniczą agentów GRU i NKWD na czele z Marcelim Nowotką.
Będąc redaktorem głównego organu ZWM "Walka Młodych" była współodpowiedzialna za szerzenie pozytywnego wizerunku komunistów wśród polskiej młodzieży, atakowanie rządu w Londynie, wzywanie szeregowych członków podziemia do opuszczania swoich formacji i przechodzenia na stronę, dowodzonej przez agenta NKWD generała Żymierskiego, Armii Ludowej. Jej działalność, zarówno propagandowa jak i organizacyjna, służyła interesom Sowieckim i należy ją oceniać jako dywersyjną, przygotowującą grunt pod sowiecką okupację. Zginęła w roku 1943 zastrzelona przez Niemców.
Po wojnie została wykreowana na ,,pierwszą przewodniczącą ZWM'' i bohaterkę walk o niepodległość. Opisując jej działalność w konspiracji pomijano jej stalinowską ideologię oraz dążenie do utworzenia polskiej republiki sowieckiej w ramach ZSRR.
Uczyniono z niej ikonę komunistycznego ruchu młodzieżowego, nadając ZWM charakter odpowiednika sowieckiego Komsomołu.

źródła
http://pomnikihanby.pl/pomniki_kepno.htm
http://www.jedlnia.pl/asp/pliki/AAAA_wojt_Lesnowolski_nowe/ipn.pdf
http://ipn.gov.pl/najwazniejsze-wiadomosci/informacja-historyczna/hanna-krystyna-szapiro-19171943

pzdr.
 
slawomir wieczorek
#4 Drukuj posta
Dodany dnia 18-10-2013 21:49
Użytkownik



Postów: 166
Data rejestracji: 29.06.11

Z Cyklu Kępińscy Bohaterowie

PPR a Krwawa Noc Kępińska.

Decyzja o utworzeniu i nazwie Polskiej Partii Robotniczej zapadła w Moskwie po ataku Niemiec na ZSRR 27 sierpni 1941 roku. Stalin wezwał wówczas do siebie Georgi Dymitrowa, stojącego na czele Kominternu. Przekazał mu do realizacji swą decyzję o potrzebie utworzenia w Polsce nowej partii w miejsce KPP. Wymyślił jej nazwę („Polska Partia Robotnicza”) i formułę działania, która była mistyfikacją. Jej działacze mieli unikać nazwy „komunizm”.

Pełnomocnictwa do utworzenia kierownictwa partii otrzymali członkowie grup dywersyjnych – tzw. grup inicjatywnych – wyszkolonych pod bezpośrednim nadzorem sowieckich służb specjalnych, formalnie działających jako „szkoła partyjna Kominternu”. Mieli być zrzuceni na spadochronach na ziemie okupowanej Polski.
Dowódcą przygotowanej do wysłania do Warszawy specjalnej grupy dywersyjnej mianowano Marcelego Nowotkę, działacza Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii (bolszewików), urzędnika administracji sowieckiej na ziemiach polskich okupowanych po 17 września 1939 roku, wytypowanego wcześniej do udziału w specjalnych szkoleniach polityczno-dywersyjnych pod Moskwą.
Grupę inicjatywną stanowili w większości komuniści, którzy po 17 września 1939r. gremialnie uciekali do ZSRR. Ich postawę należy opisać jednym słowem: hańba. Byli to zdrajcy, kolaboranci, donosiciele oraz aktywiści na komunistycznych wiecach, na których szydzono z upadku „byłej pańskiej Polski”.
W kontaktach z władzami ZSRR zainteresowani byli głównie przynależnością partyjną, stanowiskami, pieniędzmi, żywnością, przywilejami. Mówiąc kolokwialnie: korytem.

W nocy z 27 na 28 grudnia 1941 roku pierwsza część grupy inicjatywnej została zrzucona na spadochronach w okolicach miejscowości Wiązowna na wschód od Warszawy.
Dysponując pełnomocnictwami wprost od Stalina, zarządzili na 5 stycznia 1942 roku spotkanie organizacyjne dla przedstawicieli kilku rozproszonych komunistycznych środowisk konspiracyjnych z Warszawy i okolic, które w latach 1939–1941 opowiadały się za rozszerzeniem państwa sowieckiego na wszystkie ziemie polskie.

W odezwie tych środowisk czytamy:
„Komintern jest jedynym kierownictwem rewolucyjnego proletariatu. Jego ideologia, rewolucyjna działalność i taktyka prowadzą zdecydowanie i konsekwentnie do zwycięstwa Międzynarodowej Rewolucji Proletariackiej i do stworzenia Międzynarodowej Republiki Radzieckiej. ZSRR jest ojczyzną robotników i chłopów, szermierzem powszechnego pokoju, krajem wolności ludu, budowniczym sprawiedliwego, komunistycznego ustroju, wzorcem dla wszystkich narodów świata. [...] Polska Republika Radziecka wejdzie w skład Międzynarodowej Republiki Radzieckiej, by wspólnym wysiłkiem pracować dla dobra kraju, dla zbratania wszystkich ludów świata i zbudowania komunistycznego ustroju, który zaspokoi potrzeby każdego człowieka i położy kres wojnom, zaborom i nienawiści między narodami. [...] Niech żyje Międzynarodowa Rewolucja Proletariacka! Niech żyje III Międzynarodówka Komunistyczna! Niech żyje Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich! Niech żyje Niepodległa Polska Socjalistyczna Republika Radziecka!”

Zgodnie z decyzjami Stalina na czele nowej struktury stanął Marceli Nowotko, który podobnie jak pozostali przywódcy (Finder, Fornalska czy Mołojcowie) był sowieckim agentami i przed II Wojną Światową jawnie występowali przeciw Państwu Polskiemu (np. Nowotko walczył przeciw Polsce w wojnie polsko-bolszewickiej w roku 1920).
Byli oddanymi obywatelami sowieckimi, cieszącymi się pełnym zaufaniem Dymitrowa i Stalina, którzy w Moskwie upatrywali źródła wszechwiedzy i prawdy objawionej.

W roku 1942 doszło do wewnętrznej rywalizacji o władzę w komunistycznej konspiracji. W listopadzie Bolesław Mołojec, dotychczasowy dowódca Gwardii Ludowej, zorganizował zabójstwo Nowotki i przejął władzę w partii. W wyniku wewnętrznego spisku został zamordowany. Jego następcą został Finder, a po jego aresztowaniu – Władysław Gomułka.
Duża liczba morderstw politycznych to znak charakterystyczny tej organizacji.

Natychmiast po zerwaniu stosunków ZSRR z Polską w kwietniu 1943 roku PPR rozpoczęła kampanię propagandową, wymierzoną w Rząd RP i Polskie Państwo Podziemne. Przystąpiła także do czynnych działań wymierzonych w podziemie niepodległościowe, nie stroniąc od denuncjacji komórek konspiracyjnych do Gestapo. Członkowie PPR masowo wysyłali do Niemców listy Polaków, którzy są w konspiracji: nazwiska, adresy, lokale drukarni. Wymordowali dwa oddziały AK.

