Zobacz temat
 Drukuj temat
Franciszek Olszówka "Otto"
efkama
#1 Drukuj posta
Dodany dnia 26-07-2009 19:01
Nowicjusz



Postów:
Data rejestracji: 01.01.70

Katarzyna Kaczorowska - POLSKA Gazeta Wrocławska
02.11.2007 (fragmenty)


Bardzo płytki grób

Pod alejkami cmentarza Osobowickiego, największej nekropolii we Wrocławiu, pochowani są skazańcy z więzienia przy ulicy Kleczkowskiej. Polacy i Niemcy. Pierwsi ? ofiary reżimu stalinowskiego. Drudzy ? skazani za zbrodnie wojenne lub po prostu za to, że byli Niemcami.Kiedy powstał Instytut Pamięci Narodowej, skontaktowaliśmy się z dyrekcją cmentarza. Wiedzieliśmy, że na zlecenie więzienia, aresztu UB i prokuratury wojskowej w la-tach 1945-1956 na Osobowicach pochowano około 850 osób. Ślady pochówków około 350 więźniów zachowały się na polach 81 i 120 ? opowiada dr Krzysztof Szwagrzyk, historyk, którego swoistym powołaniem stało się przywracanie umarłych pamięci........

............Badania georadarem i dwie ekshumacje przypieczętowały decyzję: wiosną przyszłego roku na polach 77, 91, 102, 91a i 92 najprawdopodobniej rozpoczną się ekshumacje. ? Wiemy, że mogą wywołać kontrowersje. Bo będziemy odkrywać nie tylko ciała Polaków, ale też i Niemców, być może zbrodniarzy wojennych. Nie wyobrażam sobie jednak sytuacji, że dzisiaj, w środku Europy, z jej bagażem historii, niczego nieświadomi chodzimy po grobach. Grobach ludzi skazanych na zapomnienie. Dlatego uważam, że ofiary reżimu trzeba przywrócić pamięci, a pozostałym dać godny pochówek ? dodaje Krzysztof Szwagrzyk.

Ze starego zdjęcia zrobionego zimą uważnie patrzy młoda dziewczyna. Okrągła buzia, głowa lekko oparta o prawą rękę. Spod czapki widać ciemne włosy. Spod ciepłego płaszcza szalik w kratkę. To jedno z ostatnich zdjęć Heleny, która zginęła 18 lipca 1946 roku. Miała wtedy 21 lat. 62 lata po egzekucji, przeprowadzonej o 6 rano, na Osobowicach rozpoczną się poszukiwania jej bezimiennego grobu. ? Na polu nr 77 pochowano 6 kobiet. Najmłodszą z nich była Helena Motykówna, zwana Dziuńką. Odnalezienie szczątków młodej kobiety pozwoli nam odnaleźć pozostałych członków tak zwanej grupy Otta, którzy zginęli razem z nią. A to będzie jeden z kroków do stworzenia swoistej topografii cmentarza pod cmentarzem ? podkreśla historyk z IPN-u.
" Któregoś dnia było ich pięcioro - wspominał ks. Skiba.- Wśród nich 18-letnia dziewczyna, która miała w kieszonce książeczkę do nabożeństwa, modliła się żarliwie. Zwykle rozstrzeliwano na dziedzińcu więziennym, wtedy jednak skierowali nas do jakiejś szopy. Ustawili ich przy filarach, opaska na oczy, ręce do tyłu. Prokurator odczytał akt oskarżenia i wyrok, a oni śpiewali "Pod Twoją obronę". Podałem krzyżyk do pocałowania, a oni jak na komendę krzyknęli "Jeszcze Polska nie zginęła". W tej samej chwili oficer dał komendę do strzału. A potem jeden jedyny okrzyk - mamo!!!. Ten okrzyk prześladował mnie po nocach. Modliłem się za nich, odprawiałem msze w ich intencji, cierpiałem z nimi".
Ksiądz Jan Skiba był w połowie lat 40. kapelanem więziennym przy Kleczkowskiej. Prokurator, który uczestniczył w tamtej egzekucji, to porucznik Eugeniusz Landsberg. Skazani to członkowie tzw. grupy Franciszka Olszówki Otta: Dziuńka - Helena Motykówna, w rzeczywistości starsza o trzy lata, niż zapamiętał to ks. Skiba, Śmigus - Edward Szemberski, Wiarus - Roman Roszowski i Pantera - Idzi Piszczałka.
W zachowanych dokumentach z procesu przed Wojskowym Sądem Rejonowym we Wrocławiu można przeczytać, że latem 1945 roku na pograniczu województw poznańskiego, łódzkiego i dolnośląskiego zaczęła działać banda AK, której zadaniem było obalić rząd, zmienić ustrój demokratyczny na reakcyjno-faszystowski.
Przywódcą był Franek Olszówka, a grupa w szczytowym okresie swojej działalności liczyła kilkadziesiąt osób, w tym również dezerterów z Milicji Obywatelskiej, jak Romek Roszowski, który uciekł z bronią z posterunku w Bąkowicach. Część z nich była w partyzantce, niektórzy - tak jak Franek - byli siłą wcieleni do Wehrmachtu. Maj 1945 roku nie oznaczał dla nich końca wojny. W październiku zaatakowali w Kępnie siedzibę Urzędu Bezpieczeństwa. W czasie walk zginęło dwóch funkcjonariuszy UB. Miesiąc później znów dali o sobie znać. Wtedy zabili ośmiu, a ranili czerech pracowników PUBP w Kępnie. Według aktu oskarżenia sprzed 61 lat, rozstrzelali też grupę 14 Niemców.
Przed wojskowym sądem we Wrocławiu stanęli w marcu 1946 roku. Wpadli w lutym, 18 lutego nad ranem, po akcji na stacji w Czastarach, gdzie zaatakowali pociąg osobowy z Poznania do Krakowa. W czasie potyczki zginęło dziewięciu żołnierzy Armii Czerwonej, jeden ranny zmarł w szpitalu.
Na stacji w Czastarach była też Helena. Ranna w nogę, w czasie śledztwa przyznała się tylko do tego, że miała przy sobie broń. Za przynależność do grupy Otta skazano ją na karę śmierci. Wyrok uzasadniono tak: ?Przy wymiarze kary sąd wziął pod uwagę bierność, z jaką poddała się rozkazom dowódców bandy i solidaryzowanie się jej z działalnością bandy w ostatnim napadzie na pociąg oraz fakt, że podczas napadu dokonano mordu 10 żołnierzy armii sojuszniczej, przez co mogło nastąpić pogorszenie stosunków z zaprzyjaźnionym państwem ZSRR?.
Wojskowy sąd nie wziął pod uwagę, że Helena do grupy Otta przyłączyła się zaledwie dwa tygodnie wcześniej. 3 lutego poszła na zabawę. Tam poznała Franka Olszówkę i jego kolegów. Najwyraźniej zafascynowana nimi nie wróciła już do domu. Nigdy.
Gdzieś na Osobowicach, na kilku polach między grobami, o których ktoś pamięta, na których palą się znicze, stoją kwiaty - pochowani są nie tylko Dziuńka, Śmigus, Wiarus i Pantera.

