Zobacz temat
www.kepnosocjum.pl :: Kępno i okolice :: ARTYKUŁY I PRACE
 Drukuj temat
Kościół Ewangelicko-Augsburski - polemika
slawomir wieczorek
#1 Drukuj posta
Dodany dnia 25-02-2012 20:59
Użytkownik



Postów: 166
Data rejestracji: 29.06.11

Inne spojrzenie na Reformację w Polsce.
Mam wątpliwości nad wszczynaniem polemiki w temacie Reformacji oraz Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w Polsce, bo nie jest to temat związany bezpośrednio z Kępnem. Skoro jednak znalazło się miejsce na tekst opracowany przez przedstawiciela Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego, to myślę, że znajdzie się również miejsce na polemikę. Odnosząc się do naszego miasta, wspomnę tylko, że w momencie uzyskania przez Kępno praw miejskich, skutki religijne z okresu Reformacji na terenie Rzeczpospolitej dawno zanikły. Spory religijne, których doznało Kępno nie były bezpośrednim skutkiem Reformacji, chociaż geneza problemów tkwi oczywiście w fakcie wcześniejszego narodzenia się ruchów dysydenckich w Kościele Katolickim. W mieście naszym mieliśmy kiedyś znaczącą gminę ewangelicko-augsburską. Chociażby z tego względu warto przyjrzeć się genezie tego Kościoła. Potraktujmy tę polemikę odnoszącą się głównie do XVI wieku jako wstęp do analizy tego, co działo się w Kępnie w momencie uzyskania praw miejskich w wieku XVII i latach późniejszych. Mam nadzieję kiedyś opisać te kwestie.

Sprowadzanie problemów religijnych i relacji między kościołami w wieku XVI, XVII czy XVIII ,,do jednego wora'' jest ignorancją. A tak poczyniono w skrytykowanym przeze mnie wstępie do 95 tez Marcina Lutra.
Sytuacja na przestrzeni kolejnych dziesiątek lat w Rzeczpospolitej była bardzo różna i każdy z okresów należy rozpatrywać indywidualnie. Ostrożnie należy też formułować uogólnienia, które okazują się najczęściej nieprawdziwe. Nie da się w sposób obiektywny w tak krótkim tekście, jaki zaprezentował autor, opisać historię Reformacji oraz historię Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego na ziemiach polskich. Zanim szczegółowo przedstawię swoje zarzuty do tekstu, proponuję najpierw zapoznać się z alternatywnym (moim prywatnym) spojrzeniem na kwestię Reformacji w Polsce.
Zaprezentowany wstęp do 95 tez sformułowanych przez Marcina Lutra (mnicha zakonu Augustianów i jednocześnie profesora uniwersytetu w Wittenberdze) jest po prostu manipulacją i jestem zaskoczony, że widnieje na oficjalnej stronie Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego. Nie dość, że przeinacza obraz Reformacji w Polsce, to nie wymienia najistotniejszych osiągnięć tego ruchu.
Czym była Reformacja? Otóż był to ruch, będący w swej istocie owocem Renesansu. Kwestie religijne (zasady wiary) były jednym z elementów Reformacji. Inne jego elementy przejawiały się w ruchach społecznych i politycznych. Poszczególne kwestie należy jednak rozróżniać i nie mieszać ich jak to zrobiono w zaprezentowanym tekście. Kościół Ewangelicko-Augsburski nie prawa przywłaszczać sobie na własność osiągnięć Reformacji.

Rozwój nauki a w szczególności nowe odkrycia geograficzne, astronomiczne, historyczne (zainteresowanie antykiem) z przełomu XV i XVI wieku spowodowały konieczność zdefiniowania na nowo miejsca człowieka we wszechświecie. Jedną z takich prób podjął Marcin Luter, który inaczej pojmował istotę wiary chrześcijańskiej. Niewątpliwie największą zasługą Lutra (o czym wcale nie wspomina się w omawianym tekście) była krytyka kondycji religijnej w Europie. Pozycja polityczna i bogactwa zgromadzone przez Kościół Katolicki stały w oczywistej sprzeczności z głoszonymi zasadami wiary. Co gorsza, nastąpił w tym czasie wielki upadek moralności księży, biskupów, kardynałów, zakonników. Kościół przedstawiał sobą bezduszną i zdegenerowaną instytucję nastawioną na gromadzenie bogactw, mieszającą się do polityki i podjudzającą jednych władców przeciwko drugim. Los prostego człowieka zszedł na plan dalszy. Stało się oczywiste, że Kościół Katolicki wymaga odnowy.

Marcin Luter poddał ten problem pod ogólną dyskusję. Tym samym (w mojej opinii) stał się on również autorem Kontrreformacji (rozumianej jako próby wewnętrznego oczyszczenia Kościoła Katolickiego a nie ruchu skierowanego przeciwko dysydentom protestanckim jak powszechnie się uważa). To Marcin Luter spowodował otrzeźwienie przedstawicieli najwyższych władz Kościoła Katolickiego. Nie poprzestał jednak na piętnowaniu zejścia Kościoła z drogi Ewangelii. Skłócony z kościelnymi zwierzchnikami wkroczył na bardzo grząski grunt związany z kwestionowaniem podstaw wiary katolickiej. Podważył jej dogmaty. Odrzucił pięć z siedmiu sakramentów (akceptując jedynie chrzest i sakrament ołtarza) co było w swej istocie koncepcją rewolucyjną. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Krwawe rewolucje wywołane jego tezami wybuchły wkrótce niemal w całej Europie.
Dlaczego koncepcje Lutra znalazły tak wielu zwolenników?
Czy było to związane wyłącznie z religijnym olśnieniem i nagłym zrozumieniem istoty wiary chrześcijańskiej?
Czy były może inne przesłanki powodujące szybkie rozprzestrzenianie się ruchów protestanckich?

Podstawowe zasady protestantyzmu
1. Fundamentem nauki Lutra jest twierdzenie, że sama wiara wystarcza do zbawienia (sola fide).
Nie uczynki i postawa prezentowana przez człowieka za życia decyduje o jego zbawieniu. W tej deterministycznej koncepcji już z chwilą narodzenia przesądzony jest los człowieka.
2. Jego pobożność, prawe życie czy też powodzenie jest jedynie przejawem łaski ze strony Boga (sola gratia).
3. Jedynym zaś źródłem prawdy jest Pismo Święte (sola scripura). Tym samym Luter odrzucił dogmaty ustanowione przez kolejne sobory (z wyjątkiem czterech pierwszych) i nie uznawał Papieża jako zwierzchnika kościoła. Odrzucił hierarchię kościelną ponieważ kapłani nie są potrzebni jako pośrednicy z Bogiem.
4. Jedynym pośrednikiem w zbawieniu jest Jezus Chrystus (solus Christus). Każdy ochrzczony jest w jednakowym stopniu kapłanem. Tym samym odrzucił ideę spowiedzi indywidualnej oraz odpuszczenia grzechów przez kapłana.
5. Wreszcie głosił zasadę, że wszelka chwała należna jest wyłącznie Bogu (Soli Deo Gloria). Odrzuca więc kult Marii, świętych, aniołów oraz obecność rzeźb czy obrazów w miejscach kultu.

Nie zamierzam oceniać podstawowych dogmatów religijnych protestantyzmu. Wszelkie sacrum wykracza poza jakąkolwiek możliwość oceny przy użyciu ludzkiego umysłu. Osobiście jednak uważam, że nauka Marcina Lutra wymaga od wierzącego zdecydowanie mniej niż twarda nauka katolicka.