Przykładem takich działań była podjęta jesienią 1943 roku operacja rozbicia archiwum Wydziału Bezpieczeństwa Delegatury Rządu, w którym delegatura gromadziła dokumenty na temat organizacji konspiracyjnych, kartoteki osób współpracujących z Niemcami i działaczy komunistycznych. Ofertę rozbicia archiwum i podzielenia się odpowiednimi dokumentami przekazano Gestapo.
W efekcie w lutym 1944 roku członkowie bojówki PPR i Gestapo wspólnie dokonali napadu na lokal archiwum. Gestapo zabrało materiały antyniemieckie. Drugą część przejęła PPR. Najważniejsze dokumenty dotyczące polskiego podziemia niezwłocznie przekazano do Moskwy.
W wyniku akcji śmierć ponieśli zawiadujący archiwum urzędnicy Polskiego Państwa Podziemnego.

Wielkim mitem PRL-u są opisywane w tamtych czasach akcje zbrojne podejmowane przez GL-AL (ramię zbrojne PPR-u) przeciwko Niemcom. Większość z nich nigdy nie miała miejsce lub przywłaszczano sobie akcje organizowane przez inne organizacje niepodległościowe. Niewyszkoleni członkowie GL-AL do tego typu akcji po prostu nie nadawali się. Gros akcji komunistów to pospolity bandytyzm, ataki na plebanie, polskie dwory, sklepy oraz lokalne placówki polskiego podziemia. Część oddziałów komunistycznych wywodziła się z przedwojennych band rabunkowych.

Kłamliwe są również relacje o ratunku, jakie w szeregach AL i GL znajdowali Żydzi.
Istnieją archiwalne dokumenty (głównie relacje Żydów, do których strzelali komuniści, a którym w niesłychanie szczęśliwych dla nich okolicznościach udało się uciec. Komuniści wymordowali setki Żydów z czego najwięcej na Lubelszczyźnie.

Generalny obraz PPR jest zatrważający.

Zgodnie z sowieckimi wytycznymi PPR-owcy traktowali sowiecko-niemiecką linię demarkacyjną z 1939 roku jako wyznacznik wschodnich granic przyszłej polskiej republiki.

Po przełomie na froncie wschodnim i zerwaniu przez ZSRR stosunków dyplomatycznych z Polską PPR rozpoczęła przygotowania do budowy stalinowskich ośrodków władzy w Polsce. Penetracja wywiadowcza części struktur Polskiego Państwa Podziemnego miała służyć przygotowaniom do likwidacji odtworzonej w podziemiu legalnej polskiej administracji po zajęciu kraju przez ZSRR.

Od 1943 r., kiedy zwycięstwo ZSRR nad Niemcami nabierało realnych kształtów, rola PPR uległa modyfikacji. Hasła były takie same, ale cel już mniej doraźny, a bardziej strategiczny. Teraz chodziło nie tyle o wsparcie działań Armii Czerwonej, która radziła sobie coraz lepiej, co o biologiczne wyniszczenie Polaków. Są na to dowody w konkretnych dokumentach, które oddają sposób myślenia sowieckiego kierownictwa. Kreml wiedział, że Polacy, katolicy, kompletnie nie pasują do systemu sowieckiego. Dlatego w drugiej połowie lat 30. w ZSRR wymordowano polską mniejszość. Sowieci wiedzieli, że z Polakami będzie kłopot. Że Polacy konspirują, mają swoje Podziemne Państwo, armię, rząd na uchodźstwie w Londynie, że stawią opór na Kresach, a przede wszystkim będą opierać się sowietyzacji. Wtedy Moskwa wzmocniła swoje działania na ziemiach polskich, działając przez PPR, a także przez różne grupy spadochronowe i dywersantów.
Chodziło o to, żeby za pomocą masowych walk partyzanckich, a może nawet wybuch powstania po prostu wykrwawić, wyniszczyć Polaków. To pada wprost w sowieckich dokumentach: niech nie będą się w stanie bronić, kiedy tam przyjdziemy i będziemy wprowadzać komunizm.

W końcu roku 1943 PPR ogłosiła powstanie Krajowej Rady Narodowej (KRN), która rzeczywistego znaczenia nabrała dopiero po zajęciu ziem centralnej Polski przez Armię Czerwoną.
Pod osłoną sił sowieckich KRN, w pełni kontrolowana przez PPR, została przez Stalina ogłoszona „legalnym” organem władzy państwowej. W lipcu 1944 r. wbrew faktom ogłoszono, że utworzony w Moskwie Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego został powołany właśnie przez KRN. Był to właściwy początek budowy nowego systemu władzy w Polsce, opartego o bezwzględną dominację PPR jako realizatora polityki stalinowskiej.

Utrzymywano pełnię gotowości realizacji wszelkich wytycznych Stalina, biorąc pod uwagę model Polski jako republiki wchodzącej wprost w skład ZSRR.
W tajnej korespondencji wewnętrznej z Moskwą władze PPR wciąż deklarowały (również po ogłoszeniu powstania KRN) gotowość do uczestniczenia w budowie nowej republiki sowieckiej.
W. Gomułka pisał 7 marca 1944 roku w liście do odpowiedzialnego za nadzór nad partiami komunistycznymi G. Dymitrowa, że „hasła walki o Polskę demokratyczną pomyślane są przez partię tylko jako hasła taktyczne na okres okupacji niemieckiej, po usunięciu której partia wysunie hasła Polski sowieckiej”.

W latach 1944–1945 pod osłoną militarną i polityczną sowieckich wojsk oraz służb specjalnych zbudowano struktury władzy zdominowane przez PPR.
Terror i represje pozwoliły na pacyfikację społeczeństwa polskiego.
Kontrolowane przez PPR organy bezpieczeństwa publicznego i wojska przy współdziałaniu z jednostkami Armii Czerwonej, NKWD i „Smiersz” dokonały rozprawy ze strukturami polskiego podziemia niepodległościowego.

Efektem prowadzonej przez PPR polityki była tzw. ,,Krwawa Noc Kępińska'' z 19 na 20 października 1945r.

Po sfałszowanych wyborach w styczniu 1947 roku PPR stała się monopolistycznym centrum władzy w Polsce, podporządkowanym władzom Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego. Przystąpiła też do nowej fazy budowy systemu totalitarnego.

W 1948 roku dokonano wchłonięcia koncesjonowanej PPS, już wcześniej podporządkowanej polityce PPR, i ogłoszono powstanie Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej.

http://www.youtube.com/watch?v=rSgKreOuxrE


Z okazji przypadającej w tym roku 68 rocznicy ,,Krwawej Nocy Kępińskiej'', mieszkańcy Kępna będą mieli kolejną niezwykłą okazję do złożenia kwiatów pod tablicami z nazwą ulicy upamiętniającą tę zbrodniczą organizację. Ile jeszcze będzie takich okazji?



źródła
Piotr Gontarczyk „Polska Partia Robotnicza. Droga do władzy 1941–1944”,
http://www.wykop.pl/ramka/1689140/piotr-gontarczyk-o-drodze-do-wladzy-ppr/
http://ipn.gov.pl/najwazniejsze-wiadomosci/informacja-historyczna/polska-partia-robotnicza-ppr

pzdr.