<

Edytowane przez efkama dnia 09-09-2010 21:34
 
efkama
#2 Drukuj posta
Dodany dnia 27-07-2009 17:38
Nowicjusz



Postów:
Data rejestracji: 01.01.70

BIULETYN INSTYTUTU PAMIĘCI NARODOWEJ Nr 11 (34)
listopad 2003


JERZY BEDNAREK, OBUiAD IPN ŁÓDŹ


BEZPIEKA WYLECI DZIŚ
W POWIETRZE


22 listopada 1945 r. o godzinie 21.30 dowódca warty Powiatowego
Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Kępnie Franciszek Mądraszek
odebrał telegram od gminnego referenta UB z Perzowa z wiadomością,
że w miejscowości Turkowa "banda leśna" zastrzeliła jednego
z informatorów UB. Odchodząc, partyzanci pozostawili przy zabitym
kartkę z informacją, że "bezpieka wyleci dziś w powietrze".
Ową "bandą leśną" był oddział partyzancki organizowany od kwietnia 1945 r. przez
Franciszka Olszówkę "Otta" - w czasie okupacji folksdojcza, a potem żołnierza Armii Krajowej
- określanego na łamach komunistycznej prasy mianem "krwawego upiora powiatu
kępińskiego". Kim był człowiek, do którego "bezpieka" - przyznając się do własnej bezradności
- postanowiła w końcu 1945 r. wystosować list otwarty, nakłaniając go do wyjścia
z konspiracji, w zamian za co przyrzekała abolicję?