Można natomiast pokusić się o ocenę skutków (przede wszystkim społecznych) idei głoszonych przez Marcina Lutra. W jaki sposób zareagowało społeczeństwo?
1. Nauki Lutra mogły spodobać się ludziom, ponieważ czyniły wiarę mniej uciążliwą. Znikał kłopot spowiedzi, wystarczała osobiście wyznaczona pokuta i żal za grzechy a złe uczynki (a nawet bardzo grzeszne życie) nie przekreślały możliwości zbawienia, do którego konieczna była jedynie wiara.
2. Sama doktryna religijna nie mogła jednak pociągnąć za sobą władców. Dla nich atrakcyjnym stało się coś innego. Podważenie idei kościelnej hierarchii oznaczało podważenie zasadności istnienia biskupstw i klasztorów. A za tymi instytucjami stało olbrzymie bogactwo. Szerzenie idei Lutra oznaczało tak naprawdę znoszenie i rozpędzanie biskupstw oraz klasztorów. Szczególnie gorliwymi w szerzeniu nowej wiary okazali się liczni książęta niemieccy. Dobra kościelne, fundusze, majątki klasztorne szły do książęcych kies. Im uboższy książę tym bardziej gorliwy był w szerzeniu nowej ,,czystej'' Ewangelii. Co więcej, książęta nie mieli już nad sobą zwierzchniej władzy papieskiej. Każdy z nich mógł być głową kościoła we własnym państwie czy księstwie. Czyż taka idea nie była kusząca?
3. Dla przedstawicieli stanu duchownego jako rekompensatę utraconych dóbr materialnych oraz zachętę do szerzenia nowych idei miał Luter zachętę w postaci zniesienia celibatu. Namawiał zakonników i zakonnice do opuszczania murów kościelnych. Sam zresztą ożenił się się ze zakonnicą, która uciekła z klasztoru i miał z nią kilkoro dzieci.
4. Z nauk Lutra wypływało również zagrożenie wynikające z możliwości rozwodów i ponownych ożenków. Z dzisiejszego punktu widzenia nie jest to niczym nadzwyczajnym. W ówczesnych warunkach stanowiło jednak wielkie zagrożenie dla kobiet. Nie istniały przecież cywilne instytucje które przeprowadzały w sposób sprawiedliwy aktów rozwodu czy podziału majątku. ,,Rozwód'' polegał na ,,odprawieniu'' dotychczasowej żony. A że majątki dziedziczone były z reguły w linii męskiej, ,,odprawiona'' żona mogła jedynie liczyć na ,,wspaniałomyślność'' i pomoc najbliższej rodziny. O ile wśród szlachty i magnaterii kobieta taka mogła liczyć na wsparcie i pomoc, to w niższych ubogich warstwach społeczeństwa zostawała bez środków do życia. Dla ,,odprawionej'' kobiety, znalezienie nowego męża było nieprawdopodobieństwem. Aby przeżyć, i zapewnić sobie biologiczny byt, wiele kobiet staczało się na niziny społecznej drabiny. Ciekawostką jest fakt, że sam Luter zezwolił landgrafowi heskiemu Filipowi (jednemu z potężniejszych książąt niemieckich), żonatemu z księżniczką saską Krystyną pojąć drugą żonę jeszcze za życia pierwszej, a mianowicie pannę Małgorzatę von der Saal. Przez dziewięć lat landgraf miał dwie żony. I chwalił się, że otrzymał na to pozwolenie od Marcina Lutra, który prosił go jedynie o utrzymywanie tego faktu w tajemnicy.
5. W tych samych księstwach niemieckich, gdzie książęta tak chętnie konfiskowali mienie kościelne, głowę podnieśli również chłopi. Swoje niezadowolenie wyrazili jednak w sposób mało chrześcijański. ,,Wolność ewangeliczną'' oraz idee głoszone przez Lutra wytłumaczyli sobie na swój sposób: Przestali pracować, uzbroili się oraz zaatakowali szlachtę oraz księży. W latach 1524-1526 przez obszary Rzeszy przetoczyły się wojny chłopskie. Nastąpiły niewyobrażalne mordy oraz rzezie na terenie całych Niemiec. Początkowo Luter sprzyjał powstańcom sądząc że walczyć będą z katolicyzmem. Kiedy okazało się, że ruszyli również przeciwko szlachcie, zaczął wzywać ich do spokoju oraz nakłaniać do podporządkowania się władzy świeckiej oraz respektowania np. pańszczyzny. Sytuacja była jednak nie do opanowania i do przywrócenia starego porządku trzeba było użyć wielkiej liczby wojska. Ruchem chłopskim kierował teolog Tomasz Münzer (1489-1525).W bitwie pod Frankenhausen w 1525 roku oddziały chłopskie zostały rozbite, a sam Münzer dostał się do niewoli. Wystąpienie Marcina Lutra poza tym, że doprowadziło do rewolucji chłopskich, miało jeszcze inny skutek, a mianowicie doszło do długoletnich walk wewnętrznych pomiędzy książętami Rzeszy. Część z nich wypowiedziała się za Lutrem, a część pozostała wierna religii katolickiej.

Dlaczego piszę o tych (tylko niektórych) negatywnych społecznych konsekwencjach Reformacji?
Po to, aby w prawidłowy sposób ocenić postępowanie i podejmowane kroki przez polskich władców.
Kiedy na Zachodzie trwały w najlepsze starcia między katolikami i protestantami w Polsce panował spokój. Dodajmy, że spokój ten wynikał z tradycyjnej wielowiekowej tolerancji religijnej. Państwo polskie było krajem wielonarodowościowym i wielowyznaniowym. Obok katolików żyli tu wyznawcy prawosławia, judaizmu, muzułmanie. Dlatego też nikogo w Polsce nowinki religijne nie dziwiły i nadmiernie nie podniecały. Wzajemne poszanowanie religii było podstawowym warunkiem istnienia państwa. Ewentualne zatargi czy wojny na tle religijnym stałyby się źródłem terytorialnych podziałów i upadku państwa.
Tymczasem taka właśnie sytuacja zaistniała na terenie Niemiec, gdzie poszczególni książęta wszczynali między sobą kolejne wojny. Mądrzy Jagiellonowie doskonale zdawali sobie sprawę z tego, czym groziłyby rozruchy na tle religijnym w Polsce. Byłby to koniec Rzeczpospolitej. Oczywiście nasze państwo nie stanowiło izolowanej wyspy do której nie docierały nowe prądy. Rzeczpospolita Jagiellonów nigdy nie zamykała się na nowe idee. Wręcz przeciwnie – często stanowiła ich źródło. Nauka, kultura i sztuka w pierwszej połowie XVI wieku stała w Polsce na bardzo wysokim poziomie (Jan Kochanowski, Wojciech z Brudzewa, Mikołaj Kopernik, Wit Stwosz). W ilości drukarń byliśmy na drugim miejscu w Europie (za Włochami) wyprzedzając Niemcy czy Francję. Uniwersytet Krakowski był jednym z najlepszych w Europie. Rozwijały się nauki społeczne, czego najlepszym dowodem są dzieła księdza Piotra Skargi. Polska była otwarta na nowe idee społeczne mówiące o równym traktowaniu wszystkich ludzi niezależnie od pozycji społecznej (Orzechowski)
Od samego początku Reformacja w Polsce różni się od tej w Niemczech. Różni się mianowicie tym, że odbywała się bez rozlewu krwi. Różni się również tym, że nikt nie podburzał chłopów do rozprawy z klerem i szlachtą oraz nie wszczynał domowej wojny. Sam król Zygmunt Stary bacznie przyglądał się rozwojowi wydarzeń w Niemczech i nie pozwolił w Polsce na grabienie kościelnych majątków. W roku 1526 osobiście zjechał do Gdańska, aby dać odpór wichrzycielom, którzy zapragnęli kościelnych majątków. Wielu przedstawicieli szlachty przeszło jednak na religię luterańską czy kalwińską. Najczęściej związane to było z chęcią poślubienia kolejnej żony. W Polsce Reformacja była wyłącznie rozterką sumień ale nie była czatowaniem na majątki kościelne. Czy królowie polscy (w szczególności Zygmunt Stary i Zygmunt August za czasów których Reformacja poczyniła na Zachodzie największe postępy) posługiwali się przemocą przeciwko wyznawcom protestanckim? NIE !. Owszem, wydawali edykty zabraniające przechodzenia na wiarę protestancką, w praktyce jednak NIKOGO nie ukarano za taką czy inną wiarę. Edykty miały charakter czysto PREWENCYJNY, zabezpieczający dotychczasowy ład i uniemożliwiający przejmowanie majątków kościelnych.
Tym samym ZAPOBIEGALI rozlewowi krwi w wojnie domowej. Czyż można mieć do nich o to pretensje? Zygmunt August nikogo przemocą nie nawracał do wiary katolickiej a katolikom, którzy doradzali mu użycia surowych środków przeciwko dysydentom odpowiadał, że nie jest władcą niczyjego sumienia.
Jednocześnie starał się wzmacniać katolicyzm poprzez popieranie światłych biskupów oraz wspierał kształcenie się duchowieństwa, wierząc, że uda się przeprowadzić reformę Kościoła Katolickiego bez rozlewu krwi!.
Zygmunt Stary był nie tyle wrogiem protestantyzmu co MĄDRYM obrońcą katolicyzmu.