Edytowane przez slawomir wieczorek dnia 18-10-2013 22:04
 
slawomir wieczorek
#5 Drukuj posta
Dodany dnia 02-11-2014 16:27
Użytkownik



Postów: 166
Data rejestracji: 29.06.11

Z Cyklu Kępińscy Bohaterowie

Jan Krasicki

Jan Krasicki urodził się 2 września 1919 r. w Sowlinach pod Limanową. Pochodził z solidnej inteligenckiej rodziny. W 1937 roku ukończył Gimnazjum im. J. Piłsudskiego w Święcianach. Na studiach prawniczych na Uniwersytecie Warszawskim wstąpił do Organizacji Młodzieży Socjalistycznej “Życie”, która pozostawała pod wpływami nielegalnych struktur komunistycznych. Nawiązał pierwsze kontakty z działaczami KPP. Brał udział w kolportażu prasy i w komunistycznych bójkach oraz antyrządowych manifestacjach.

We wrześniu 1939 r. Krasicki wraz z innymi komunistycznymi uciekinierami znalazł się w okupowanym przez Sowietów Lwowie. Jego rachuby na studia na otwartym przez najeźdźców w budynkach Uniwersytetu Jana Kazimierza Uniwersytecie im. Iwana Franko we Lwowie zakończyły się fiaskiem. Po likwidacji Uniwersytetu Jana Kazimierza i powołaniu Uniwersytetu Iwana Franko pracę straciła dotychczasowa polska kadra naukowa oraz wyrzucono prawie wszystkich dotychczasowych polskich studentów, których później dotknęły sowieckie represje.Według relacji znajomych Krasicki był jednak zdeterminowany, aby wykazać się gorliwością (“pozytywnym stosunkiem”) wobec władz sowieckich.
We Lwowie jako “uchodźca” przez jakiś czas nie mógł nawet uzyskać koniecznego zameldowania. Zamieszkał początkowo nielegalnie. Dopiero protekcja komunisty Artura Hajnicza, skądinąd członka komisji opiniującej podania na uniwersytet, otworzyła mu drogę na studia we Lwowie. W dokumentach uczelnianych występował oficjalnie jako “Iwan Krasickij”. Zalegalizował swój pobyt w mieście i otrzymał miejsce w domu studenckim. Stał się znany z agresywnych wystąpień antypolskich. W wieku 20 lat został członkiem Lwowskiego Komitetu Miejskiego Komsomołu. Odpowiadał za pion propagandy. “Nasza gotowość do pracy jest najsłuszniejszym stanowiskiem, jakie możemy zająć” – mówił.

Jedną z najohydniejszych zbrodni popełnionych pod hasłem rozprawy z "polskimi antysemitami" było zamordowanie kilku działaczy studenckich ,,Bratniej Pomocy'' (Bratniaka) na Politechnice Lwowskiej w październiku 1939 roku. Inspiratorem całego mordu był ppłk NKWD, rosyjski Żyd Jusimow, mianowany komisarzem Politechniki.

Zbysław Popławski tak opisał na łamach wrocławskiego periodyku "Semper Fidelis" przebieg okrutnej rozprawy z polskimi działaczami studenckimi:

Październik 1939. "Samorozwiązanie" Bratniej Pomocy Politechniki Lwowskiej:
,,Komisarz Jusimow zorganizował "likwidacyjne zebranie" Bratniej Pomocy („Bratniaka”), które odbyło się w dniach 15 - 20 października 1939 roku.
Większość obecnych na sali stanowili Żydzi i Ukraińcy. Polaków było mało; tzw. likwidacja odbywała się niezgodnie ze statutem, gdyż dokonywali jej nie członkowie. Na sali orkiestra wojskowa NKWD grała marsze; nie wiedziano wówczas, że były to mundury NKWD. Za katedrą zasiadła grupa 6-8 osób, a wśród nich, jako zagajający Żyd rosyjski w skórzanej kurtce i skórzanym kaszkiecie, którego nie zdjął w czasie zebrania. Przedstawił się jako "komisarz Politechniki". Był to właśnie tow. Jusimow, ppłk z zarządu politycznego Armii Czerwonej. Przemawiał po rosyjsku, wykazując, że teraz po upadku "jaśniepańskiej Polski" należy zlikwidować jej nadbudowę między innymi organizacje studenckie powołane do gnębienia ludu pracującego. Za to wszystko, co było, odpowiedzialni są członkowie kierownictwa tej organizacji, którzy znajdują się na sali.
Jako drugi wystąpił Jan Krasicki, już wtedy II sekretarz Miejskiej Organizacji Komsomołu. Odegrał on tutaj rolę prowokatora do zaplanowanego ludobójstwa. Z przemówienia tego charakterystyczny był fragment, gdy Krasicki, omawiając działalność antysemicką i prześladowanie Żydów, użył słowa "Żyd". Wówczas komisarz Jusimow zerwał się oburzony, wykrzykując po rosyjsku, że nie wolno (nielzia) używać słowa "Żyd", bo to jest słowo obraźliwe, tylko należy używać słowa "Jewriej". Krasicki usiłował wytłumaczyć, że w języku polskim nie ma słowa "Jewriej", tylko słowo "Żyd". Gdy Krasicki ponownie użył słowa "Żyd", komisarz znów zerwał się z miejsca, zwymyślał go grożąc pięścią i nakazując używać słowa "Jewriej". Słowo "Żyd" w tym czasie oznaczało w języku rosyjskim syjonistę, a więc faszystę. Po chwili Krasicki przemawiał dalej, używając teraz nowego słowa z języka polskiego - "Izraelita", co już nie wzbudziło protestów. Następni mówcy - komuniści żydowscy - stwierdzili, że na sali są obecni działacze organizacji antysemickich. Komisarz polecił ich wskazać. Wyciągnięci przemocą z miejsc i bici, doprowadzeni zostali do mównicy, aby się tłumaczyli. Tam zostali znowu pobici i skopani, wreszcie wywleczeni przez członków orkiestry w mundurach na korytarz. W czasie, gdy orkiestra znów grała, słychać było wyraźnie strzały na korytarzu. Po zebraniu otworzono drzwi sali; wszyscy musieli przechodzić przez korytarz, a tam za ławkami w kałużach krwi leżeli zamordowani, wyprowadzeni uprzednio studenci.''


Oto nazwiska ofiar, które udało się ustalić:
-Ludwik Płaczek, stud. IV roku, członek Korporacji "Scythia";
-Jan Płończak, stud. III roku, członek wydziału "Bratniaka", również należący do korporacji "Scythia";
-Henryk Różakolski, stud. IV roku, pochodzący z Wielkopolski (por. Z. Popławski Represje okupantów na Politechnice Lwowskiej (1939-1945), "Semper Fidelis", 1991, nr 4, s. 3-4).

Mark Paul porównał atmosferę zgromadzenia, które faktycznie "skazało" studentów na śmierć, do atmosfery niektórych wieców w nazistowskich Niemczech (M. Paul Jewish-Polish Relations in Soviet-Occupied Eastern Poland, 1939-1941, publikowany w książce The Story of Two Shtetls, Brańsk and Ejszyszki, Toronto-Chicago 1998).