Franciszek Olszówka, urodzony w 1923 r., pochodził z Pisarzowic w powiecie kępińskim.
W czasie okupacji stał się jedną z wielu ofiar przymusowej germanizacji ludności
Kępna i okolic, którą to ludność Niemcy bardzo często ze względu na duży odsetek ewangelików
uważali za niemiecką. Zmuszono go do przyjęcia III grupy folkslisty i siłą wcielono
do armii niemieckiej. Mając do wyboru: albo udział w wojnie na froncie zachodnim
w szeregach Wehrmachtu, albo dezercję, wybrał to drugie. Ukrywając się przed poszukującą
go żandarmerią niemiecką, wstąpił do kilkuosobowego oddziału partyzanckiego
Armii Krajowej operującego w lasach rychtalskich w powiecie kępińskim. Oddział funkcjonował
od 1942 r. i wchodził w skład "Reduty" - Obwodu Zewnętrznego AK Kępno.
Po przejściu frontu i wyparciu armii niemieckiej Olszówka wraz z pozostałymi kolegami
z akowskiej partyzantki zorganizował na terenie gminy Laski w styczniu 1945 r. ochotniczą
gromadzką Milicję Obywatelską. Jej podstawowym zadaniem było zabezpieczanie
porządku na terenie opuszczonym przez regularne formacje wojska. Gdy nowa władza
zaczęła rozwiązywać samorzutnie tworzone posterunki milicji i równocześnie przeprowadziła
redukcję stanu milicjantów-ochotników w celu "oczyszczenia szeregów" MO, m.in.
z byłych członków AK, Olszówka osiadł w odziedziczonym po wuju majątku rolnym w Gierczycach
pod Kępnem. Nie dane mu było jednak zająć się gospodarstwem. Wkrótce
okazało się, że poszukuje go PUBP w Kępnie za posiadanie broni. Olszówka miał powody,
żeby poważnie przestraszyć się przedstawicieli "ludowej" władzy. Nie dość przecież,
że był folksdojczem, to na dodatek partyzantem Armii Krajowej. Gdy dodać jeszcze do
tego to, że już wówczas funkcjonariusze kępińskiej bezpieki - UB w Kępnie zorganizowano
w drugiej połowie stycznia 1945 r. - powszechnie cieszyli się złą sławą za stosowanie
samosądów i notoryczne znęcanie się nad zatrzymanymi, decyzja Olszówki mogła być
tylko jedna - powrót do lasu. Ukrywając się przed UB od kwietnia 1945 r., stworzył
oddział, który poza byłymi partyzantami AK zaczęli zasilać przede wszystkim dezerterzy
z "ludowego" wojska i MO.
Współpraca z WSGO "Warta"
Oddział "Otta" próbowała sobie podporządkować Wielkopolska Samodzielna Grupa
Ochotnicza "Warta" (WSGO "Warta"Wink - największa poakowska organizacja w Wielkopolsce.
"Otto" zgodził się na współpracę z dowódcą obwodu Kępno WSGO "Warty" - kpt. Edwardem
Mazurem "Dębem". Daleki był jednak od aprobaty instrukcji płynących z Londynu i od
władz podziemia niepodległościowego nakazujących wyjście z konspiracji i "rozładowanie"
oddziałów leśnych. Rosnący konflikt między Olszówką a oficerami WSGO "Warty" stracił na
znaczeniu, gdy w listopadzie 1945 r. ta ostatnia organizacja, powołana do życia przez płk.
Andrzeja Rzewuskiego "Hańczę", została rozwiązana, a UB równocześnie przetrzebił jej struktury
licznymi aresztowaniami.
Do chwili nawiązania współpracy z WSGO "Wartą" Olszówka wraz ze swoimi żołnierzami
dokonywał sporadycznych akcji rekwizycyjnych w majątkach administrowanych przez
Armię Radziecką lub UB oraz napadał na posterunki MO, gdzie zdobywano broń i umundurowanie.
Sytuacja uległa zmianie od września 1945 r., gdy jego oddział zaczęli szkolić
oficerowie WSGO "Warty", którzy odgórnie planowali też część działań. Do głośniejszych
należało wtargnięcie do Komunalnej Kasy Oszczędności w Kępnie 8 października 1945 r.,
kiedy to wspólnie z por. Józefem Kempińskim "Łanem" - szefem dywersji w obwodzie
Kępno WSGO "Warty" - "Otto" zarekwirował prawie 200 tys. złotych.
Oddział w tym czasie liczył około czterdziestu partyzantów i operował nie tylko w Kępińskiem,
ale również w powiatach ościennych: kluczborskim, namysłowskim, sycowskim
i wieluńskim. Do końca 1945 r. Olszówka i jego żołnierze pozostawali też w zasadzie nieuchwytni
dla UB. W równej mierze było to zasługą wydatnej pomocy, jaką oddział otrzymywał
od miejscowej ludności, jak i doskonale zorganizowanej przez "Otta" sieci wywiadowczej.
Miał on swoich informatorów i współpracowników nie tylko wśród ludności cywilnej,
ale i w szeregach funkcjonariuszy MO oraz wewnątrz aparatu UB.
Zamach na kierownika PUBP
W październiku 1945 r. "Otto" zdecydował się na przeprowadzenie akcji, która okazała
się brzemienna w skutkach dla mieszkańców Kępna. Razem ze swoim zastępcą Stanisławem
Pankiem "Rudym" i piętnastoletnią wówczas Ireną Tomaszewicz "Danką" dokonali
zamachu na kierownika PUBP w Kępnie ppor. Kazimierza Hetmana i jego podwładnego
sierż. Mariana Tarkę. Obydwaj funkcjonariusze zostali zastrzeleni 19 października 1945 r.
w restauracji należącej do Stefana Drogiego w Kępnie.
Krwawa noc kępińska
W odwecie grupa pracowników UB z Kępna, na czele z szefem sekcji śledczej Stanisławem
Ładwikowskim, aresztowała właściciela restauracji i kilka osób, owego feralnego dnia
przypadkowo przebywających w lokalu. Jeszcze tej samej nocy, nazwanej później "krwawą
nocą kępińską", rozstrzelali ich funkcjonariusze UB z Kępna.
Gdy "Otto" dowiedział się o tym wydarzeniu, osobiście miał zatelefonować z posterunku
MO w Laskach do PUBP w Kępnie i zapowiedzieć zemstę. Jeśli fakt ten miał miejsce, to
rzeczywiście słowa dotrzymał. Wieczorem 22 listopada 1945 r. jego oddział w liczbie około
trzydziestu pięciu żołnierzy przybył do Kępna. Zasadniczym celem akcji miało być rozbicie
aresztu UB i uwolnienie przebywających w nim więźniów.