Analizując postępowanie Zygmunta Starego dochodzimy do bardzo ciekawej osoby Stanisława Hozjusza, tak znienawidzonego przez protestantów. Dodajmy, że znienawidzonego głównie przez zachodnich protestantów.
Hozjusz urodził się w roku 1504 w Krakowie. Pracował jako prawnik w kancelarii Zygmunta Starego. Był wybitnie uzdolniony. W dojrzałym już wieku, obserwując krwawe wydarzenia na terenie Niemiec oraz docierające do Polski idee Marcina Lutra postanawia swoje życie poświęcić obronie Kościoła Katolickiego. W wieku ponad trzydziestu lat prosi króla o możliwość poświęcenia się stanowi duchownemu. Król zdaje sobie sprawę że traci w swojej kancelarii wybitnego urzędnika ale wierzy jednocześnie, że Kościół w Polsce zyskuje wybitnego człowieka. Hozjusz wstępuje więc do stanu duchownego. W roku 1546 zostaje biskupem chełmińskim, później warmińskim. W roku 1551 na synodzie polskich prowincji kościelnych przedstawia swoje dzieło ,,Wielki katechizm katolicki'' przetłumaczony później na prawie wszystkie języki europejskie. Katechizm okazuje się niezwykle skuteczną bronią w walce z ideami głoszonymi przez protestantów. O wiele skuteczniejszą od jakiejkolwiek siły militarnej. Na tym samym synodzie dokonano surowej oceny leniwych, opieszałych i zdemoralizowanych księży i biskupów. W Polsce rozpoczyna się wewnętrzne oczyszczenie i naprawa Kościoła Katolickiego. Hozjusz przemawia do swoich wiernych argumentami teologicznymi i przekonuje ich siłą swojej wiary. To dzięki niemu Warmia pozostała wierna wierze katolickiej, w przeciwieństwie do Mazur, które przeszły w dużej części na protestantyzm. Hozjusz w środowisku katolickim staje się znaczącą osobistością w skali europejskiej.
W roku 1561 zostaje kardynałem i uczestniczy w soborze trydenckim, gdzie przewodniczy kilku obradom i ma wielki wpływ na ich przebieg. Działania Hozjusza sprowadzają się głównie do teologicznego podważania doktryn protestanckich. Wykazuje ich błędy w interpretacji Pisma Świętego.
W tym samym czasie w celach naukowej obrony zasad wiary katolickiej powołano w Hiszpanii Zakon Jezuitów-wykształconych teologów. Hozjusz czyni starania, aby sprowadzić ich do Polski, co następuje w roku 1565. Jezuici osadzeni zostali na Warmii w Brunsberdze (Braniewie). Bardzo szybko znajdują w Polsce licznych zwolenników a sam zakon zaczyna rozkwitać.
Tymczasem protestanci zaczynają w Polsce tracić na znaczeniu. Wielu szlachciców, którzy wcześniej przeszli na wiarę protestancką, pod wpływem argumentacji i nauczania jezuitów wraca na łono Kościoła Katolickiego.
Proces ten odbywa się bez jakiejkolwiek przemocy. Protestanci widząc, że tracą w Polsce społeczne poparcie zaczynają ostro atakować Hozjusza. Uważają go za głównego wroga. Podważają jego wiedzę teologiczną. Hozjusz tymczasem odnosi kolejny wielki sukces, który jest chyba głównym powodem tak dużej niechęci protestantów do jego osoby. Oto w roku 1564 na tron cesarski niemiecki i czeski wstępuje Maksymilian II , wielki przyjaciel protestantów. Hozjusz, przebywając na jego dworze jako posłaniec króla Polski spotyka się wielokrotnie z cesarzem i swoimi nieprzeciętnymi zdolnościami oraz siłą teologicznych argumentów przekonuje Cesarza do nawrócenia się!!! Był to ciężki cios dla Protestantów, którzy zaczynają prowadzić przeciwko Hozjuszowi kampanię oszczerstw. Oskarżają go między innymi o próbę otrucia sprzyjającego protestantom Andrzeja Frycza Modrzewskiego. To dzięki Hozjuszowi, Cesarstwo Habsburgów pozostało wierne katolicyzmowi! Skutki działań Hozjusza miały kolosalne historyczne znaczenie w skali europejskiej a jego osoba wywołuje kontrowersje do dnia dzisiejszego.
Proces beatyfikacyjny Hozjusza, byłego kandydata na Papieża, trwa od czasów jego śmierci do dnia dzisiejszego i wciąż wysuwane są wobec niego liczne oskarżenia.

Fakt, że protestantyzm nigdy nie rozwinął się w Polsce w jakiś szczególnie znaczący ruch wynika głównie z faktu, że nasi królowie i społeczeństwo zdecydowało się pozostać wierne religii katolickiej. Taki był wybór Polaków.
To nie prześladowania innowierców przez fanatycznych katolików zadecydowały, że protestantyzm w wieku XVI był w Polsce słabo rozwiniętym ruchem w przeciwieństwie do chociażby sąsiadującego Śląska. Nawet w najgorętszym okresie rozkwitu protestantyzmu na Zachodzie w Polsce powstawały nowe katolickie zakony i klasztory. Tak zadecydowali o sobie sami Polacy.

Wracając do krytykowanego przeze mnie tekstu wstępnego:
1. ,,Zygmunt Stary tłumił ruch reformacyjny. Również w pierwszych latach panowania Zygmunta Augusta zahamowano rozwój Reformacji edyktem z dnia 12 grudnia 1550 roku''.

NIEPRAWDA. Zarówno Zygmunt Stary jak i Zygmunt August starali się za wszelką cenę uniknąć ,,niemieckiego scenariusza'' krwawej wojny domowej na tle religijnym. Polacy nie życzyli sobie na swoim terenie rewolucji w postaci grabienia i mordowania księży, biskupów i szlachty. Do wyznawców religii protestanckich, nasi królowie odnosili się z tolerancją o ile nie wichrzyli oni jednych Polaków przeciwko drugim.
Dowodem ich tolerancyjnej postawy było nadanie mieszczaninowi Andrzejowi Fryczowi szlachectwa w dowód uznania jego naukowo-społecznych osiągnięć. Odtąd Andrzej Frycz tytułuje się Andrzejem Fryczem Modrzewskim herbu Jastrzębiec. Aby zabezpieczyć jego osobę przed ewentualnymi atakami ze strony katolików, otrzymuje od króla ,,list żelazny''. Zygmunt Stary nie tłumił ruchu reformacyjnego. Nikogo nie nawracał siłą. Stanął natomiast w obronie wiary katolickiej. A to jest zasadnicza różnica.
Chociaż Zygmunt I Stary i Zygmunt II August wydawali zarządzenia skierowane przeciwko nowym wyznaniom religijnym, to jednak nie uniemożliwiało to ich rozpowszechnianie nawet na dworze królewskim.
Nowe wyznania miały wielu sojuszników wśród najbliższego otoczenia monarchy oraz wśród dostojników państwowych. Nic im jednak z tego tytułu nie groziło.