Jan Krasicki szybko został wyróżniającym się aktywistą. Władze to doceniły: został przewodniczącym oddziału Związku Zawodowego Studentów i Pracowników Naukowych na wydziale prawa. W 1940 roku protektor Krasickiego Hajnicz oraz Maria Kich i Maria Solak stali się pierwszymi “byłymi obywatelami RP” przyjętymi do Komsomołu, czyli Wszechzwiązkowego Leninowskiego Komunistycznego Związku Młodzieży. Krasickiego wciąż jeszcze nie uznawano za godnego tego “zaszczytu”. Podszedł do sprawy ze zrozumieniem, tłumacząc to sobie koniecznością wychowania sowieckiej młodzieży “w duchu czujności”. Dopiero jesienią 1940 roku uznano, że Krasicki swoją postawą daje gwarancje wierności sowieckiej władzy – jego kolejna prośba o przyjęcie do Komsomołu została rozpatrzona pozytywnie. Otrzymał też stypendium.
Wszystko to działo się w czasie nasilających się wymierzonych przede wszystkim w obywateli RP sowieckich represji i wywózek tysięcy ludzi na wschód. We Lwowie znikali z ulic ludzie, pustoszało coraz więcej mieszkań po deportowanych i zamordowanych.
Już jako “komsomolec” Krasicki w grudniu 1940 r. wygłosił referat na spotkaniu pisarzy ukraińskich. Mówił jak prawdziwy “człowiek sowiecki”: “Myśmy tutaj przyszli z pieśnią. Radosna pieśń nieprzerwanie dźwięczy w naszym starym mieście, nieprzerwanie dźwięczy w naszych młodych sercach; widzę radosnych ludzi, którzy przedtem chodzili smutni i chmurni, zdławieni niewolą nędzy, nacjonalistycznego ucisku i bezprawia”. Dodawał zaraz potem: “Budujemy nowy świat. To najważniejsza praca”.

Wiosną 1941 r. zorganizowano spotkanie lwowskich studentów z Nikitą Chruszczowem, ówczesnym I sekretarzem KC KP Ukrainy. Krasickiego, już jako znanego komsomolskiego aktywistę, spotkało wyróżnienie – uczyniono go członkiem delegacji, która dostąpiła “zaszczytu” osobistego spotkania z I sekretarzem.

Wkrótce jego kariera przyspieszyła. Został II sekretarzem Komitetu Miejskiego Komsomołu we Lwowie. Doceniono jego talenty: powierzono mu kierowanie miejską propagandą.

Wierzył w potęgę ZSRS i geniusz Stalina. Pisał do gazet, wyrażając przywiązanie do nowej “sowieckiej ojczyzny”

Jeszcze 13 czerwca 1941 r. w “Leninowskiej Młodzieży” pisał o tym, że “główne zadanie komsomolskich aktywistów” to tak organizować pracę, naukę i wypoczynek młodzieży, “aby wykształcić z niej oddanych obywateli socjalistycznej ojczyzny”. Jak wspominała jego koleżanka ze studiów, “był to chyba najbardziej zapracowany działacz młodzieżowy. [...] Z jego inicjatywy zaczęliśmy organizować koła komsomolskie w zakładach pracy, które jeszcze nie miały organizacji. Janek urządzał odprawy dla agitatorów i wykładowców, którzy mieli pójść do zakładów pracy, uczył, jak prowadzić pracę propagandową i oświatową”. Osobiście uczestniczył w uroczystościach i propagandowych wiecach. Sam stał się bohaterem sowieckich reportaży propagandowych we lwowskiej prasie i w radiu.

Po wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej w czerwcu 1941 r. był pod szczególną ochroną służb sowieckich.
Młody, sprawdzony aktywista był doskonałym kandydatem do realizacji zadań specjalnych na tyłach wroga.
Dlatego bezpiecznie ewakuowano go na wschód wraz z władzami lwowskiego Komsomołu.

W Moskwie został wytypowany do grupy Polaków, którzy mieli zostać przerzuceni do Polski w celu realizacji zadań dywersyjnych.

Po przeszkoleniach służb specjalnych, zakamuflowanych jako Szkoła Kominternowska, mieszcząca się w m. Puszkino i w Kuszarenkowie nad Ufą, włączono go do tzw. drugiej grupy inicjatywnej, która po przerzuceniu do kraju 20 maja 1942 r. zasiliła kierownicze kadry komunistycznej konspiracji – w ramach Polskiej Partii Robotniczej i tworzonej wraz z nią Gwardii Ludowej.
Od czerwca 1942 r. do marca 1943 r. był kierownikiem łączności radiowej KC PPR z Moskwą oraz członkiem bojówki specjalnej, podległej władzom partii. Brał udział w różnego rodzaju akcjach zbrojnych GL, w tym w akcji na Komunalną Kasę Oszczędności w Warszawie 30 listopada 1942 r., w której zdobyto olbrzymie fundusze na działalność konspiracyjną i propagandową. Zajmował się również indoktrynacją ideologiczną – szkoleniem politycznym i wojskowym młodych członków GL.

Był człowiekiem szczególnego zaufania grupy wewnątrzpartyjnych spiskowców z Pawłem (Pinkusem) Finderem i Małgorzatą Fornalską na czele. W grudniu 1942 r. Krasicki wraz z Mieczysławem (Mordechajem) Hejmanem dokonał zabójstwa Mołojca, wówczas faktycznego przywódcy PPR. Dzięki temu władzę w partii objął Finder, skądinąd przerzucony pod Warszawę z Moskwy w tej samej ekipie dywersyjnej co Nowotko i Mołojec.

Kiedy PPR ogłosiła w lipcu 1943 r. powstanie Związku Walki Młodych, Krasicki formalnie był zaliczany do grupki osób występujących jako władze ZWM. W rzeczywistości w latach okupacji niemieckiej ZWM był przede wszystkim formułą propagandową – w gruncie rzeczy nieformalną i nieliczną grupką młodych członków bojówek i oddziałów PPR, redagującą od lutego 1943 r. propagandowe pismo konspiracyjne “Walka Młodych”, skupiającą ludzi jedynie z Warszawy i okolic. Realne struktury ZWM, jako partyjnej “młodzieżówki” PPR, zaczęto tworzyć dopiero w 1945 roku.
Propagandowo głoszono, że pierwszą przewodniczącą ZWM była Hanka Sawicka (Hanna Szapiro), która z ramienia PPR odpowiadała za redakcję “Walki Młodych”.
Krasicki został oficjalnie jej następcą (po jej śmierci w marcu 1943 r.): od tej pory był redaktorem naczelnym pisma i “na papierze” także “przewodniczącym ZWM”.

Pozostawał jednym z najbardziej zaufanych ludzi kierownictwa komunistycznej konspiracji. Wykonywał różnego rodzaju zadania specjalne. Między innymi latem 1943 r. na polecenie zwierzchników osobiście eskortował do Warszawy Bolesława Bieruta, wówczas zakonspirowanego członka sowieckiej siatki dywersji w Mińsku na Białorusi.
Nie doczekał budowy polskiego modelu stalinizmu.
2 września 1943 r. został aresztowany przez Niemców. Zginął podczas próby ucieczki.

W okresie PRL z reguły prezentowano jego zafałszowany życiorys. Nie eksponowano działalności na rzecz ZSRS i prawdziwego charakteru aktywności w propagowaniu kultu Stalina i stalinizmu w latach 1939-1941. Niedopuszczalne było wspominanie o tym, że Krasicki robił karierę polityczną w czasie krwawych represji i masowych deportacji ludności polskiej z ziem wschodnich.
W powszechnym obiegu propagandy nie eksponowano także jego bezpośredniego udziału w zabójstwie Mołojca. Zarówno kulisy śmierci Nowotki oraz rozprawy z Mołojcem, jak i sam fakt udziału “Kazika” w “mokrej robocie” we własnych szeregach uznawano za temat niewygodny.