"Otto" wkracza do Kępna

Informacja o planowanym przez partyzantów na noc 22 listopada napadzie na siedzibę
PUBP w Kępnie wprowadziła wśród funkcjonariuszy zamieszanie i nerwową atmosferę, tym
bardziej że tego dnia nie było na miejscu kierownika urzędu i jego zastępcy, którzy przebywali
służbowo w WUBP w Poznaniu. Dodatkowo pełniący tej nocy służbę oficera inspekcyjnego
kierownik Sekcji I samowolnie opuścił posterunek i z kilkoma kolegami bawił najpierw w jednej
z kępińskich restauracji, a później u swojej koleżanki w pobliskim Baranowie. W efekcie
w pracy pojawił się dopiero rano następnego dnia. Jak się później okazało, był on informatorem
"Otta", a w dniu akcji na urząd spotkał się z jego wywiadowcą Józefem Jeziornym
"Kościuszką" i przekazał mu informacje na temat aktualnej sytuacji w kępińskim UB.
W okolicznościach realnego zagrożenia kierownik Sekcji ds. Walki z Bandytyzmem natychmiast
zadzwonił do sowieckiej komendantury wojennej w Kępnie oraz do Powiatowej
Komendy MO, informując, że tej nocy przygotowywany jest napad na UB. W trzech należących
do urzędu budynkach, chronionych przez piętnastu wartowników, zarządzono ostre
pogotowie i nakazano funkcjonariuszom, by położyli się spać w mundurach.
Około północy jeden z wartowników zauważył zbliżających się ulicą do bramy urzędu
uzbrojonych mężczyzn. Na kilkakrotne zawołanie: ?stój, kto idzie? otrzymał odpowiedź,
że to "wojsko polskie". Gdy partyzanci byli już pod bramą urzędu, z rozkazu Ryszarda
Nowickiego - zastępującego oficera inspekcyjnego - oddano w ich kierunku pierwsze
strzały. Rozpoczęła się wymiana ognia. Żołnierze "Otta" równocześnie atakowali siedzibę
PUBP od strony ulicy i ogrodu sąsiadującego z podwórzem urzędu. Wkrótce też rozległa
się syrena alarmowa, a sowiecka komendantura wojenna natychmiast wyłączyła światła
w całym mieście.
Na podwórzu urzędu
obronę organizował Tadeusz Jabłoński - referent gospodarczy.
Nerwowo nawoływał przestraszonych i pozostających w budynku funkcjonariuszy do natychmiastowego
zejścia na podwórze. Z kilkoma wartownikami przy drzwiach wejściowych
do pierwszego gmachu próbował zastąpić drogę partyzantom. W tym samym czasie część
funkcjonariuszy ukrywająca się na piętrze w kwaterach wartowników pospieszyła z pomocą
dla grupy Jabłońskiego. Opór okazał się jednak bezskuteczny. W wyniku silnego ostrzału
ze strony atakujących Jabłoński i dwóch wartowników polegli na miejscu, a trzech innych
zostało rannych. Żołnierze "Otta" po wdarciu się do budynku weszli na pierwsze piętro,
gdzie odnaleźli pomieszczenia Sekcji I. Wszystkie znajdujące się w nim dokumenty, w tym
materiały poniemieckie dotyczące listy narodowościowej, oblali benzyną i podpalili. Chwilę
później, już bez większych problemów, dostali się na parter drugiego gmachu, skąd
uprowadzili ze sobą dwóch szoferów, próbujących schować się przed napastnikami w swoim
pokoju. Wyciągniętych spod łóżka zaprowadzili do garażu. Tam rozkazali im uruchomić
samochód będący w najlepszym stanie i wyjechać nim na podwórze. Gdy kierowcy wykonali
polecenie, partyzanci zaczęli ich ostrzeliwać, zmuszając tym samym do ucieczki. Jeden
z szoferów, nie mając innej możliwości, schronił się w areszcie UB. Błagającego o pomoc
ukryli pod siennikiem łóżka aresztanci.
W tym czasie kolejna grupa partyzantów szturmowała trzeci budynek urzędu, gdzie
swoje mieszkania mieli kierownik PUBP i kierownik Sekcji ds. Walki z Bandytyzmem. Po
rozbiciu drzwi ogniem z pancerfaustów żołnierze "Otta" wtargnęli do pomieszczeń. Tam
też rozegrała się największa tragedia owej nocy. Poza jednym z funkcjonariuszy UB zginęła
wówczas żona kierownika Sekcji ds. Walki z Bandytyzmem - Pelagia Wesołowska - i jej
dwoje małych dzieci: siedmioletni Zenon i rok starsza Klara. Według bezpieki mordu na
kobiecie i jej dzieciach miał dokonać osobiście "Otto". Jednakże zachowane zeznania
funkcjonariuszy UB z Kępna - uczestników owych wydarzeń - tego nie potwierdzają. Być
może rodzina kierownika Sekcji Walki z Bandytyzmem przypadkowo poniosła śmierć w wyniku
wymiany ognia między napastnikami a funkcjonariuszami UB.
Podczas napadu większość funkcjonariuszy ze strachu przed partyzantami rozpierzchła
się po terenie urzędu. Część ukryła się na podwórzu w zaparkowanych na nim starych
samochodach, część w stołówce w ostatnim budynku urzędu, inni w zakamarkach pomieszczeń
na piętrach. Jeden z funkcjonariuszy postanowił schronić się w ustępie, w którego
oknie - jak później tłumaczył - zajął pozycję "z zamiarem obstrzału podwórza".
Po upływie około 40 minut, przy oznajmiającym koniec akcji wystrzale z rakietnicy,
partyzanci opuścili teren urzędu, wznosząc jeszcze na odchodnym głośne okrzyki: "niech
żyje AK". Spośród żołnierzy "Otta" tylko dwóch zostało rannych. Straty ze strony pracowników
UB były znacznie większe. Poza trzyosobową rodziną kierownika Sekcji Walki z Bandytyzmem,
czterech funkcjonariuszy poniosło śmierć, a czterech zostało rannych. Zginął również
jeden z żołnierzy sowieckich.
Z pewnością działania partyzantom ułatwiła bierność stacjonujących wówczas w Kępnie
wojsk Rzeszowskiego Pułku Aprowizacyjnego. Duże zamieszanie i w konsekwencji spóźnioną
akcję odwetową spowodowało również omyłkowe ostrzelanie przez żołnierzy sowieckiej
komendantury wojennej nierozpoznanej w ciemnościach grupy operacyjnej MO, która
właśnie podążała z odsieczą zaatakowanym funkcjonariuszom UB9.
Jednak sukces partyzantów okazał się połowiczny. Przede wszystkim z rozbitego aresztu
UB przestraszeni więźniowie nie chcieli uciekać. Nie udało się także zarekwirować wyprowadzonego
z garażu samochodu. Kilka kilometrów za Kępnem popsuł się i został porzucony.
Brawurowe rozbicie PUBP w Kępnie przez oddział "Otta" wywołało falę niepokoju wśród
funkcjonariuszy UB i MO z okolicznych powiatów. Komendant Powiatowy MO z Sycowa meldował
np. do MO we Wrocławiu, że z powodu wypadków w Kępnie zarządził ostre pogotowie
i również spodziewa się napadu. Prosił stanowczo o amunicję, ciężki karabin maszynowy i ludzi10.
Z kolei kępińska bezpieka, by usprawiedliwić swoją kompromitującą porażkę, znacznie
wyolbrzymiała siły biorących udział w akcji partyzantów. Nazajutrz po napadzie w specjalnym
meldunku do Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego w Warszawie, relacjonowano: ?Z dnia
22. [na] 23.11.1945 r. od godziny 12 do 1 banda "Otty" w sile 150-200 ludzi, która podjechała
pod miasto pięcioma autami ciężarowymi uzbrojona w CKM, RKM, pancerfausty i granaty,
okrążyła całe miasto, dokonując napadu na Powiatową Komendę MO oraz PUBP Kępno [...].