2. ,,W dniu 3 maja 1555 roku przedstawiono na sejmie Rzeczypospolitej ewangelickie wyznanie wiary - "Konfesja Panów Polskich". Reformacja wzbudziła ożywiony ruch literacki. Powstawały drukarnie, szkoły, rozkwitło piśmiennictwo. Mikołaj Rej i inni wydają pisma w duchu reformacyjnym. W roku 1563 powstaje olbrzymie dzieło - przekład Pisma Św. z hebrajskiego i greckiego na język polski. Była to praca kilku zaledwie ludzi. Trzeba podziwiać ich trud. Wszak katolicką Biblię Tysiąclecia przekładało obecnie około 40 uczonych i mieli do dyspozycji doskonały nowoczesny aparat naukowy, który nie istniał jeszcze przed czterystu laty! W związku z rozwojem piśmiennictwa ewangelicy opracowali pierwszą gramatykę polską (Statorius), pierwszy podręcznik ortografii (Murzynowski), pierwszy słownik polsko-łaciński (Mączyński). Troska zaś o wychowanie i wykształcenie młodego pokolenia zrodziła pierwszą polską książkę pedagogiczną (ks. Erazm Gliczner). Reformacja polska ma wielu wybitnych teologów na europejską skalę - przede wszystkim Jana Łaskiego.''

Cały ten akapit jest dowodem na istniejącą w Polsce tolerancję religijną. Jaka szkoda, że autor tekstu nie wspomniał, że kiedy w Polsce w roku 1555 na sejmie Rzeczpospolitej przedstawiano ewangelickie wyznanie wiary, na terenie Niemiec po wielu dziesiątkach lat wojen domowych niemieccy protestanci i katolicy podpisali w Augsburgu porozumienie w którym akceptowali zasadę, że ludność każdego księstwa musiała przyjmować niezależnie od swojej woli religię miejscowego władcy! Poddani musieli przyjąć wyznanie panującego, w przeciwnym wypadku zmuszeni byli opuścić kraj. To od tej pory mówi się oficjalnie o nowej religii ewangelicko- augsburskiej.
Jak dla mnie podpisane w Augsburgu porozumienie jest szczytem braku tolerancji.
U nas nigdy do czegoś tak barbarzyńskiego nie doszło. Jakoś nie doczytałem się na oficjalnej stronie Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego nawet wzmianki tego faktu stojącego przecież u genezy Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego. Na tle takiego porozumienia, katolicka Polska jawi się w tym czasie jako oaza prawdziwej tolerancji religijnej.
Naukowe osiągnięcia tego okresu są wynikiem nie tyle Reformacji co ogólnie wysokiego poziomu cywilizacyjnego naszego kraju który zdecydowanie wyprzedzał w tym czasie Niemcy. Nauka, kultura i sztuka rozwijała się niezależnie od doktryn religijnych i nie należy utożsamiać ich rozwoju wyłącznie z Reformacją a tym bardziej z Kościołem Ewangelicko-Augsburskim. Reformacja w Polsce była zagwarantowana przepisami prawnymi.
W roku 1570 roku zawarta została w Sandomierzu ugoda pomiędzy luteranami, kalwinami i Braćmi Czeskimi dotycząca współdziałania wszystkich protestanckich wyznań. Nikomu nie przyszło do głowy, aby rozgonić to zgromadzenie innowierców. Wyrazem panującej tolerancji była także uchwalona w roku 1573 roku Konfederacja Warszawska w której szlachta gwarantowała poszanowanie wszystkich religii w naszym kraju. Dlatego też nigdy w Rzeczpospolitej nie dochodziło do krwawych prześladowań któregokolwiek wyznania protestanckiego. Akt konfederacji rozsławił w Europie imię Rzeczpospolitej jako "kraju bez stosów".
Z Polski nikogo nie wyganiano ze względu na wyznawaną wiarę, nie mordowano księży ani zakonników, nikogo nie zmuszano do takiej czy innej wiary oraz nie sekularyzowano dóbr kościelnych.
Faktycznie muszę zgodzić się z autorem opracowania - w tym kontekście Zygmunt Stary i Zygmunt August zahamowali Reformację w Polsce.

3. ,,W roku 1573 ogłoszono Konfederację Warszawską, która gwarantowała pokój między wyznawcami różnych Kościołów. Po krótkim, ale bogatym rozkwicie następuje załamanie się Reformacji w Polsce. Jezuici, sprowadzeni przez kardynała Hozjusza - zniszczyli dzieło Reformacji. Posiali oni w sercach ludu fanatyzm, który w wieku XVII i XVIII zbierał smutne żniwo''.

Widzimy tutaj kolejną manipulację w postaci złej chronologii faktów historycznych i wyciąganie na tej podstawie fałszywych wniosków. Konfederacja Warszawska gwarantująca pokój między wyznawcami nastąpiła wiele lat po sprowadzeniu Jezuitów do Polski. Jezuici to nie Krzyżacy. Jezuici w Polsce nie wysyłali nikogo na stosy. Wprost przeciwnie. Polska ma im wiele do zawdzięczenia. Od początku swego istnienia doceniali znaczenie pracy nad młodzieżą i zakładali coraz to nowe szkoły, które na tle epoki cechował wysoki poziom. Położyli wielkie zasługi w dziedzinie językoznawstwa, opracowując np. dla potrzeb misjonarzy gramatyki języków japońskiego, chińskiego i sanskrytu. Ubogacili niezmiernie rodzimą literaturę religijną. Dzieła Piotra Skargi (1536-1612) i Jakuba Wujka (1541-1597) weszły do skarbca języka polskiego. W XVII w. stworzyli polską szkołę życia wewnętrznego [Kasper Drubicki (1590-1662), Mikołaj Łęczycki(1574-1653)]. Podnieśli na wyższy poziom nie tylko nauki teologiczne, ale również wiedzę świecką, dając niejednokrotnie podwaliny pod rozmaite jej gałęzie. Karol Malapert (1581-1630) oraz Marcin Poczobut (1728-1810) wzbogacili swoimi badaniami wiedzę astronomiczną; Michał Boym (1614-1659) nakreślił cenione do dzisiaj mapy Chin; Grzegorz Knapski (1564-1639) i Karol Szyrwid (1579-1631) przez swoje słowniki zasłużyli się dla językoznawstwa; Maciej Sarbiewski ( 1595-1640) nie tylko był sławnym poetą piszącym po łacinie, ale dał również podbudowę pod teorię literatury; Bartłomiej Wąsowski i Stanisław Solski (1622-1701) zapoczątkowali polską literaturę architektoniczną; matematyk Adam Kochański (1631-1700) był ceniony przez najwybitniejszych uczonych ówczesnej Europy (m.in. Gottfrieda Leibniza Anastazego Kirchera), z którymi prowadził korespondencję naukową; Gabriel Rączyński (1664-1737) był pionierem polskiej literatury przyrodniczej; Kasper Niesiecki (1682-1744) dzięki opracowaniu herbarza szlachty polskiej przysłużył się historiografii. Oczywisty jest wkład jezuitów w odrodzenie kultury polskiej w epoce Oświecenia. Franciszek Bohomolec, Adam Naruszewicz i Grzegorz Piramowicz odegrali tutaj role pierwszoplanowe; Stefan Łuskina, Jan Albertrandi i Piotr Świtkowski zasłużyli się dla dziennikarstwa, Ignacy Nagurczewski dla historii literatury; Karol Wyrwicz dla geografii, Józef Rogaliński dla fizyki. Poza szkolnictwem i pracą naukową jezuici prowadzili misje ludowe, którymi rychło objęli cały kraj podnosząc w ten sposób zarówno moralność, jak i kulturę religijną w szerokich masach społeczeństwa. Misje trwały zazwyczaj po kilka tygodni i były wypełniane bogatym programem duszpasterskim. Na kazania i nabożeństwa gromadzono osobno dzieci, młodzież i dorosłych; uczono katechizmu i pieśni religijnych. Poznając przy okazji misji niedolę ludu polskiego, upominali się jezuici za krzywdzonym chłopem. Wielkie zasługi położyli tutaj Skarga i Marcin Śmiglecki (1564-1618).