Źródła:
http://ipn.gov.pl/najwazniejsze-wiadomosci/informacja-historyczna/jan-krasicki-19191943
http://www.radiomaryja.pl/bez-kategorii/jan-krasicki-kazik-budujemy-nowy-swiat/
http://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Janek-Krasicki-z-cokolu-spadl-n23950.html

s
 
slawomir wieczorek
#6 Drukuj posta
Dodany dnia 03-11-2014 20:26
Użytkownik



Postów: 166
Data rejestracji: 29.06.11

Czy któryś z kandydatów na burmistrza Kępna ma w swoim programie zaprzestanie czczenia antypolskich bohaterów?
 
slawomir wieczorek
#7 Drukuj posta
Dodany dnia 10-11-2014 23:58
Użytkownik



Postów: 166
Data rejestracji: 29.06.11

Z cyklu ,,Kępińscy Bohaterowie''

Narodowe Święto Niepodległości, Narodowe Święto Odrodzenia, Manifest Lipcowy a wybory samorządowe.

Narodowe Święto Odrodzenia Polski to najważniejsze święto państwowe Polski Ludowej.
Ustanowione zostało na pamiątkę podpisania Manifestu Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego w 1944r. Zaststąpiło ono obchodzone przed II wojną światową Święto Niepodległości obchodzone 11 listopada.
Tego dnia w roku 1918r. traktatem w Compiegne zakończyła się I wojna światowa a utworzona przez Niemców w okupowanej Polsce Rada Regencyjna powierzyła Józefowi Piłsudskiemu (który dzień wcześniej wrócił z niemieckiego więzienia) władzę wojskową. Datę tę przyjmuje się za dzień odzyskania niepodległości po 123 latach niewoli.

Decyzją Sejmu w roku 1990 dzień 11 listopada ustanowiono Narodowym Świętem Niepodległości, które zastąpiło Narodowe Święto Odrodzenia Polski obchodzone 22 lipca.

Zajmijmy się jednak Manifestem Lipcowym, którego imieniem obdarzono w Kępnie jedną z ulic.
Dzień 11 listopada póki co, nie znalazł uznania włodarzy naszego miasta na przestrzeni ostatnich 24 lat.

Pierwsze posiedzenie powołanego z inicjatywy Sowietów PKWN odbyło się 22 lipca 1944r. w jednej z kamienic przy ulicy Piszcznej w Moskwie. Wtedy komitet zatwierdził dostarczony mu przez ludzi Stalina tekst odezwy do narodu polskiego. Tekst manifestu wskazywał jednak, że wydano go nie w Moskwie lecz w położonym na Lubelszczyźnie Chełmie. Jeszcze tego samego dnia manifest ogłosiło Radio Moskwa nadając audycję w j. rosyjskim i polskim. Następnego dnia w jednej z moskiewskich drukarń zaczęto druk trzyszpaltowego dokumentu. W tych dniach podpisano jeszcze porozumienia dotyczące uznania przez polskie władze przejęcia jurysdykcji przez Armię Czerwoną na zajmowanych polskich obszarach (co dawało sowietom prawo zwalczania AK) oraz porozumienia dotyczącego uznania granicy wzdłuż linii Curzona, co oznaczało zrzeczenie się przez Polskę wschodnich terenów. Oczywiście tych uzgodnień nie ogłoszono w manifeście.

Dopiero 27 lipca członkowie PKWN drogą lotniczą zostali przerzuceni do Chełma, gdzie rzekomo miał powstać PKWN. Tajemnicę tego kłamstwa złamał sam Edward Osóbka Morawski (członek PKWN) na początku lat 80. Pisał:

,,My podajemy, że PKWN powstał w Chełmie i że 22 lipca tam drukowaliśmy Manifest. To takie małe, niewinne kłamstwo. Chodziło o to, żeby ładnie wyglądało, że to na polskiej ziemi powstał Manifest i PKWN. Nawet co roku pokazują drukarnię i drukarza, a ja się śmieję w kułak. Najlepszy dowód, że w tym pierwszym Manifeście popełniony jest błąd. I w moim nazwisku jest zwykłe ,,u'', bowiem w rosyjskiej pisowni nie istnieje ,,ó''. Ten pierwszy Manifest drukował drukarz sowiecki.''

Treść manifestu każdy może łatwo znaleźć dlatego nie będę go przytaczał. Manifest był wielką mistyfikacją i oszustwem. W manifeście deklarowano, że przywrócone zostaną wszelkie swobody demokratyczne, z jednoczesnym zastrzeżeniem, że nie będą one mogły służyć ,,wrogom demokracji''.
Przewidywano przejście majątku państwowego pod tymczasowy zarząd państwowy i ,,w miarę uregulowania stosunków gospodarczych'' zwrot przedsiebiorstw właścicielom. W manifeście zawarto wiele zapisów, które można by umieścić w jakimkolwiek dokumencie z czasów przedwojennej Polski. Nie pada ani raz słowo socjalizm lub komunizm. Nie było mowy o nacjonalizacji czy kolektywizacji w jakiejkolwiek postaci. Postulowano program, pod którym mogłaby się podpisać większość przedwojennych partii politycznych.

Program manifestu został oczywiście celowo w ten sposób skalibrowany a jego zapisy nigdy nie zostały dotrzymane.

W skład PKWN wchodziły osoby mające kryminalną przeszłość w przedwojennej Polsce, mający na sumieniu malwersacje finansowe, terroryzm oraz zaangażowanie w KPP.

Z perspektywy Stalina należało stworzyć jak najwięcej pozorów demokratyczności całego procesu stworzenia nowej władzy w Polsce i jej politycznego programu. Właśnie dlatego jego ludzie wiele razy zmieniali treść manifestu, zanim ostatecznie zaakceptował go sam dyktator. Zresztą nawet po jego ,,uchwaleniu'' przez PKWN w kamienicy przy ul. Puszcznej w Moskwie nanoszono jeszcze ostatnie poprawki, nim wreszcie manifest powieliła moskiewska drukarnia.

Na ile skuteczne były działania Stalina świadczy nazwa jednej z ulic Kępna. Treść manifestu zawładnęła sercami mieszkańców naszego miasta na czele z jego włodarzami ze wszystkich opcji politycznych na przestrzeni ostatnich 24 lat.

Myślę, że w przedzień wyborów samorządowych, byli, aktualni oraz przyszli włodarze miasta będą uroczyście uczestniczyć w obchodach Narodowego Święta Niepodległości. Czy ci patriotycznie nastawieni kandydaci nie widzą w tym braku intelektualnej uczciwości oraz braku elementarnej przyzwoitości?