Mord niewinnych, zdrada, śmierć
Napad na PUBP w Kępnie był ostatnią dużą akcją oddziału "Otta" w Kępińskiem. Z końcem
listopada Olszówka, nękany coraz częściej przez wojska KBW oraz grupy operacyjne
UB i MO, przeszedł ze swoimi partyzantami na teren powiatu wieluńskiego. Tam też oddział
zajął m.in. Bolesławiec, wieczorem 29 listopada 1945 r., oraz Lututów, 14 grudnia 1945 r.
W obydwu miasteczkach bez trudności rozbito miejscowe posterunki MO. Należy jednak
dodać, że wyjątkowo tragicznym skutkiem opanowania Bolesławca było dopuszczenie się
przez partyzantów "Otta" nieuzasadnionego mordu na żydowskiej rodzinie Kohnów.
17 grudnia 1945 r. dotychczas sprzyjające "chłopcom z lasu" szczęście opuściło ich.
W leśniczówce Dobrygość niedaleko Bolesławca oddział został rozbity przez ścigających go
żołnierzy 14. pułku KBW z Poznania. Od tego momentu część partyzantów przejął Stanisław
Panek "Rudy" i pozostawał z nimi w powiecie wieluńskim. Olszówka natomiast ukrywał
się w dobrze sobie znanych okolicach Kępna i Sycowa. W wyniku zdrady swojego
przyjaciela, Edwarda Jeziornego "Lisa", jednego z najstarszych stażem członków oddziału,
8 lutego 1946 r. "Otto" wpadł w zasadzkę w rodzinnych Pisarzowicach i został zastrzelony
przez oficera KBW z Oleśnicy.
Z częścią byłych partyzantów "Otta" utrzymywał się w Wieluńskiem Stanisław Panek "Rudy".
10 sierpnia 1946 r. podzielił jednak los Olszówki. Otoczony przez grupę operacyjną UB,
MO i wojsk KBW nie chciał się poddać i po krótkiej potyczce został zastrzelony w miejscowości
Papiernia koło Wójcina. Po śmierci "Otta" kilka osób skupił przy sobie Józef Zawadka
"Waldemar". Operował głównie w okolicach Kępna i Ostrzeszowa. Ostatecznie został rozbity
w końcu sierpnia 1946 r. Samego "Waldemara" nigdy bezpiece nie udało się ująć.