O panującej w Polsce tolerancji w wieku XVI może świadczyć również fakt wprowadzenia tak zwanych ,,Pacta Conventa''. Wybierani w wolnej elekcji królowie musieli podpisać zobowiązanie m.in. do pełnej wolności wyznania dla protestantów i schizmatyków. Sam król jednak musiał być katolikiem i musiał złożyć przysięgę, że będzie strzegł praw i przywilejów katolickiego Kościoła. Tak zwanym "dyssydentom" gwarantowano jednak zupełną swobodę. Znaczyło to jedno - Polska nie chciała wojen religijnych. Nie chciała kroczyć śladem księstw niemieckich.
Czy możemy mieć naszym przodkom za złe, że chcieli mieć króla katolika?
W dzisiejszym języku – taki był demokratyczny wybór naszych przodków. Oczywiście, że nie podobało się to ościennym władcom. I do dnia dzisiejszego jest to krytykowane. Ale to już jest nie nasz problem.

4. ,,W Polsce burzono kościoły ewangelickie. Dopiero Konstytucja 3 Maja 1791 roku przyniosła tolerancję. ''

Geneza napięć religijnych w Polsce w wieku XVII i XVIII nie jest związana z rozwojem czy też zahamowaniem rozwoju Reformacji w wieku XVI. Problemy religijne wieku XVII i XVIII są efektem zupełnie innych procesów historycznych, do których wrócę kiedyś przy okazji opisania sytuacji w Kępnie w momencie uzyskania praw miejskich oraz w latach późniejszych. Sformułowanie, że ,,dopiero Konstytucja 3 Maja 1791 przyniosła tolerancję'' stoi w oczywistej sprzeczności do wcześniejszego sformułowania autora, że w roku 1573 ogłoszono pokój między wyznawcami różnych Kościołów. Ustalenia Konfederacji Warszawskiej nigdy nie straciły swojej mocy aż do czasu uchwalenia Konstytucji 3 Maja.

5 ,,W okresie Królestwa Kongresowego książę Drucki-Lubecki, minister skarbu, sprowadza rzemieślników, tkaczy i rolników z Niemiec. Jest wśród nich wielu ewangelików. Korzysta z tego kler katolicki i ukuwa hasło: ewangelik- Niemiec, Polak - katolik. Różne okoliczności wpłynęły na to, że to uogólniające hasło w walce wyznaniowej okazało się skutecznym narzędziem w rękach fanatycznych katolików. ''

Niepełna prawda. Kwestia osadnictwa niemieckiego na ziemiach polskich jest o wiele bardziej złożona i sięga znacznie głębiej i dotyka znacznie większego obszaru. Szkoda że w tym kontekście nie wspomniano o Wielkopolsce, która również należała do Polski, prawda? Problem z niemiecką ludnością wyznania ewangelicko-augsburskiego zaczyna się dużo wcześniej. Kępno jest tego najlepszym przykładem. Kwestia jawnego występowania tej ludności przeciwko Polsce a nawet zdrady jej interesów (np. popieranie Szwedów podczas ich najazdów, co miało również miejsce w Kępnie) omówię w przyszłości podejmując tematy związane z naszym miastem w wieku XVII i XVIII. To w tym okresie ukuto hasło ewangelik- Niemiec, Polak – katolik i zawiera ono w sobie DUŻE ziarno prawdy. Jednak jak każde uogólnienie jest krzywdzące dla pewnej części przedstawicieli tej religii. Nie podejmuję się oceny w jakim stopniu to twierdzenie jest prawdziwe (należało by przeprowadzić obliczenia statystyczne, które wykazałyby procentowy udział wśród ewangelików ludzi deklarujących narodowość niemiecką). Wymienione hasło pojawiło się nieprzypadkowo i to nie kler był jego autorem.

6 ,,Krótki ten zarys stanowi dowód, że Reformacja jest w Polsce żywiołem rodzimym i ma pełne prawo obywatelstwa w naszej Ojczyźnie''.

Autor ponownie przeskakuje z pojęcia religii protestanckich do pojęcia Reformacji. Odnoszę wrażenie, że dla niego Reformacja = Protestanci = Kościół Ewangelicko-Augsburski = postęp cywilizacyjny a obrońcy wiary katolickiej = fanatycy katoliccy = przeciwnicy jakiegokolwiek postępu społecznego i naukowego.
Nikt nie zaprzecza, że Reformacja w szerokim tego słowa pojęciu miała prawo bytu na naszych ziemiach i jako taka występowała w Polsce. Jeżeli jednak autor stara się tym sposobem przemycić sugestię, że ruchy dysydenckie (a więc powstanie kościołów protestanckich) były żywiołami rodzimymi, to jest to teza nieprawdziwa. Może dlatego autor używa zamiennie pojęcia Reformacji i religii protestanckiej mieszając te pojęcia?
Otóż wyznania protestanckie nigdy nie zdobyły w Polsce dużego poparcia społecznego.
Po krótkim wybuchu popularności stopniowo ulegały zanikowi i był to proces pokojowy. W ciągu XVI wieku rodzime ruchy protestanckie uległy niemal całkowitemu zatarciu i stanowiły margines w stosunku do wyznawców Kościoła Katolickiego.
Nie oznacza to jednak, że z tej przyczyny nie miały i nie mają prawa obywatelstwa w naszej ojczyźnie.
Otóż mają prawo bytu nawet w przypadku przeniesienia ich na nasz grunt przez niemieckich osadników.
Polska pod tym względem była i jest tolerancyjna. Jako naród nie życzyliśmy sobie jednak w przeszłości sekularyzacji kościelnych majątków oraz przegnania przedstawicieli kościelnej hierarchii do czego dążyli Protestanci.
Bądźmy uczciwi i nie starajmy się na siłę udowodnić rodzimego charakteru religii protestanckich na ziemiach polskich. W kolejnych wiekach (XVII, XVIII i XIX) żywioł ewangelicki prezentowany był w zdecydowanie przeważającej części przez napływających kolonizatorów niemieckich.

7. ,,Ponieważ pobożność ewangelicka dążyła zawsze do wychowania typu chrześcijanina, który by wykazywał się nie tylko formalnymi praktykami religijnymi, ale życiem godnym chrześcijanina, i to tak w zakresie prywatnym, jak i społecznym.''

Pytanie: Czy powyższe sformułowanie ma świadczyć o odmienności religii ewangelickiej w stosunku do religii katolickiej?

8. ,,Rzecznicy Reformacji podejmują na forum sejmowym walkę o praworządność (egzekucja praw), rzucają hasło równości społecznej i pokoju.''
To prawda. Nie jest to jednak wyłącznie zasługa wyznawców religii protestanckich. W równym stopniu jest to zasługa rodzimych katolików. Kolejny raz mamy tutaj do czynienia z przypisywaniem sobie wszelkich zasług w zakresie postępu cywilizacyjnego oraz mieszaniem pojęć Reformacji i wiary ewangelickiej.