Wszak to przygotowany na Kremlu Manifest PKWN będący dla polskich komunistów prawdziwą biblią i fundamentem nowego ustroju jest w Kępnie czczony w nazwie jednej z ulic ku ich pełnej akceptacji od ponad 24 lat...
 
bonobo
#8 Drukuj posta
Dodany dnia 11-11-2014 12:13
Awatar

Użytkownik



Postów: 79
Data rejestracji: 09.09.10

A ja jak zwykle troche przekornie by sprowokować ... .
Kolego Slawomirze ,móglbyś podać swoją definicje ,,uczciwości intelektualnej" i określic kiedy i w jakich okolicznościach rozeszła ci się ona z uczciwością zwyczajną? Bo my tu na wsi to bardziej żyjemy według uczciwości zwykłej,nawet nie tej zdefiniowanej przeż kościół.raczej wedle definicji babci Talarowej z Sierpuchowa (Żyj tak by nikt przez ciebie nie płakał.)
Oczywiscie nie dyskutuje z podanymi przez Ciebie faktami bo te dzis są dobrze znane i potwierdzone.(chociaz co do ,,prawdy Morawskiego''... w alfabecie rosyjskim nie wystepuje jeszcze dwadziescia kilka liter,, polskich'' a jednak ten biedny ruski drukarz jakos sklecil wole Stalina... pewnie na ,,trofiejnej'' niemieckiej maszynie Koeniga) Czlowiek radziecki potrafi! Wink
Dlaczego te nazwy ulic jeszcze istnieją? Bo my społeczenstwo mamy to głeboko w du..e jak one sie nazywają.
Mogą sie nazywać ,,Piąta ulica" , Dziesiąta przecznica" jak w w Nowym Jorku.
Nazwy ulic nie znacza już dla nas nic, nie maja emocjonalnej wartości.Utożsamiamy je tylko z kolejnymi rządami naszego kraju.Rządami dyktatora Piłsudskiego,rządami komunistów,rządami styropianowych.To wlasnie rzadzacy przed i po 1945 i po 1989 roku zafundowali nam taka swiadomosc narodowa wobec wlasnego kraju ...tylko oni są za to odpowiedzialni --nie narod nie ludzie ...Po 1945 roku mamy w Polsce dobrze umocowany system zlodziejskiego (komunistycznego?) panstwa w sensie aparatu sprawowania wladzy ...to panstwo ma monopol na zlodziejstwo .kradziez , przestepstwa polityczne... i uchodzi to wladzy bezkarnie....Jak na to wszystko moze reagowac narod?? Bardzo prosto i uczciwie...to znaczy rezygnujac z uczestniczenia w zyciu politycznym panstwa,ba nawet moze publicznym ...bo kto rozsadny bedzie sobie rece brudzić zyciem politycznym w Polsce ba,nawet wyborami samorządowymi.
Czy politycy to emanacja społeczeństwa ,czy sa tacy jacy my jesteśmy? Czy wlodarze naszego miasta to wg. Ciebie hipokryci.Miasta pełne afiszy wyborczych Afiszować się i afirmować swoim wizerunkiem instytucje takiej władzy jest trudne do wytłumaczenia. Albo ci ludzie nie mają wstydu, albo ich wiedza o partii (no bo prawie zawsze stoi za nimi jaka partia), z której kandydują jest na poziomie dziecka, albo też, co wydaje się najbardziej prawdopodobne, osobiste ambicje biją na głowę zwykłą, ludzką przyzwoitość.Czy to wszystko to uczciwośc? I jaka? Wink

PS. O bydle w Warszawce w tym roku nie napisze bo moje krowy stanowczo protestuja przeciwko takim porownaniom i zagrozily wstrzymaniem dostaw mleka. Wink A dywersyfikacji dotaw nie ma... .

Edytowane przez bonobo dnia 11-11-2014 16:13
 
slawomir wieczorek
#9 Drukuj posta
Dodany dnia 11-11-2014 18:56
Użytkownik



Postów: 166
Data rejestracji: 29.06.11

Bonobo, na Ciebie można zawsze liczyć...

Uczciwość intelektualna nie rozmija się z uczciwością. To pewien rodzaj uczciwości. Jest to uczciwość wobec samego siebie. Jest to spójność poglądów i działań (lub zaniechania działań). Przeciwieństwem uczciwości intelektualnej jest intelektualna hipokryzja. Trudno ją dostrzec u siebie, bo tak już został człowiek skonstruowany, że posiada nieograniczone umiejętności logicznego uzasadnienia owej nieuczciwości. Jednak u jej źródeł jest za każdym razem komformizm i własne dobro. Tym dobrem może być np. głos wyborcy. Dla jego zyskania kandydaci na włodarzy są skłonni zawiesić własną uczciwość intelektualną. Wolą zostać wybranym niż narazić się na odrzucenie będące wynikiem intelektualnej uczciwości. Przykładem intelektualnej nieuczciwości jest np. składanie kwiatów pod tablicą upamietniającą pomordowanych w ,,Krwawą Noc Kępińską'' z jednoczesną akceptacją istnienia w mieście ulicy PPR, której członkowie dokonali tego mordu. Inny przykład to uczestnictwo w uroczyściach Narodowego Święta Niepodległości z jednoczesną akceptacją istnienia w mieście ulicy Manifestu Lipcowego, będącego zaprzeczeniem niepodległości.

Nie podzielam Twojej opinii, że nam jako społeczeństwu obojętne jest, jak nazywają się ulice w mieście. Mi nie jest to obojętne. Nie zamierzam jednak w tym momencie wchodzić w dyskusję na ten temat, bo zaraz zaczną się wyliczanki ile kosztowałaby wymiana dowodów osobistych. Powiem tylko, że kosztowało to o wiele więcej niż na pierwszy rzut oka może to wyglądać. Kosztowało to życie dziesiątek tysięcy patriotów, którzy nie przeliczali brzęczących drobniaków na wysokość słupków społecznego poparcia.

Zahaczyłeś temat wyborów, to chyba czas zacząć kampanię Wink. Administracja myślała nad tą kwestią, ale chyba nic nie uradziła to podejmę ten temat w tym miejscu usmiech.

Przejrzałem programy wyborcze kandydatów na burmistrza. W zasadzie wszyscy kandydaci mogliby tymi programami pozamieniać się i nikt by tego nie zauważył.
Padają hasła - basen, ścieżki rowerowe, siłownie na powietrzu, wodociągi, drogi, chodniki, przedszkola itd.
W programach są umizgi wobec przedszkolaków, przedsiębiorców, pracowników, matek, ojców.

Nie namierzyłem jednak nikogo, kto w swoim programie napisałby po prostu - będę uczciwy.

,,Będę uczciwy wobec wyborców i wobec samego siebie. Jeżeli mnie wybierzecie nie będę kierował się słupkami poparcia tylko zwykłą uczciwością, nawet, jeżeli będzie to oznaczało brak akceptacji ze strony większości. Nawet jeżeli będę podejmował działania niepopularne. Ale obiecuję, że będę działał zgodne z tym, co czuję, w co wierzę i o czym teraz mówię otwarcie. Jeżeli uznacie, że moje konkretne propozycje są nie do przyjęcia - trudno. Zajmę się czymś innym.''

Wszystkie programy i działania kandydatów opierają się na dwóch filarach - obietnice i podważanie rywali.
Te programy to są techniczne teksty bez duszy. Może jestem w swych oczekiwaniach zbyt wymagający i naiwny.
Nikt mnie jednak nie przekonał do swojego programu i bliski jestem Bonobo Twojej postawy - zignorowania wyborów.

Trochę się rozpisałem, ale czuję się zniechęcony naszą kampanią wyborczą. To wzajemne rozliczanie się kandydatów i wyliczanie kilometrów rurociągów które się położy za swoej kadencji jest smutne.
Budowanie autorytetu na podważaniu kwalifikacji i dobrych intencji politycznego rywala jest niesmaczne.