Edytowane przez efkama dnia 15-09-2010 08:45
 
efkama
#3 Drukuj posta
Dodany dnia 01-08-2009 22:12
Nowicjusz



Postów:
Data rejestracji: 01.01.70

moje podsumowanie ...

Wszystkie opracowania, artykuły, wspomnienia jakie umieściłam na tym forum często się wzajemnie wykluczają wskazując na dość duże rozbieżności w ujętych tu faktach. Czytałam każdy wpis po kilka razy starając się zrozumieć kim właściwie był "Otto" ? Zwykły bandzior, wykorzystujący czasy w jakich przyszło mu żyć celem zdobycia łatwego łupu i wykazującym instynkt zwierzęcy zabijając drugiego człowieka ? czy też może nasz regionalny bohater, zwalczający z ogromnym samozaparciem i poświęceniem własnej wolności a nawet życia, komunistów panoszących się na naszej ziemi ...
Pewnie ilu czytelników tyle i opinii się znajdzie ale ja już jestem pewna swojej ;-) człowiek, który zmuszony przez ciąg pewnych wydarzeń (tutaj również różne źródła różne przyczyny ucieczki do lasu podają) schronił się w lesie, utworzył grupę ludzi , która obrała sobie konkretny cel działania. Początkowo było kilkanaście osób ale już niedługo później pod wodzą "Otta" znalazło się ponad sto ludzi ! Trudno okiełznać taką sforę i dostrzec w tłumie tych, którym nie do końca taki sam cel przyświecał jak naszemu bohaterowi. Stąd też zapewne dość wiele rozbojów przypisywanych było Olszówce jako przywódcy ! Dla mnie to jednak wielki człowiek i szkoda, że tak odszedł w zapomnienie poza tymi paroma artykułami jakie się ukazały w lokalnej prasie

Edytowane przez efkama dnia 15-09-2010 08:44
 
Macieeeko
#4 Drukuj posta
Dodany dnia 02-08-2009 09:39
Nowicjusz



Postów:
Data rejestracji: 01.01.70

No efkama, ciekawa opinia, no ale niestety wiele złych czynów, jakie mu przypisywano, jednak prawdopodobnie są jego zasługą

Edytowane przez efkama dnia 09-09-2010 21:36
 
MorgothB
#5 Drukuj posta
Dodany dnia 02-08-2009 13:41
Nowicjusz



Postów:
Data rejestracji: 01.01.70

Jerzy Bednarek - Stacja Czastary
Biuletyn IPN nr 5/2004

Opis napadu oddziału "Otta" na żołnierzy radzieckich, do przeczytania tutaj: http://www.ipn.gov.pl/download.php?s=1&id=3930

Jednocześnie zapraszam do zapoznania się z dyskusją na forum Historia Wielunia -> http://www.historiawielunia.fora.pl/historia,8/dzialalnosc-partyzancka-na-ziemi-wielunskiej-1945-1953,332.html
 
efkama
#6 Drukuj posta
Dodany dnia 02-08-2009 20:10
Nowicjusz



Postów:
Data rejestracji: 01.01.70

Macieeeko być może masz rację ale pomyśl najpierw kto mu te czyny "przypisywał" ! UB pisało to co było dla nich najlepsze więc prawdy możemy się dowiedzieć tylko na podstawie żyjących jeszcze świadków. Z tym, że świadkowie również nie są zgodni w swoich opowieściach - więc gdzie jest właściwie prawda ?
 
efkama
#7 Drukuj posta
Dodany dnia 02-08-2009 20:10
Nowicjusz



Postów:
Data rejestracji: 01.01.70

MorgothB - zajrzałam na forum i muszę przyznać, że bardzo ciekawa dyskusja ;-) czekam na możliwość zalogowania się !
 