Podsumowując: Raz jeszcze wyrażam swoje zdziwienie zamieszczeniem tego tekstu na głównej stronie Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego. Będąc jedynie amatorem dostrzegam w nim kompletne zniekształcenie faktów historycznych oraz zmianę chronologii potrzebną autorowi dla udowodnienia dziwacznych tez.
Autor płynnie przeskakuje na przestrzeni kilkuset lat z jednego wieku do kolejnego widząc zależności typu ,,przyczyna-skutek'' w oderwanych od siebie i nie mających nic wspólnego ze sobą wydarzeniach.
To, że np. w Kępnie w roku 1718 ewangelicy musieli rozebrać swój zbór nie było efektem działań Hozjusza dwa wieki wcześniej. Tym bardziej nie są temu winni Jezuici. O przyczynach tego wydarzenia porozmawiamy w przyszłości.

Czytając zaprezentowany tekst odniosłem wrażenie, że autor tłumaczy się bądź też odnosi do jakiegoś krytycznego wobec Reformacji opracowania starając się uzasadnić pewne tezy. Uważam, że przedstawiona praca prezentuje poziom gimnazjalny (bez urazy dla zdolnych gimnazjalistów, którzy z pewnością zdobyliby się na rzetelniejszy rys historyczny dotyczący Reformacji oraz Kościoła Ewngelicko-Augsburskiego w Polsce zawierający przynajmniej odniesienie do sytuacji panującej wówczas w Europie i wynikających z tego zagrożeń).

Jeżeli autor przenoszący tekst na nasze forum proponuje jego podtytuł ,,poznajmy się'' to z mojej strony jest propozycja podtytułu dla niniejszej polemiki ,,poznajmy się prawdziwie''.
I nie staram się w żadnym stopniu ,,pojechać''. Przedstawiłem jedynie własną ocenę genezy procesów, jakie zachodziły w Polsce, kiedy na Zachodzie ,,kwitła'' Reformacja oraz szalały krwawe i barbarzyńskie wojny religijne.

Niech podsumowaniem polemiki dotyczącej Reformacji oraz sytuacji kościołów protestanckich na ziemiach polskich będą słowa jednego z najwybitniejszych myślicieli renesansowej Europy, Erazma z Rotterdamu (1466-1536), o poglądach zbliżonych do reformacyjnych (z tego powodu ostro krytykowanego i zwalczanego przez katolickie władze kościelne), który tak pisał o naszych przodkach:

"Składam powinszowanie narodowi, który - chociaż niegdyś uważany był za barbarzyński - teraz tak pięknie rozwija się w dziedzinie nauki, praw, obyczajów, religii i we wszystkim, co przeciwne jest wszelkiemu nieokrzesaniu, że współzawodniczyć może z najbardziej kulturalnymi narodami świata".
Pozdrawiam

P.S. Nie zamierzam po pięciuset latach wszczynać nowej wojny religijnej, dlatego mam wewnętrzne postanowienie aby nie podejmować dalszej polemiki w tym temacie. Przedstawiłem jedynie odmienny punkt widzenia w stosunku do zaprezentowanego na forum opracowania zaczerpniętego ze strony Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego.
I na tym mam nadzieję zakończyć ze swojej strony niniejszy wątek.
 
Mustava
#2 Drukuj posta
Dodany dnia 25-02-2012 21:47
Awatar

Administrator



Postów: 1715
Data rejestracji: 28.05.10

Dla nie do końca zorientowanych - Sławek w powyższym tekście odnosi się do treści zawartych w TYM temacie a pochodzących ze strony http://www.lutera...
 
panrysio
#3 Drukuj posta
Dodany dnia 26-02-2012 02:08
Awatar

Użytkownik



Postów: 64
Data rejestracji: 08.09.10

Sławomir, świetny tekst! Gratuluję! Co najmniej o połowie faktów, które opisałeś, nie miałem dotąd pojęcia. Widać, że bardzo dobrze orientujesz się w temacie. Czekam na kolejne Twoje prace, w szczególności te, związane z Kępnem.
 
panrysio@wp.pl
voniu
#4 Drukuj posta
Dodany dnia 30-06-2012 22:26
Awatar

Nowicjusz



Postów: 5
Data rejestracji: 10.09.10

panrysio - nie miałeś o tych "faktach" pojęcia, bo wyssane są z palca

wystarczy nawet wklepać w wikipedię parę nazwisk przytoczonych przez Kolegę Sławomira, by znaleźć o nich całkiem odmienne od podanych powyżej informacji ( "...Sprawców napaści na kościół ewangelicki w Krakowie (Tumult krakowski) pochwalił słowami: Czego nie śmiał ani król, ani biskupi to zrobić się ośmielili studenci akademii krakowskiej, godni wiekuistej pamięci, których chwałę cały Kościół sławić będzie."Wink to o miłującym pokój biskupie, który sprzeciwiał się również nauczaniu w języku zrozumiałem dla ludu ( "Godzi się li laikom ..."Wink

a najbardziej rozśmieszyło mnie stwierdzenie, że Luter odrzucił spowiedź indywidualną i przez to wiara ewangelicka jest łatwiejsza od twardej katolickiej - do końca życia spowiadał się właśnie tylko w ten sposób, a jego spowiednikiem był m.in. Johannes Bugenhagen, reformator Pomorza i Danii
no i do dzisiaj w kościele EA nadal jest możliwość indywidualnej spowiedzi, ale rzadko stosowana z uwagi na ułomność ludzkiej pamięci ( o czym napominał bodajże apostoł Paweł) usmiech

aż zadziwony jestem, że kolega Sławomir nie odniósł się do tekstu ks.Kotuli ( http://www.kepnosocjum.pl/forum/viewthread.php?thread_id=130 ) - ileż tam przekłamań można wypunktować, jakież to herezje autor tam popełnił - protestanci byli w tolerancyjnej Polsce prześladowani? niemożliwe! Pfft

no bo że w zachodniej europie byli, to Kolega chyba nie zaprzeczy? http://www.solafide.dei.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=844&Itemid=67

jeżeli Kolega uogólnia, ze Reformacja ( czyli próba naprawienia zepsutego i rozpustnego średniowiecznego kościoła ) była pretekstem do zawładnięcia przez świeckich dóbr kościelnych, to ja będę uogólniał, że Kontrreformacja miała do tego nie dopuścić wysmiewacz

Edytowane przez voniu dnia 01-07-2012 01:01
A N A R C H I S T A
 
slawomir wieczorek
#5 Drukuj posta
Dodany dnia 02-07-2012 00:42
Użytkownik



Postów: 166
Data rejestracji: 29.06.11

Witam usmiech.
1. Zacznę od końca. Twierdzenie, że kontrreformacja miała nie dopościć do rozgrabienia dóbr kościelnych przez świeckich nie jest uogólnieniem ani żadnym fałszywym stwierdzeniem. Bo to jest prawda usmiech.

2. Odnośnie ,,techniki'' spowiedzi nie będę się wypowiadał, bo dyskusje doktrynalne na tym forum chyba nie mają sensu...

3. Pragnę zwrócić uwagę, że w swoim tekście wyraźnie napisałem, że dotyczy on XVI wieku a w szczególności czasu do Konfederacji Warszawskiej w 1573r. Kolejne wieki to dość złożone procesy gdzie religia zaczęła się mieszać z polityką i żadna ze stron konfliktu nie może powiedzieć, że była bez skazy. I o tym napiszę w przyszłości. Będą tam również odniesienia do sytuacji w Kępnie i okolicy.

4. Odnośnie Hozjusza. Nie ulega wątpliwości, że Hozjuszowi przez kilka wieków ,,urabianio'' opinię. A wątpliwości co do jego osoby są poważne do dnia dzisiejszego. Sam mógłbym podać jeszcze kilka przykładów jego słów, które stawiają pod znakiem zapytania jego ,,świętość''. Jego słowa dotyczące pogromu w Krakowie to tylko jeden element. O wiele więcej wątpliwości budzą jego słowa dotyczące ,,Nocy Św. Bartłomieja''.
A o tym w Wikipedii nie ma ani słowa. A szkoda. Miałbyś kolejny argument przeciwko moim tezom Wink.
Tylko wiesz w czym jest problem? W tym, że po pięciu wiekach czasami trudno dociec, co jest prawdą a co fałszem. W okresie kontreformacji czymś powszechnym było przedstawianie przeciwnika w jak najgorszym świetle i przypisywanie mu wszystkiego najgorszego. Szczegółnie przeciwnikowi, który wyróżniał się intelektem.