W tej kampanii nikt w sposób znaczący nie wyróżnia się. Wbrew hasłom na plakatach - wszyscy obiecują.
Kompetencje, wiedza, umiejętności i sprawność w podejmowanych działaniach są istotne. Może nawet najważniejsze. Niewiele jednak znaczą bez zaakcentowania podstawowych wartości, takich jak np. uczciwość czy patriotyzm. Czy kandydaci na włodarzy naszego miasta mogą o sobie powiedzieć że są uczciwi? Czy byli i będą uczciwi wobec samych siebie?

P.S. W programie jednego z kandydatów znalazłem obietnicę remontu synagogi. Była to jedyna rzecz, która zwróciła moją uwagę. Uśmiech mój wzbudziły natomiast występujące w programach różnych kandydatów pomysły powołania różnego rodzaju rad. Czy do zarządzania miastem nie wystarczy wybrana demokratycznie rada gminy czy powiatu? Wydaje mi się, że obecnie funkcjonujące mechanizmy samorządowe opisane w konstytucji są w zupełności wystarczające. Wystarczy, żeby sprawnie i prawidłowo działały. Dodatkowe rady (młodzieżowe, emerytów, filatestów, wędkarzy czy jeszcze inne) niczego nie zmienią bo nie mają prawnego umocowania. Nawet jeżeli powstaną to będzie to czysta fasada za którą będzie pustka. Ot, takie rady do pogadania, a my i tak swoje zrobimy...

W programach kandydatów jest jednak pewne nowum w stosunku do poprzednich wyborów. Warto zapamiętać nowe wyrażenie - budżet obywatelski. Co prawda nie wiadomo co to jest, ale jest to chyba coś fajnego bo robi w programach chyba wszystkich kandydatów furorę i w ,,innych gminach też to mają''. To kolejny przykład powielania kompetencji. Sposób podziału budżetu i kto tego podziału dokonuje prawo określa jednoznacznie. Widać jednak, że rada gminy jest nie dość obywatelska i mechanizmy demokracji zawodzą, skoro istnieje potrzeba wydzielenia jakiegoś budżetu obywatelskiego. Pytanie: Czy pozostała część budżetu będzie nieobywatelska?
 
kempen
#10 Drukuj posta
Dodany dnia 11-11-2014 20:20
Awatar

Administrator



Postów: 645
Data rejestracji: 29.06.10

Kontynuując przedwyborcze nawiązania - nasunęło mi się takowie: Nie widziałem ani jednego banneru, plakatu czy ogłoszenia na którym ktoś namalował by na oczach kandydata Tryzub, radziecką gwiazdę, czeskiego dwuogoniastego lwa czy niemieckiego orła. Nie widziałem nawet swastyk narysowanych na bannerach, ale za to często widuję Gwiazdy Dawida i dopiski "Żyd". Jaki to ma związek z tą częścią forum? Taki, że ktoś tu pisze o "intelektualnej uczciwości". Osobiście uważam, że uczciwość jest tylko jedna ale czy będąc "intelektualnie uczciwym" nie należałoby w końcu przyznać, że problem antysemityzmu w Polsce istnieje? Czy nie należałoby przyznać, po prostu, że w naszym społeczeństwie drzemie ten antysemityzm? Zdziwiłbym się, gdybyś Sławomirze przyznał mi rację, to chyba nie w Twoim stylu. Pozdrawiam serdecznie nie mogąc doczekać się kolejnego spotkania w realu.

"Bez jakiegokolwiek wątpienia to właśnie Polskość jest najsmaczniejszą z potraw, problem polega na tym, że jest bardzo często niewłaściwie przyrządzana."
 
slawomir wieczorek
#11 Drukuj posta
Dodany dnia 11-11-2014 21:28
Użytkownik



Postów: 166
Data rejestracji: 29.06.11

To prawda, że warto jakieś piwo zorganizować w realu usmiech. Jeśli chodzi o kwestię antysemityzmu to różnica w naszych poglądach jest taka, że ja dostrzegam postawy antysemickie ale nie uważam ich za reprezentatywne dla jakiejś ogromnej części społeczeństwa. Ty widzisz to w innych proporcjach. Może jestem mało spostrzegawczy, ale nie zauważyłem na afiszach w Kępnie bazgrołów w postaci Gwiazdy Dawida, ale nie wykluczam, że mogą mieć miejsce takie incydenty. Jeżeli spotkałoby to kandydata, który w swoim programie uwzględnił remont synagogi, to jestem skłonny iść na wybory i poprzeć właśnie jego usmiech.
Kempen, nie wiem, czy śledzisz kwestię antysemityzmu w Europie. Nasz kraj na tle Francji, Belgii czy nawet Niemiec jest oazą spokoju. Antysemickie wystąpienia a nawet ataki na Żydów są na porządku dziennym w Europie Zachodniej. O tym się głośno nie mówi, żeby nie budzić demonów. W ostatnim czasie (od zaostrzenia sytuacji w Izraelu i Palestynie) Francję opuściło kilka tysięcy Żydów. Dlaczego? Bo są fizycznie zagrożeni. Zdaję sobie sprawę, że zło, które dzieje się u sąsiada nie usprawiedliwia własnego zła. Ale warto znać proporcje. W Polsce niukt nie pobił żadnego Żyda, czego nie można powiedzieć o innych krajach europejskich. Dlatego byłbym ostrożny w takim samobiczowaniu się. To nie jest tylko moje zdanie. zamieszczam link do aretykułu, który o tym mówi:
http://www.tvn24.pl/kultura-styl,8/swiatowe-media-polska-bardziej-przyjazna-zydom-niz-inne-kraje-europy-zachodniej,482146.html

"Żydzi są bici na ulicach w Niemczech, Francji czy Skandynawii, gdzie synagogi są palone, tu nie ma żadnej z tych rzeczy. Myślę, że teraz bezpieczniej chodzić po Warszawie w jarmułce niż w niektórych dzielnicach Paryża" - mówi Piotr Kadlcik, wiceprezes Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Warszawie

Pozdrawiam

Edytowane przez slawomir wieczorek dnia 11-11-2014 21:30
 
bonobo
#12 Drukuj posta
Dodany dnia 19-11-2014 13:39
Awatar

Użytkownik



Postów: 79
Data rejestracji: 09.09.10

Mialem jeszcze troche prowokowac ale po aferze z panstwową(?) komisją wyborczą mam niesmak... .A po obejrzeniu zdjec i zyciorysow czlonkow chce mi sie rzygać.Kolego Slawomirze,od 89 r. rozpizdziliscie panstwo polskie.Zniszczyliscie mi ojczyzne PRL,ktora w porownaniu z tym co sie teraz dzieje byla panstwem prawa i porzadku.Nieudaczniki ,nie umiecie przez 25 lat nic zrobic,utworzyc porzadnego rzadu,stworzyc panstwa ladu i przyszlosci to po co rozwaliliscie stary ład?
Oszukaliscie wszystkich,Oprocz kilku kosciolów nie zbudowaliscie przez te lata nic.A jezeli cos widać w duzych miastach to jest to dzieku kapitalowi zagranicznemu.
Potraficie tylko odmieniac slowo demokracja na wszystkie sposoby.

http://wiadomosci.onet.pl/kraj/kim-sa-czlonkowie-panstwowej-komisji-wyborczej/njlcm

Edytowane przez bonobo dnia 19-11-2014 14:18
 
slawomir wieczorek
#13 Drukuj posta
Dodany dnia 20-11-2014 00:53
Użytkownik



Postów: 166
Data rejestracji: 29.06.11

Kolego Dariuszu, żale skierowałeś pod niewłaściwy adres. Nigdy nie głosowałem na obecnie rządzących których postrzegam jako kontynuatorów radosnej twórczości PRL. Jestem zadowolony, że nie poszedłem na tzw. wybory i nie uczestniczyłem w zorganizowanej przez ,,nasz'' rząd szopce. Ja po prostu uwierzyłem naszemu ministrowi, że Polska istnieje tylko teoretycznie oraz że ogólnie to jest ,,kij, zupa i kamieni kupa''. Dla Twojego pocieszenia - lemingów w Polsce jednak nie brakuje i niewykluczone, że dalej będzie to samo. Zakochanych w rządzące obecnie partie i wierzących że jest cacy wciąż jest w naszym otoczeniu sporo. Przygotuj się zatem psychicznie na dalsze tortury. usmiech.