dxdan
#8 Drukuj posta
Dodany dnia 02-08-2009 20:45
Nowicjusz



Postów:
Data rejestracji: 01.01.70

...historia i odzyskanie wolności już wystawiły oceny każde ludzkie działanie nie jest pozbawione błędów ale cel (wolność) jest celem nie w tym to w następnym pokoleniu organizatorom Powstania Warszawskiego też można napisać, że pośrednio skazali na śmierć i wypędzenie z Warszawy wszytskich Warszawiaków ale nie należy zapominać,że to było pierwsze pokolenie ludzi, którzy wywalczyli po 123 latach zaborów - wolość oni musieli to wyzwanie podjąć o godzinie - W - ( 17.00 ) w Warszawie choć był to już 1 sierpnia 1944 roku i koniec wojny już blisko i armia czerwona tuż tuż a potem prześladownie powstańców, żołnierzy AK, zakaz świętowania rocznic a potem kolejne zrywy aż do 1989 roku. Wolność kosztuje zawsze miała cenę oni nie mogli inaczej. Otto i ludzie jemu podobni "to pierwsza polska opozycja" słowa L.Kaczyńskiego. Oczywiście działania nie pozbawione błędów ale cel był jasny - Wolna Polska. Przeprowadzona przez IPN Łódź konferencja w Kępnie w 2006 roku - zakończyła się słowami historyka, regonalisty - " Olszówka powinien mieć pomnik w Pisarzowicach przy ewangelickim kościele tam gdzie zginął ". Osobiście nie zgadzam się z twierdzeniem, - że : "jedna i druga strona nie wedziała co robi po jednej i drugiej ginęli ludzie w słusznej sprawie " ( wypowiedź pod zdjęciem pomnika Hetmana Galeria Cmantarz Katolicki). Demokratyczne państwo - dzisiaj już mniej więcej każdy wie o co chodzi - i wie, że m.in reforma rolna z 1946 roku była nie do przyjęcia a głosując za przystąpieniem Polski do UE poparliśmy wszytskie założenia - demokratycznego państwa prawa oczywiście, że jest jeszcze wile problemów, które nie zostały do końca rozwiązane.
Na marginesie - 200 tyś. funkcjonariuszy UB i innych zwalczało około 20 tyś. tych z lasu, których w większości zniszczono a te ponad 200 tyś.funkcjonariuszy " sumiennie walczących "- doczekało się kolejnych pokoleń w super warunkach i przy dobrych świdczeniach.
Dopiero po 20 latach Wolnej Polski (od 1989 roku) - pozbawiono części z nich wysokich emerytur jak powiedział gen. Kiszczak : " Solidarność głosiła, że jest taka silna a potrzebowała 20 lat aby pozbawić nas części świdczeń".
Zachodzi pytanie - kto tak naprawdę jest dzisiaj wygrany ? efkama jeszcze raz dzięki za tą stronę
Na życzenie bez kropek.

Edytowano 4razy, ostatnia edycja 2009-08-02 21:42:41

 
efkama
#9 Drukuj posta
Dodany dnia 02-08-2009 21:17
Nowicjusz



Postów:
Data rejestracji: 01.01.70

dxdan dziękuję za twoją wypowiedź !
"Otto" tak jak i wielu innych walczących w cieniu lasu powoli odchodzą w zapomnienie bo są "wyrzutem sumienia dla kolejnych pokoleń polaków"... (cyt.Ryszard Urbaniak)
 
MorgothB
#10 Drukuj posta
Dodany dnia 02-08-2009 21:39
Nowicjusz



Postów:
Data rejestracji: 01.01.70

Chciałbym tylko przypomnieć że NIEKTÓRE oddziały NSZ atakowały członków AL i BCh bez jakiegokolwiek powodu. Oczywiście incydentów 'w drugą stronę' było znacznie więcej.

efkama, zapraszamy do dyskusji nie tylko do wspomnianego przeze mnie tematu - współpraca ludzi z sąsiednich regionów jest bardzo ważna usmiech
 
damian_73
#11 Drukuj posta
Dodany dnia 02-08-2009 22:26
Nowicjusz



Postów:
Data rejestracji: 01.01.70

"NIEKTÓRE oddziały NSZ atakowały członków AL i BCh bez jakiegokolwiek powodu. Oczywiście incydentów 'w drugą stronę' było znacznie więcej."


Masło maślane!!!

Edytowano 1raz, ostatnia edycja 2009-08-02 22:26:31






Podpis
 
MorgothB
#12 Drukuj posta
Dodany dnia 02-08-2009 22:38
Nowicjusz



Postów:
Data rejestracji: 01.01.70

damian_73 napisał/a:
"NIEKTÓRE oddziały NSZ atakowały członków AL i BCh bez jakiegokolwiek powodu. Oczywiście incydentów 'w drugą stronę' było znacznie więcej."


Masło maślane!!!

Chodzi o to że nie wszyscy "leśni" byli święci - każdy przypadek trzeba analizować oddzielnie (piszę to w kontekście "Otta" i "Rudego"Wink
 
dxdan
#13 Drukuj posta
Dodany dnia 02-08-2009 23:08
Nowicjusz



Postów:
Data rejestracji: 01.01.70

Nikt nie jest święty. Chodzi o cel a tym celem była Wolna Polska. To chyba o to chodziło w 1989 roku. Chyba wolność i niepodległość świętujemy od 20 lat ? Wojska radzieckie się od nas wyprowadziły po 1989 roku. W 2009 roku - zawieszono pobór wojskowy tworząc tzw. ewidencję wojskową z wpisem do książeczki wojskowej po 14 dniach - przeniesiony do rezerwy itp.
Ta wolność chociaż w 1989 roku była wywalczona bezkrwawo to jednak jest okupiona licznymi ofiarami - m.in kampanii wrześniowej, powstania warszawskiego, ofiarami zołnierzy AK, strajkami robotniczymi, powstaniem solidarności (internowani wysłani w podróż z biletem w jedną stronę ).
A może trzeba było zrobić w 1939 roku tak jak Czesi, Francja...kto wie ?
 
grzgrz
#14 Drukuj posta
Dodany dnia 02-08-2009 23:36
Nowicjusz



Postów:
Data rejestracji: 01.01.70

dxdan, to jest dopiero zamotane. co ma wspólnego powszechna służba wojskowa lub jej brak, z wolnością kraju?
 
damian_73
#15 Drukuj posta
Dodany dnia 03-08-2009 19:46
Nowicjusz



Postów:
Data rejestracji: 01.01.70

MorgothB - teraz już rozumiem, ok usmiech)



Podpis
 
dxdan
#16 Drukuj posta
Dodany dnia 03-08-2009 21:05
Nowicjusz



Postów:
Data rejestracji: 01.01.70

AL - miało czerwonych dowódców może to był jeden z powodów ?
Funkcjonariusze UB, MO, KBW, AL,ORMO - to była dopiero siła...