5. Tekst ks. Karola Kotuli znam doskonale i również odniosę się do tego opracowania. W tym momencie powiem tylko, że opracowanie powstało z punktu widzenia duchownego Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego. Jest w nim dużo uproszczeń ale nie zaprzeczam podanym tam faktom.
Interpretacja jednak tych faktów oraz źródło konfliktów religijnych może być przedmiotewm dyskusji i o tym w przyszłości napiszę. Jest to jednak temat bardzo rozległy i wymagający czasu. Szczególnie ciekawie zapowiada się sprawa Mikołaja Mielęckiego, wspomnianego przez Kotulę i omawianego już na tym forum. I związki Mielęckiego z Arianami. Ale nie wyprzedzam faktów usmiech.
Dla niecieprliwych: T. Wotchke, ,,Die Zerstorung der Kirche zu Mielencin'' w ,,Aus Posens Kirchlicher Vergangenheit, t.3, s.11-20. O tym ks. Kotula nie pisał. Wikipedia też nie wspomina usmiech. Ani inne opracowania dotyczące Kępna.

6. Powoływanie się na Wikipedię jako źródło wiedzy nie przekonuje mnie.

7. O prześladowaniu protestantów w Eurpie Zachodniej nie wypowiadałem się, bo jest to rzecz oczywista. Dzięki temu mamy Kępno usmiech.


Pozdrawiam
 
voniu
#6 Drukuj posta
Dodany dnia 03-07-2012 00:53
Awatar

Nowicjusz



Postów: 5
Data rejestracji: 10.09.10

No to w takim razie nie rozumiem, dlaczego się czepiasz tekstu na stronie KE-A, skoro odnosisz się tylko do XVI wieku, a jak sam napisałeś, autor tamtego tekstu skacze poprzez wieki. I pamiętaj, że jest to strona kościoła, a nie partii politycznej, więc zawsze więcej tam będzie duchowości jak widzialnych faktów. Nie chcesz się odnosić do doktryny, a przecież kościół na niej się opiera. I nie będzie prowadził naukowych sporów, jego cele są inne, mniej przyziemne.
Zareagowałem tak drastycznie, bo swoim tekstem wprowadziłeś aurę niepokojących insynuacji o manipulowaniu faktami, które usprawiedliwić mają istnienie takiego kościoła o takiej konfesji. Ten kościół powstał tylko dlatego, że średniowieczny powszechny poszedł w złą stronę i wymagał natychmiastowej naprawy ( zresztą dzisiejszy KRK twierdzi to samo).
A powiązane z Reformacją wydarzenia polityczne nie były przez reformatorów zamierzonymi - wykorzystano tylko niepokoje i każdy polityk starał się swoje ugrać. Co spowodowało niechęć do protestantów, ciągnącą się do dziś.
Stąd moja reakcja. Pozdrawiam.

A N A R C H I S T A
 
slawomir wieczorek
#7 Drukuj posta
Dodany dnia 03-07-2012 20:33
Użytkownik



Postów: 166
Data rejestracji: 29.06.11

Witam,

Voniu, temat Reformacji i Kontrreformacji jest wielowątkowy i wymagający analizy procesów politycznych jakie wówczas zachodziły w Rzeczpospolitej i w Europie. Religia i wyznawane zasady wiary były tylko tłem dla zachodzących wydarzeń politycznych. I o tych procesach z religią w tle możemy dyskutować.
Okaże się wówczas, że u genezy walk religijnych stała czysta polityka.
Nie będę natomiast analizował doktryn religijnych. Nie czuję się na siłach. Bo nie mam przygotowania teologicznego. Mam natomiast pewne osobiste odczucia w tym zakresie i podzieliłem się nimi. Ty masz prawo mieć odmienne odczucia i je szanuję.
Jeżeli uważasz, że moje spostrzeżanie są obarczone błędami, proszę uzasadnij swoje stanowisko. Może przekonasz mnie i zmienię zdanie.

Co do mojego ,,czepiania się''. Zaprezentowany tekst jest po prostu słabiutki.
Można go sprowadzić do stwierdzenia:

Ponieważ Kościół Katolicki zszedł z drogi Ewangelii narodził się ruch mający na celu oczyszczenie religii. Reformatorzy natrafili jednak na wrogość ze strony katolików, którzy postanowili wszelkimi środkami ich zniszczyć. Postępowi przedstawiciele Kościołów Reformatorskich byli wówczas jedynymi sprawiedliwymi a Rzymscy Katolicy uosobieniem zacofania i zła.

Nie zgadzam się z takim przedstawieniem historii. I szczegółowo wyartykułowałem swoje zastrzeżenia. Dla osób, które choć trochę interesują się historią, przedstawienie faktu zaniku Reformacji w Polsce w wieku XVI jako skutku działań jezuitów jest rażące i niezgodne z historyczną prawdą.
Analizując tę kwestię wystarczy sprawdzić liczbę jezuitów jaka ,,działała'' wówczas w Polsce. Musieliby naprawdę dwoić się i troić aby przekonać tych wszystkich, którzy powrócili do Kościoła Katolickiego.

Dlaczego w kolejnych wiekach zaczęły się problemy religijne? O tym będzie w oddzielnym opracowaniu.
Ale teraz odniosę się do Twojego sformułowania:

,,A powiązane z Reformacją wydarzenia polityczne nie były przez reformatorów zamierzonymi - wykorzystano tylko niepokoje i każdy polityk starał się swoje ugrać''.

Nie wiem, dlaczego tak twierdzisz. Otóż przedstawiciele religii protestanckich oraz Arianie w sposób niezwykle jednoznaczny określali swoje polityczne pozycje i świadomie angażowali się w politykę. Znajdowali takich i anie innych stronników, opowiadali się po takiej a nie innej stronie konfliktów politycznych. Angażowali się w politykę na szczeblu państwowym. Przykłady tego typu działań można mnożyć. I spotykał ich za to odwet ze strony przeciwników politycznych, będących katolikami. Możemy oczywiście dyskutować i zastanawiać się, czy podejmowane wówczas ,,środki odwetowe'' ze strony katolików były współmierne do popełnionych ,,politycznych win''. I to jest najciekawszym zagadnieniem w tej historii.
Pomijanie i przemilczanie tych aspektów w analizie Reformacji w Polsce jest delikatnie mówiąc nierzetelnością. I żywo przypomina dyskusję na temat polskiego antysemityzmu, gdzie również pomija się perspektywę historyczną i procesy polityczne a o wielu faktach w imię poprawności politycznej przemilcza się.
A na końcu stwierdza: Polacy są antysemitami.

Zaprezentowany na stronie Kościoła EA artykuł jest w tej samej konwencji. I niewiele by mnie to interesowało bo każdy ma prawo do swoich poglądów. Jeżeli jednak tekst pojawił się na stronie Socjum, to wybacz, że się go czepiłem ale uważam, że mam prawo do przedstawienia swojego poglądu na jego temat.

No cóż, mam już taki charakter, że nie wystarcza mi informacja, że np. w Kępnie kiedyś katolicy zburzyli kościół ewangelicki. I wnioskowanie na tej podstawie, że Polacy byli nietolerancyjni.
Warto zastanowić się, czy faktycznie u genezy tego typu wydarzeń stało wyłącznie religijne zacietrzewienie.
A może były jeszcze inne przyczyny? I dlaczego właściwie w tym religijnym amoku nie zburzono również synagogi skoro wiara judaistyczna jest odleglejsza niż wiara ewangelicka w odniesieniu do wiary katolickiej. Ciekawe, prawda?
Co powodowało wówczas ludźmi, że tak się zachowali, skoro jeszcze niedawno żyli obok siebie i wspólnie budowali miasto? Co spowodowało zmianę postawy katolików w stosunku go ewangelików?
Uważasz, że przyczyną tego jest wyłącznie religijna nietolerancyjność?