P.S. Nie zamierzam czytać o członkach, którzy wyglądają mi na towarzyszy.

Edytowane przez slawomir wieczorek dnia 20-11-2014 00:54
 
bonobo
#14 Drukuj posta
Dodany dnia 20-11-2014 09:08
Awatar

Użytkownik



Postów: 79
Data rejestracji: 09.09.10

Wink Sławomirze te twarze to nawet nie twarze towarzyszy,raczej twarze instytucji okrytej ponurą sławą a mającej dbac o bezpieczenstwo PRL-u.No w kazdym razie nie są to twarze szczęśliwych ludzi z zielonej wyspy Herr Tuska... .
Musze ostrożniej podchodzic do oceny ludzi po wypowiedzianych słowach.
Gdy Drzewiecki powiedział że Polska to dziki kraj byłem wsciekły,od kilku miesięcy musze przyznać mu racje. To samo z ze słowami Sienkiewicza że Polska istnieje tylko teoretycznie.
Ja nie chodze na wybory od czasu Upadku mojej ojczyzny,będzie już ze dwadzieścia kilka lat.I przynajmniej jak oglądam zdjęcia to jestem na nich uśmiechniety.A uśmiechnieci ludzie na fotografiach to ponoć szczęśliwi ludzie... .
Czyli Sławku,głowa do góry! Jest świetnie ! Choć nie beznadziejnie. Tym bardziej że wkrótce powinno być lepiej !. Wink
A skoro juz po wyborach to zabieramy sie do pracy.Wpadła mi w rece praca Gottfrieda Kornecka z 1898 roku ,,Historia kepinskich szkół wyższych lata 1837-1865" z tekstami przemówien rektorów na rozpoczęcie i zakonczenie roku.Fajna sprawa niestety napisane jest gotycką fraktura więc idzie mi jak przysłowiowa krew z nosa... .Ale jakoś przetłumacze. Ksiązke ,,Wspomnienia Kepna" mam już prawie przetłumaczoną . Jednak historia jest ciekawsza od tego co się dzieje u nas.I mniej boli ... .

PS. Sławek ,Twój prezydent Komorowski(ten któremu nadałeś tu na socjum szlachectwo)powiedział : "nie ma żadnych powodów, aby kwestionować uczciwość wyborów", zaś próba odwołania PKW to "szaleństwo", bowiem jej członkowie są "gwarantami bezstronności i uczciwości".

Jak ludzie uczciwość zaczynają dzielić na różne jej rodzaje zaczynam być podejżliwy... . Wink

Edytowane przez bonobo dnia 20-11-2014 10:57
 
slawomir wieczorek
#15 Drukuj posta
Dodany dnia 20-11-2014 17:46
Użytkownik



Postów: 166
Data rejestracji: 29.06.11

Darek, czy Ty testujesz moje preferencje polityczne? Muszę Cię znów rozczarować. Przecież wiesz, że jestem ksenofobicznym katolem głosującym zawsze na nietolerancyjną prawicę czyhającą na wolność i demokrację.
A co do szlachectwa naszego prezydenta. To nie ja je przyznałem jego przodkom. Kto wie, może to szlachectwo było tak załatwione jak tytuł hrabiowski? Tego już pewnie nigdy się nie dowiemy.
Ale przyznaję Ci rację - lepiej zajmijmy się innymi sprawami usmiech. Czekam na Twoje tłumaczenia niemieckich opracowań. usmiech.

 
slawomir wieczorek
#16 Drukuj posta
Dodany dnia 21-02-2015 14:22
Użytkownik



Postów: 166
Data rejestracji: 29.06.11

Czy osoby przeciwne zmianom nazw ulic mogą uzasadnić swoje stanowisko? Jakie są argumenty za utrzymaniem dotychczasowych nazw? Pytanie to nie jest kierowane do tych, którym jest to obojętne ani do tych, którzy argumentują to kosztami.
 
Viggen
#17 Drukuj posta
Dodany dnia 22-02-2015 11:34
Awatar

Początkujący użytkownik



Postów: 37
Data rejestracji: 20.06.13

W sumie nic mi do tego, jako że na mnie osobiście sprawa nie dotyka - to nie ja będę wydawał kasę na nowe prawa jazdy, paszporty czy inne KRS-y. Jednak, tak z czystej ciekawości jakież to straszne relikty PRL-u straszą na tabliczkach? Bo za bardzo nie widzę. Janek Krasicki, ZWM, Manifestu Lipcowego, PPR czy GL to osoby, miejsca, daty i organizacje w jakiś sposób znaczące dla historii Polski. I choć milej mieszkać przy ulicy Słonecznej niż Lenino to z czystego sentymentu (i własnej kieszeni) bym sobie odpuścił. I jeszcze jedno - jak przyjeżdżam do Kępna to wiem gdzie co jest, a po zmianie.... niby nic, a irytuje.

Though I Fly Through the Valley of Death ..I Shall Fear No Evil. For I am at 80,000 Feet and Climbing
 
Przejdź do forum:
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Ankieta
Czy w powiecie kępińskim istnieje problem spalania śmieci?

Tak, spalanie śmieci to poważny problem
Tak, spalanie śmieci to poważny problem
88% [53 głosów]

Spalanie śmieci ma miejsce, ale nie uważam tego za istotny problem
Spalanie śmieci ma miejsce, ale nie uważam tego za istotny problem
5% [3 głosów]

Nie, taki problem nie istnieje
Nie, taki problem nie istnieje
7% [4 głosów]

Ogółem głosów: 60
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 19/06/2016 22:13

Archiwum ankiet
Publikacja TPL Lukus

Czytaj publikację

bądź pobierz książkę
Pracowity koniec roku.[0]
Zaproszenie
Kalendarz

Brak wydarzeń.

Złap nas w sieci NK  FB  BL  TVN24
Ostatnio na forum
Najnowsze tematy
· Dobry dostawca inter...
· GWARA WIELKOPOLSKA
· Ksiądz Wincenty Ruda
· Kronika Szkoły w Cze...
· Zapomniany Generał (...
· 19-ty wiek w Kępnie.
· Podejście do Żydów w...
· Śląski łabędz i żydo...

Losowe tematy
· Kępno - najlepszy l...
· Batalion ON "Kępno"
· Wieża Bismarcka w K...
· Kierzno
· Badania archeologic...
Najwyżej oceniane zdjęcie
Zdjęcie miesiąca Listopad
Opatów. Widok na plebanię i kościół ewangelicki.
Liczba ocen: 2
Punktów: 10
Archiwum
20,300,575 unikalne wizyty