Edytowano 2razy, ostatnia edycja 2009-08-04 22:43:37

 
dxdan
#17 Drukuj posta
Dodany dnia 03-08-2009 22:05
Nowicjusz



Postów:
Data rejestracji: 01.01.70

efkama - nie odejdzie w zapomnienie ! Zróbmy akcję POMNIK !
"Warszyc" już ma swoją tablicę może teraz czas na Olszówkę ?
...chociaż On ma już swój symboliczny pomnik tutaj właśnie dzięki Twojej stronie...pomimo tych dziwnych wpisow umieszczanych przez powiedzmy tych bardzo młodych ludzi...brak wiedzy w tych tematach, brak zrozumienia postaw, brak poznania mechanizmów zniewolenia - to również jeden z sukcesów czasu do 1989 roku...
 
flape
#18 Drukuj posta
Dodany dnia 03-08-2009 22:44
Nowicjusz



Postów:
Data rejestracji: 01.01.70

Czytając wypowiedzi kolegi lub koleżanki dxdan zastanawiam się powoli czy straciłem zdolność czytania ze zrozumieniem,czy zwyczajnie nie idzie tych słów wyłuskać sensu,logiki,składni,ukierunkowania,punktu widzenia i w końcu celowości.
 
Ryczyn
#19 Drukuj posta
Dodany dnia 04-08-2009 02:09
Nowicjusz



Postów:
Data rejestracji: 01.01.70

dxdan napisał/a:
efkama - nie odejdzie w zapomnienie ! Zróbmy akcję POMNIK !
"Warszyc" już ma swoją tablicę może teraz czas na Olszówkę ?
...chociaż On ma już swój symboliczny pomnik tutaj właśnie dzięki Twojej stronie...pomimo tych dziwnych wpisow umieszczanych przez powiedzmy tych bardzo młodych ludzi...brak wiedzy w tych tematach, brak zrozumienia postaw, brak poznania mechanizmów zniewolenia - to również jeden z sukcesów czasu do 1989 roku...


Najdziwniejsze wpisy należą do Ciebie Dxdan. Nie jesteś najmłodszą osobą więc śmiem twierdzić, że wiek nie wiele ma tu do rzeczy. Od razu dodam, że to iż nie żyłem w tamtych czasach wcale nie jest argumentem. Raka też nie leczą tylko lekarze, którzy sami na niego chorowali. Brak wiedzy o "tych tematach" skutecznie mi zrekompensowałaś. "Dziękuję". Zróbcie akcję Pomnik (eironeía).

Edytowano 1raz, ostatnia edycja 2009-08-04 18:45:05




Poszukiwać, odkrywać, eksplorować, zdobywać.
 
zimek79
#20 Drukuj posta
Dodany dnia 04-08-2009 07:34
Nowicjusz



Postów:
Data rejestracji: 01.01.70

Z tym pomnikiem to trzeba uważać. Sprawę należy najpier dokładnie zbadać, bo jak wszyscy wiedzą, niektórzy traktują Olszówkę jak zwykłego bandytę, a skoro są takie wątpliwośći to należy się temu przyjrzeć.
Mnie osobiście pomysł z pomnikiem się nawet bardzo podoba. Nie mamy zbyt wielu pomników w Kępnie, a nadają one miastom pewnego charakteru i ducha.
 
Przejdź do forum:
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Ankieta
Czy w powiecie kępińskim istnieje problem spalania śmieci?

Tak, spalanie śmieci to poważny problem
Tak, spalanie śmieci to poważny problem
93% [37 głosów]

Spalanie śmieci ma miejsce, ale nie uważam tego za istotny problem
Spalanie śmieci ma miejsce, ale nie uważam tego za istotny problem
5% [2 głosów]

Nie, taki problem nie istnieje
Nie, taki problem nie istnieje
3% [1 głos]

Ogółem głosów: 40
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 19/06/2016 22:13

Archiwum ankiet
Publikacja TPL Lukus

Czytaj publikację

bądź pobierz książkę
Pracowity koniec roku.[0]
Zaproszenie
W najbliższym czasie:

Brak wydarzeń.

Złap nas w sieci NK  FB  BL  TVN24
Ostatnio na forum
Najnowsze tematy
· GWARA WIELKOPOLSKA
· Kronika Szkoły w Cze...
· Zapomniany Generał (...
· 19-ty wiek w Kępnie.
· Podejście do Żydów w...
· Śląski łabędz i żydo...
· 1848-2016
· Erinnerungen an Kemp...

Losowe tematy
· Uczestnicy Powstani...
· Kępno.ZSP nr 1.
· Zdjęcia z wystawy w...
· Rodzina Olszówki
· Rowerem przez i wok...
Najwyżej oceniane zdjęcie
Zdjęcie miesiąca Luty
Parowozownia Kepno
Liczba ocen: 2
Punktów: 10
Archiwum
16,971,886 unikalne wizyty