Stwierdzasz, że przedstawione przeze mnie fakty są wyssane z palca oraz że wprowadzam aurę insynuacji.
Czy możesz konkretnie powiedzieć, które z przedstawionych faktów uważasza za nieprawdziwe?
Postaram się zaprezentować teksty źródłowe. Będę wdzięczny, jeżeli przedstawisz źródła, które przedstawionym przeze mnie faktom zaprzeczą, bo pozwoli mi to na uzupełneinie wiedzy.

Przy okazji, jakie widzisz przykłady niechęci w stosunku do ewangelików w dzisiejszych czasach?
Powiem szczerze, że nigdy się nad tymi sprawami nie zastanawiałem. Czy osobiście spotkałeś się z postawami niechętnymi Twojej osobie z przyczyn religijnych?

Pozdrawiam

Edytowane przez slawomir wieczorek dnia 05-07-2012 10:14
 
voniu
#8 Drukuj posta
Dodany dnia 05-07-2012 00:37
Awatar

Nowicjusz



Postów: 5
Data rejestracji: 10.09.10

No cóż. Niechęć z przyczyn religijnych... a jak się można czuć, będąc od wielu pokoleń Polakiem, gdy z powodu wyznania jest się wyzywanym od Niemca? Kiedy chrześcijańskie wyznanie i kościół porównywany jest do jakiejś "kociej wiary" i związków wyznaniowych?
A wyssane z paca fakty? No napisałem - spowiedź u Lutra, pokojowe nastawienie Jezuitów, co to tylko słowem...I sam później potwierdziłeś, że to nie tylko "wielowiekowe urabianie opinii", a fakty, o których w pierwszym poście nie raczyłeś napomknąć.
Nie jestem historykiem ani z zawodu, ani z zamiłowania, ale te 2 rzeczy od razu rzuciły mi się w oczy.
I w ogóle razi mnie Twoje " w przyszłości opiszę, odniosę się". Ja wiem, że 1 post na forum nie pomieści szczegółowego opracowania nt. kilkuwiekowej historii Kępna z okresu Reformacji i Kontrreformacji, ale możesz takie opracowanie dać w kilkunastu postach i też chętnie zapoznam się z faktami, których wcześniej nie znałem. Tylko nie umieszczaj tam nieprawdziwych lub wątpliwych informacji, o których chociażby taka wykpiwana przez Ciebie wikipedia mówi całkiem co innego.
Pozdrawiam Cię serdecznie usmiech

A N A R C H I S T A
 
slawomir wieczorek
#9 Drukuj posta
Dodany dnia 05-07-2012 10:45
Użytkownik



Postów: 166
Data rejestracji: 29.06.11

Zlikwidowałem w swoim poście sformułowania ,,o tym będzie w przyszłości''. Masz rację, raziło to usmiech.

Nie dotarłem jeszcze do pewnych źródeł dotyczących Reformacji i Kontrreformacji w których mogą znajdować się informacje dotyczące Kępna i okolic a które chciałbym przeanalizować. Dlatego nie chcę teraz zaczynać tego tematu. Wymaga on jeszcze trochę czasu i pracy.

Nie zaprzeczam negatywnym wydarzeniom związanym ze zakonem jezuickim.
Ale też w imię obiektywizmu (na ile potrafię) dostrzegam pozytywne strony ich działalności.
A że przedstawiłem wyłącznie pozytywne? Bo była to odpowiedź na opracowanie, gdzie przedstawiono ich wyłącznie w czarnych barwach.

W kwestii sporu konfesjonalnego - Masz rację, że spowiedź ogólna praktykowana była w czasach Lutra głównie przez Kalwinów, później przez Kościół Reformowany. Pochopnie przypisałem ją osobiście Lutrowi.
Ostatecznie jednak, po licznych sporach, Kościół EA również zaprzestał praktykować spowiedź uszną.
Faktycznie, Luter był jednak zwolennikiem spowiedzi indywidualnej.
Z czystej ciekawości - czy obecnie w Kościele EA jest stosowana spowiedź indywidualna? Jak to wygląda w praktyce? Wierni korzystają z tej możliwości, czy jest to raczej możliwość czysto teoretyczna i raczej zarzucona?

Z Wikipedii czasami również sam korzystam. Nie wykpiłem jej tylko podchodzę do niej z dużym dystansem.
Bo weryfikacja zawartych tam informacji pozostawia wiele do życzenia. Osoby uprawnione do umieszczania zapisów mogą przedstawiać swoją interpretację faktów. A te same fakty jak widzisz możemy interpretować w sposób odmienny.

Co do niechęci jakiej czasami doświadczasz - przykro to słyszeć. Głupota ludzka nie zna granic.

Może najlepszą odpowiedzią na tego typu zachowania są msze ekumeniczne?

Pozdrawiam

Edytowane przez slawomir wieczorek dnia 05-07-2012 10:46
 
panrysio
#10 Drukuj posta
Dodany dnia 09-07-2012 02:32
Awatar

Użytkownik



Postów: 64
Data rejestracji: 08.09.10

Sławomir i Voniu! Fajnie się Was czyta. Pozdrawiam!
 
panrysio@wp.pl
voniu
#11 Drukuj posta
Dodany dnia 14-07-2012 12:55
Awatar

Nowicjusz



Postów: 5
Data rejestracji: 10.09.10

Sławku - msze, czy też "po naszemu" nabożeństwa ekumeniczne, odbywają się w całej Polsce, także i w Kępnie.
Natomiast spowiedź indywidualna jest możliwa ( choć ja jeszcze nigdy nie próbowałem - preferuję spowiedź ogólną, podczas której sam i z własnym sumieniem "rozliczam się" z moich przewinień bezpośrednio przed Bogiem,, Który najlepiej wie o każdym mym grzeszku oraz o moim żalu za ich popełnienie oraz wierze w moc odpuszczenia - co według mnie jest trudniejsze, niż rozmowa z grzesznym bądź co bądź człowiekiem, którym jednak jest każdy ksiądz, a także świadomością, że nie o każdym grzeszku się pamięta ).
Więcej na temat spowiedzi indywidualnej w kościele EA mógłby napisać Ks. Cieślar, proboszcz naszej parafii.

PS
Pozdrawiamy panrysia usmiech

A N A R C H I S T A
 
Przejdź do forum:
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Ankieta
Czy Kopiec im. Józefa Piłsudskiego powinien zostać w Kępnie odbudowany:

Tak
Tak
43% [25 głosów]

Tak, ale patron powinien być inny, związany z Wielkopolską
Tak, ale patron powinien być inny, związany z Wielkopolską
21% [12 głosów]

Nie
Nie
36% [21 głosów]

Ogółem głosów: 58
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 25/12/2018 11:03

Archiwum ankiet
Pracowity koniec roku.[0]
Zaproszenie
Kalendarz

Brak wydarzeń.

Złap nas w sieci NK  FB  BL  TVN24
Ostatnio na forum
Najnowsze tematy
· Wrak
· Myjomice
· GWARA WIELKOPOLSKA
· Kępno.Historia.
· Feliks Gruszka "Gene...
· 19-ty wiek w Kępnie.
· Erinnerungen an Kemp...
· Obóz zagłady w Chełm...

Losowe tematy
· Czy jesteśmy zobowi...
· 20 Stycznia 1945 So...
· ANKIETA
· Zdjęcia z wystawy w...
· Kronika szkoły w No...
Najwyżej oceniane zdjęcie
Zdjęcie miesiąca Maj
Razem
Liczba ocen: 3
Punktów: 15
Archiwum
24,689,010 unikalne wizyty